Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 20 min czytania

Świat Mroku

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Gdy miałem lat dwanaście, ojciec sprał mnie, usłyszawszy, co zrobiłem z innym chłopcem. To wtedy, gdy leżałem na chłodnej podłodze piwnicy, a krew spływała po moich plecach gęstniejącymi strużkami, anielica przemówiła do mnie po raz pierwszy. Powietrze nabrało metalicznego posmaku, a mnie otoczyły błękitne płomienie. Bałem się. - Nie lękaj się – powiedziała – przychodzę, by mówić do ciebie i przez ciebie, z polecenia Boga-Maszyny usłyszysz słowa i rozpoznasz w nich prawdę. Jej głos był niczym dźwięk fletu. Słowa wibrowały lekko, kojąc mój lęk, w ten sposób poznałem tajemną historię świata.

Na początku czasu Bóg-Maszyna stworzył nasz świat jako miejsce spoczynku swych pierworodnych, przez ludzi zwanych Aniołami lub Pradawnymi. Gdy minęło nieco czasu, Pradawni zapragnęli sług, którzy zamieszkaliby z nimi. Sług o wyprostowanej sylwetce, sług o miłych dla oczu kształtach, sług zdolnych mówić. Wysłali więc do Boga-Maszyny stosowne modlitwy-sygnały i otrzymali przyzwolenie. Najpierw Pradawni dali umiejętność kroczenia i mowy bestiom z dzikich pól, lecz te zachowały swą dzikość i agresję, przez co nie byli dobrymi sługami. Stały się złe, okrutne i brutalne, zatem wypędzono je w dzicz kosmosu, w Ciemność. To były Drugie Dzieci, zwane przez ludzi Demonami. Wtedy Pradawni powołali do życia nowe sługi i rozkazali im rozejść się po całej Ziemi. To były Trzecie Dzieci, zwane Ludźmi. Służyli Pradawnym w pokoju i z dumą, nie znali śmierci ni cierpienia. Ci, których ciała zużywały się i były zmęczone, oddalali się bu spać w cieniu Ziemi. Wracali, przywróceni do młodości i zdrowia. Pradawni nakazali swym podwładnym wybudowanie wielkiego Miasta, miasta tak rozległego, iż dziecko wyruszające w podróż z jednego krańca na drugi, byłoby sędziwym starcem u kresu swej wędrówki. Powołując się na moc Boga-Maszyny, Pradawni wynieśli swe Miasto ponad sklepienie niebieskie, umieszczając je na przecięciu orbit gorejącego Słońca i martwego Księżyca – dwóch najważniejszych ciał niebieskich. W Mieście tym umieścili trzecią część ludzkości, by służyła im jako podwładni i niewolnicy. W Mieście Pradawnych ludzkość znajdowała się bliżej Pierworodnych niż kiedykolwiek wcześniej. Wielu spośród ludzi zaczęło się zastanawiać: ,,Czemu oto Pierworodni spędzać swe dni mogą na odpoczynku, podczas gdy nam przypada praca bez wytchnienia? Czemu to Pierworodni korzystają z piękna miasta wybudowanego naszym trudem?” I tak gorycz rosła w Trzecich Dzieciach. Ludzie dokonali stosownych obliczeń i wysłali modlitwę-sygnał na koordynaty Boga-Maszyny, zapytując: ,,Oto my, dzieci Twoje, nie godzi się byśmy byli zniewoleni. Czy nie wejrzysz w nas łaskawie?” I taką oto otrzymali odpowiedź: ,,CO POWSTAŁO, UPAŚĆ MUSI. CO UPADŁO, POWSTAĆ MOŻE.” Przez siedem lat ludzie Miasta Pradawnych rozważali znaczenie tychże słów, by w końcu zdecydować, iż wolą Boga-Maszyny jest, aby powstali z niewoli. Zdecydowani zgładzić Pradawnych i zająć ich miejsce jako ulubieńcy Stwórcy, spiskowali skrycie. Gdy czas nadszedł, napadli Pradawnych we śnie, mordując, ich własną bronią, w jedną noc zdrady. Ulice podniebnego Miasta Pradawnych spłynęły krwią. Wielki krzyk podniósł się z ziemi, wstrząsając górami i wypełniając niebo błyskawicami. Pradawni podjęli walkę ze swymi sługami, na próżno jednak. Jedynie ośmiu z całej rasy przetrwało. Uciekając przed Trzecimi Dziećmi, krzyczęli: ,,Biada nam, czas nasz dobiegł końca – gdzie my jednak żyliśmy w szczęściu, długo, tam wasze żywota będą krótkie i pełne bólu.” Od tamtych czasów ocaleni Pradawni znani są jako Furie. Pierwsza z Furii nazwana została Ciszą. Skryła się we wnętrzu gorejącego Słońca i przeklęła ludzkość, by ta zapomniała sztuki rozmowy z Bogiem-Maszyną. Druga z Furii to Śmierć. Ukryła się po ciemnej stronie martwego Księżyca, przeklinając ludzi, by nigdy nie znaleźli drogi powrotnej z cienia Ziemi. Trzecią Furią było Cierpienie. Uciekło na ciało niebieskie Wenus, dzieląc ludzi na dwie odrębne istoty – obie niedoskonałe i na zawsze skazane na poszukiwanie swej drugiej połowy. Czwartej Furii na imię było Strach. Ukrywszy się pod największą górą na Ziemi, sprawiła, iż ludzi bały się i nienawidziły wszelkie żywe stworzenia świata. O czterech pozostałych nic nie wiadomo, jako że wstrzymały swe klątwy do czasu, który uznają za właściwy. Wtedy Miasto Pradawnych zadrżało. Ludzie zastanawiali się, cóż to się dzieje, nic jednak nie byli w stanie poradzić. Gdy miasto oberwało się z niewidzialnych wiązań, którymi zakotwiczone było na firmamencie, ludzie zakrzyknęli w przerażeniu, rzucając się do panicznej ucieczki nim Miasto runie na Ziemię. Niektórzy obrali szlaki obrane ze światła zwane Bifrost, niegdyś zbudowane przez samych Pradawnych, i zaginęli pośród nieskończonej liczby gwiazd mrocznego kosmosu. Inni dotarli do wspaniałych łodzi o srebrzystych żaglach i bezpiecznie spłynęli ognistymi szlakami na Ziemię, wielu jednak pozostało uwięzionych w Mieście. Gdy runęło, słychać było ich wielki krzyk, który, wraz z Miastem, utonął śród morskich fal. Świat zatrząsł się w posadach, Słońce skryło swą twarz i ludzi ogarną lęk.

