Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

Świat ludzi według Veroness

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

-Gdzie Anka? – Zapytała niska blondyneczka na boisku szkolnym. -Nie wiem. Polazła gdzieś – odpowiedziała dla odmiany wysoka brunetka zgarniając włosy z oczu. -Na waksy poszła pewnie – zawtórowała następna dziewczyna – Ona jakaś dziwna jest. Reszta pokiwała na zgodę głowami, chociaż cała trójka za Anką przepadała. Ludzie mieli dziwny stosunek do Anki. Lubili ją, ale czuli, ze bezpieczniej jest się do tego nie przyznawać. Ta dziewczyna bezwiednie skupiała na sobie zainteresowanie innych osób, gdy wchodziła do jakiegoś pomieszczenia. Nie była jednak duszą towarzystwa i nie interesowała się tym, ile osób z dziką gorliwością ją obserwuje. I do było w niej deprymujące. Choćby ktoś chciał, to do niej nie podchodził. To byłoby pewne naruszenie niepisanej zasady. Tę dziewczynę należało lubić udając, że się nią gardzi. Tak było pewniej. Bo społeczeństwo nie lubi osób z natury innych, więc, po co skazywać się na taki los, jaki Anka ma?

*

Zielona trawa przykryta została przez pomalowane na jesienne barwy liśćmi i połaskotana długimi promieniami słońca. Wszystko dookoła spokojnie kołysało się na wrześniowym wietrze. Świat był wyciszony i łagodny. Zdawał się zapraszać do rozłożenia się pod cieniem drzewa i wpatrzenia się w soczyście niebieskie niebo. Nic nie pospieszało. Namawiało do leniwego spoczynku. Anka przygładziła bezwiednie swoje włosy spięte w dwie niskie kitki i zadbała, by gładko opadały jej wzdłuż ramion. Podkuliła nogi i rozsiadła się wygodnie na dywanie złotych liści tuż pod dużym dębem. Rósł on samotnie na szczycie niewysokiego pagórka otoczony zewsząd przez połyskujące złotą pszenicą pola. Dziewczyna wystawiła twarz do słońca i uśmiechnęła się bezwiednie. Kochała takie dni. Uwielbiała rozłożyć się na spalonej słońcem trawie i wpatrywać się w leniwe chmury przecinające błękitny strop. Położyła się na trawie i założyła ręce za głowę. Zmrużyła sennie oczy chroniąc je przed oślepiającym blaskiem słonecznym. -Głupia jesteś – rozległ się nagle głos. Był łagodny, mimo charakteru wypowiedzianych słów. Anka uniosła ospałe powieki i spojrzała w górę, na gałęzie rozpościerające się nad jej głową. Na jednej w nich siedziało małe stworzenie, nieco większe od dłoni dorosłego mężczyzny. -Być może – odpowiedziała dziewczyna zamykając ponownie oczy. Stworzenie wychyliło się do przodu, by na nią spojrzeć. W plasku słońca do złudzenia przypominało miniaturowego człowieka. Ubrane w brązowy strój, wyglądało, jakby owinęło się kilkoma bordowymi od jesiennego słońca liśćmi. Z pleców wyrastały złożone teraz skrzydełka. Elf zeskoczył z gałęzi na następną poniżej. Usiadł na niej wygodnie i pomachał zwisającymi nogami w powietrzu. -Ludzie cię nie lubią. -Nie muszą – odparła spokojnie dziewczyna. Rozległ się dźwięk podobny to dzwonienia małych dzwoneczków. Leśny duszek wylądował obok Anki i chowając się pomiędzy liśćmi spojrzał na nią błyszczącymi oczkami. -Uważają cię za dziwaka – argumentował. -A czy ja muszę się tym przejmować? – Zapytała dziewczyna marszcząc gniewnie brwi. Miała dość tej pozbawionej sensu rozmowy. Elf pozostawił pytanie bez odpowiedzi. Odbił się od ziemi i unosząc się kilka centymetrów nad jej powierzchnią wskazał prowokacyjnie długim palcem na

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Świat ludzi według Veroness — czytnik · opowiadania