Romans · 20 min czytania
Świat dłoni
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Teraz leżymy obok siebie, blisko, czuję jej nagie ciało. Patrzymy w sufit, później na nasze dłonie, które spotkały się w tańcu. Z dłoni można wyczytać wszystko. Uwielbiam studiować kobiece dłonie. Po za tym, że zawszę są zadbane, mogą mówić wiele o właścicielu. Ta dziewczyna również ma dłonie zadbane. Każdy paznokieć jest tej samej długości. Była u manicurzystki, bo ma je ślicznie pomalowane. Nie widać żadnych ran, wystających kości, czy żył. Jej dłonie są gładkie jak jedwab. Dba o dłonie, dba o siebie. Każdy jej dotyk, ruch palców jest starannie przemyślany. Delikatnie przechodzi z palca na palec, każdy fragment mojej ręki głaska swoimi. Dobrze wie jak to robić, by było mi przyjemnie. Jest kobietą wiedzącą, czego chce. Czuć, że ma mocne, silne dłonie. Nie pozwala mi się oderwać, ale również nie zmusza, żebym został. Pilnuje, żebym nie cofnął ręki nawet na chwilę. Ma silny charakter. Pragnie czuć się bezpiecznie. Czuje się bezpiecznie przy mnie. Tej nocy wziąłem jej dłoń i połączyłem ze swoją. Złączyliśmy nasze dwa ciała, które pragnęły tego od dawna. W całym pokoju było słychać tylko nasze oddechy i mocno bijące serca, które wreszcie mogły być ze sobą, szczęśliwe. Teraz jest cisza. Oddechy są wolniejsze, więc cichsze. Słychać tylko bicie zegara i jakieś głosy dochodzące z odległych pokoi. Cisza i nasze złączone dłonie. Ale zacznijmy od początku. Nie jestem zwyczajnym facetem. Od najmłodszych lat interesowało mnie zawsze coś innego niż wszystkich. Gdy w podstawówce koledzy z ulicy grali w piłkę nożną, ja byłem zafascynowany szachami. Gdy w liceum wszyscy byli zajęci imprezowaniem, a mężczyźni poszukiwali kobiet na jedną noc, ja wolałem oglądać stare filmy, rozmawiać z rodziną, podróżować. Gdy zacząłem studiować, zainteresowałem się różnego rodzaju książkami o poprawie własnego życia. Co zrobić by być bogatym, by być zdrowym, szczęśliwym. Czytałem o autoprezentacji samego siebie, o tym jak można manipulować ludźmi. Uczyłem się z książek jak zachowywać się przy kobiecie, jak ją zaczarować. Najciekawsze były te ostatnie, o komunikacji dwóch przeciwnych płci. Pewnego dnia postanowiłem to sprawdzić. Okazało się, że z łatwością teorię potrafię zamienić w praktykę. Dziewczyny uwielbiały ze mną rozmawiać. Kochały mnie słuchać. Uwielbiały sposób, w który zadawałem im pytania, to jak prawiłem im komplementy. Nie jedna była w stanie pójść ze mną gdziekolwiek bym chciał. Myślę, że najbardziej podobało im się, że jestem inny. Nie raz słyszałem od kobiety, że do tej pory spotykała na swojej drodze przystojnych, ale głupich mężczyzn. To jest ten typ faceta, który najbardziej potrafi dbać o siebie. Nakłada żel na włosy, ubiera dopasowaną koszulkę, użyje najdroższej wody toaletowej i podrywa kobietę słowami: "Hej mała, może zabawimy się na parkiecie?". Każda kobieta, która z nim poszła, kończyła znajomość razem z imprezą. Ze mną tak nie było. Każda chciała mój numer telefonu, każda chciała się znów spotkać. Czasami udawało się którejś zatrzymać mnie przy sobie na dłużej, ale zazwyczaj znajomość szybko się kończyła. Moje filozoficzne podejście do życia nie jest dobre na dłuższą metę. Jak to w każdy piątek, byłem znów w klubie. Współlokator obiecał przyprowadzić swoją