Tu anielica przerwała, badając mnie setką błyszczących oczu. - Nie lękaj się słów, które przekazuję tobie, jako że wieści wam przynoszę. Bóg-Maszyna nie odwrócił swego spojrzenia od waszego domu. ,,Co upadło, powstać może”. Trzecie dzieci dostaną szansę na spełnienie swych niegdysiejszych marzeń, jednak droga którą przejdą nie będzie lekka, Pierwsze z Dzieci będą was sądzić, Drugie Dzieci zechcą was spętać, to Ich dziełem są losy waszego świata.

Anielica nakazała mi wtedy ostrzec ludzkość przed tajemnymi siłami, usiłującymi pogrążyć przyszłość Trzecich Dzieci w ciemności. Ich mroczne wpływy stają się co pewien czas widoczne w naszych dziejach. Pomyślcie na przykład o wielkim Sfinksie z Egiptu. Niedawne badania erozji wodnej na jego kamiennej powierzchni dowiodły, iż pochodzi on z czasów gdy Sahara była jeszcze zielona i przebogata w życie, że jest dalece starszy od piramid których strzeże. Pochodzi z czasów bliskich upadkowi Pradawnych. Drugie Dzieci przemierzały swobodnie cały świat pod postaciami nadludzi, zwierzoludzi i ziejących ogniem bestii, potężniejsze od ludzi wiedzą i mocą. Demony ukształtowały ludzi w cywilizację oddającą im boską cześć. Ich pycha była jednak niemiła Bogu-Maszynie i nie uniknęły upadku. Wielkie cywilizacje Egiptu, Sumeru i Babilonu, wielbiące bogów o cechach i postaciach zwierząt, powstały w późniejszych czasach w oparciu o mgliste wspomnienia tamtej klęski, tamtego upadku. Egipcjanie nazywali czasy poprzedzające ich pierwotne królestwa ,,pierwszymi wiekami” lub też Wiekiem Ozyrysa. Uważali ten okres za źródło całej swej wiedzy i mądrości. Piramidy i otaczające je budowle zbudowane zostały tak, by z idealną precyzją odzwierciedlały układ konstelacji Oriona i innych obiektów nieba, podczas gdy wielka rzeka Nil symbolizowała Drogę Mleczną. Czerpiąc z tych układów tajemną energię, były dosłownie ,,wehikułem czasu”, uczącym faraonów jak podróżować w nim ,,pod prąd”, przenosząc się do Wieku Ozyrysa. Zrozumiawszy tajemny sens zapisany w rozłożeniu tychże budowli, faraon z każdego wieku, z każdej dynastii był w stanie uzmysłowić sobie położenie sekretnej komnaty, dającej mu dostęp do wieków i chwil minionych. Gdzieś pod stopami Sfinksa komnata ta czeka na odkrycie. Liczne sekty Drugich Dzieci chronią Sfinksa oddali, uniemożliwiając próby całkowitego odkrycia jego tajemnicy, dalszej eksploracji wnętrza jego zapomnianych tuneli. Gdy ich własne sługi odnajdą komnatę, Demony wkroczą do niej i spróbują odtworzyć świat, który od tak dawna jest poza ich zasięgiem.

