Kultura · 2 min czytania
Świat jednego poranku
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wtrącony w świat jednego poranku Czekał na pojaz pędzący niebem. We własnym domu - bezpiecznym przystanku Siedział samotnie obcując z gniewem.
Dręczony zewsząd przez niecne szatany Podstępu będące fundamentem, Na wszystkie strony duchem miotany Zaczął się gubić w życia zamęcie.
Treści tożsame w wietrze umysłu Skęcone w łańcuchy rwać się poczęły, Z lekturą zmysłów w postaci ścisłej W wirze zwątpienia się rozpłynęły.
Stał nadal i czekał samotnie Na pojazd pędzący po wielkim niebie, Nie wiedząc czemu ten los sromotny Uczynił go na czas życia drzewem.
Drzewem o liściach zgniłozielonych Chylących swe ciała ku słońca…