nową dziewczynę z koleżankami. Więc impreza zapowiadała się ciekawie. Siedzieliśmy długo sami, bo jak to kobiety, muszą się spóźniać. Inaczej nie były by kobietami. Nagle weszły. Cztery. Pierwsza miała niebieską bluzkę i krótką spódniczkę. Miała spięte włosy do tyłu. Druga była wysoka, szczupła. Miała na sobie biała bluzkę z kolorowym nadrukiem. Trzecie była podobnej postury, ale miała dłuższe włosy. Miała na sobie śliczną sukienkę. Pomyślałem sobie dzisiaj będzie cudowna noc, z cudownymi kobietami. I wtedy zobaczyłem ją. Miała na sobie żółtą koszulkę na ramiączkach i rybaczki. Miała długie lśniące włosy, szatynka. Oczy były pomalowane na zielono-fioletowo, delikatnie, ale wyraźnie. Chciała podkreślić swoje spojrzenie. Udało jej się. Spojrzała w naszą stronę, zawołała koleżanki. Szły do nas, piękne, pewne siebie, z piękną nieznajomą na czele. Byłem pod takim wrażeniem tej dziewczyny, że nawet nie zauważyłem, kiedy mój kumpel wstał i… - To jest Edyta. Moja dziewczyna. A to jej przyjaciółki. - To jest mój współlokator Wojtek. Chyba miałem strasznie głupią minę, bo zaśmiała się i powiedziała do Tomka: Chyba za duży dekolt, bo twój kolega zbiera zęby z podłogi. Pomyślałem: zamknij już te usta! Przedstawiła swoje koleżanki i usiedliśmy. - Stary obudź się! Chodź po piwo. Byłem jak zaczarowany. Nic do mnie nie docierało. Cały czas myślałem o przepięknej kobiecie, która siedziała przy moim stoliku, i która na nieszczęście była nową dziewczyną Tomka. - Niezła jest, co? Edyta! Widzę, że na tobie również zrobiła wrażenie. Ale jej nie czaruj. Specjalnie dla ciebie przyprowadziła trzy koleżanki. Rozumiemy się? Jasne, że się rozumiemy. Już dawno zawarliśmy taki układ, że nie podrywamy sobie swoich kobiet. Więc miałem furtkę zamkniętą. Ledwo, co dostałem piwo, od razu zrobiłem duży łyk. Czułem się strasznie z tym, że w tej chwili najbardziej pragnę porozmawiać z dziewczyną kumpla. Cały czas ich obserwowałem. Uśmiechała się do niego, całowała. W tańcu się zgrali. Wyglądali razem świetnie. Ale przy takiej kobiecie każdy wyglądałby świetnie. Jej koleżanki były bardzo miłe. Z Kasią złapałem temat. Fajnie się gadało. Jak zwykle próbowałem wykorzystywać swoje umiejętności manipulatorskie i poderwać ją, ale nie potrafiłem się skupić. Jakby cała wiedza teoretyczna wyparowała wraz z wejściem Edyty na salę. Pozostałe dwie koleżanki, Wiola i Basia, chyba coś zauważyły, że jakiś zaczarowany jestem, bo ciągle się śmiały. Kasia próbowała mnie podrywać, ale nie najlepiej jej to wychodziło. A może nie chciałem zostać przez nią poderwany. Bo cały czas byłem zainteresowany osobą Edyty. - Co ty taki dziwny byłeś dzisiaj? Trzy kobiety ci przyprowadziłem, a ty nie zwracałeś na nie uwagi. Chory jesteś? Nie, nie jestem chory. Od tamtej imprezy nie potrafię się skupić. Cały czas myślę o Edycie. A kiedy tylko usłyszę z ust Tomka jej imię, jest mi wstyd. Chciałbym mu powiedzieć prawdę, co się takiego wtedy stało, ze mną, z moją głową. Ale na samą myśl ogarnia mnie jeszcze większe zawstydzenie. Dlaczego ta dziewczyna mnie tak zaintrygowała? Praktycznie z nią nie rozmawiałem. Tylko ją obserwowałem. Nic poza tym. Od tamtej imprezy minął tydzień. Mój wspaniały współlokator wymyślił, że zaprosimy dziewczyny do nas do pokoju. Starałem się jak mogłem, żeby zachować kamienną twarz, ale