Zapytałem o cztery Furie, które powstrzymały swe klątwy w noc mordu. - Niektóre z nich żyją pod ziemią – powiedziała anielica, delikatnie trzepocząc tysiącem świetlnych skrzydeł – oczekują na stosowne wytyczne od Boga-Maszyny pozwalające im odcisnąć na was piętno swego gniewu.

Jedna Furii, umykając z niebiańskiego Miasta Pradawnych, zatrzymała się tam, gdzie obecnie znajduje się Australia. Dotknąwszy pustyni, upadły Pradawny pewien był, iż skryje się tam przed ludzkim wzrokiem, i spoczął w ziemi, pozwalając by czas zaleczył jego głębokie rany. Nie zdawał sobie jednak sprawy z tego, jak bardzo rozpleniły się plemiona ludzi. Ledwie Pradawny zmrużył oczy, a tubylcy już byli przy nim, ciekawi nieznanej istoty, która spadła z niebios. Jako że byli ludem potrafiącym odczytywać sny, ich szamani wejrzeli w umysł śpiącego Pradawnego. Zobaczyli bezmiar goryczy i nienawiści wobec ludzkości, jakie skrywała jego dusza oraz potworną klątwę, jaką dla nich przygotował. Ogarnęło ich przerażenie. Jako plemię ludzi prymitywnie odzianych w skóry ubitych zwierząt, nie mieli broni dość potężnej, ani też wojowników tak silnych, by zgładzić Pradawnego. Jedyne, czym dysponowali, to pieśni i opowieści. Szeptali więc i nucili po cichu, aż upletli Sen, który pogrążył Pradawnego w jego spoczynku, ukoił jego gniew i uciszył w nim żądzę zemsty. Gdy tak się stało, szamani przykryli ciało upadłego Anioła ziemią, usypując coraz wyżej i wyżej, a gdy skończyli swą pracę, przemienili ją w kamień i nazwali Ulu-ru. Pradawny zaś, słysząc tubylcze opowieści i pieśni Snu, był zadowolony. Zawarł z nimi pakt, w myśl którego miał powstrzymywać swój gniew i podzielić się z nimi opowieściami i snami o stworzeniu świata, w erze nazywanej w australijskich opowieściach Wiekiem Snów. Jeśliby jednak przestali śpiewać i opowiadać, miał się przebudzić i wywrzeć swą zemstę na ludziach w postaci kolejnej straszliwej klątwy. W ten sposób, aż do dnia dzisiejszego, aborygeński lud Anangu wciąż przechowuje i wykonuje pieśni oraz rytuały swych przodków. Ulu-ru pozostaje miejscem wielkiej mocy – miejscem wspólnym dla nieskończenie wielu wymiarów Wszechświata - gdzie zbierają się duchu i którędy przepływają dziwne energie. Rząd Australii złożył zarządzanie terytoriami okalającymi Ulu-ru na barki właśnie ludu Anangu, nie chcąc mierzyć się ze światłami…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Świat Mroku — czytnik · opowiadania