Tomek i tak zauważył. - Jakiś problem? Przecież nie musisz się uczyć na jutro. Robimy imprezę. Dawno u nas nie było ludzi. Trzeba znowu otworzyć te nasze drzwi. Wszystko rozumiem, tylko, że wśród gości będzie Edyta. Chyba zacznę pić już, żeby nie zdębieć tak znów na jej widok. Goście się zeszli. Alkohol się lał. Muzyka grała. Nawet jakoś przetrwałem i nie obserwowałem tak znowu Edyty. Za to ona sama zwróciła uwagę na mnie. Wprawdzie Tomek jej trochę pomógł, bo się upił i wylądował w toalecie i już stamtąd nie wychodził do rana. Więc jako drugi gospodarz musiałem zająć się gośćmi. Edyta sama podeszła i zaczęła rozmowę. Wreszcie stałem się sobą. Rozmawiałem z nią ostrożnie, ale w moim stylu. Delikatnie ją sprowokowałem do tego by się zwierzyła. - Nie jestem w Tomku zakochana, jeszcze nie teraz. Za wcześnie. Ale może kiedyś się w nim zakocham i będę szczęśliwa. Chyba jestem z nim, bo liczę na…, liczę na wielką miłość. Myślisz, że Tomek mi taką jest w stanie zaoferować. On? Nie byłbym tego taki pewien. Tomek jest podrywaczem. Facetem, jakiego już opisywałem wcześniej. Nie wiem jak mu się udało zainteresować Edytę swoją osobą, bo ona wygląda na inteligentną, która nie zwraca uwagi na takich chłopaków. Tomek opowiadał, że poznał ją na jakichś szkoleniach, że usiedli obok siebie i ze sobą zaczęli rozmawiać. Mówił, że był to trochę inny podryw niż zwykle, bo był trzeźwy. Może, dlatego Edycie się spodobał. Teraz jednak on leży w ubikacji i śpi, a obok Edyty jestem ja. Więc rozmawialiśmy na różne tematy, wymienialiśmy opinie. Czasami miałem wrażenie jakby czytała te same książki, które ja czytałem. A z drugiej strony poddawała się moim sztuczkom. Mógłbym nawet pomyśleć, że robiła to specjalnie. Powiedziała, że jestem bardzo mądrym chłopakiem i że chętnie by jeszcze ze mną porozmawiała. Zapytała, czy gdyby miała jakiś problem, to czy mogłaby zgłosić się do mnie po radę. "Oczywiście" - odpowiedziałem, i wymieniliśmy się numerami gadu. Edyta już dawno wyszła, a Tomek dopiero się budzi. Jakoś około 5 rano wyszedł z ubikacji i położył się na swoim łóżku, na którym zresztą spała już Edyta. Rano to ja ją pożegnałem, bo Tomek po za słowami "wody, dajcie wody" nie potrafił powiedzieć nic. Widać, że Edycie było trochę przykro, ale była bardzo wyrozumiała. Teraz Tomek dalej stara się jakoś wygrzebać z łóżka, i dalej woła "wody!" Pyta, jak impreza minęła, i czy pilnowałem Edyty. Śmiesznie. Edyta sama się pilnowała, przy okazji pilnowała go, i rozmawiała ze mną- to jest najważniejsze. Ale nie zdradzałem szczegółów Tomkowi z tej rozmowy. Myślę, że nie potrzebne mu te informacje. Im mniej wie, tym dłużej żyje. Dzisiaj spotkałem Edytę na mieście. Wracała z jakiegoś szkolenia. Tomek też na nim był, ale nie chciało mu się odprowadzać jej na przystanek. Powiedział, że był głodny. Los chciał, że ją spotkałem i postanowiłem zaprosić na coś słodkiego. Jest tutaj taka kawiarenka Cynamon Cafe. Dużo słodkości i bardzo miła atmosfera. Edyta chyba kocha lody, bo gdy tylko o nich wspomniałem, od razu się zgodziła. Więc poszliśmy razem do tej kawiarenki. Jak zwykle mieliśmy bardzo mądre rozmowy. O życiu ludzi otaczających nas, o naszej przeszłości i o planach na przyszłość. Edyta jest dosyć konkretna. Przejmie firmę po tacie, znajdzie wyrozumiałego męża i będzie miała dwójkę…