Fantastyka · 9 min czytania
Świat Uczuć
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wydarzenia te odbyły się gdzieś w oddali, w miejscu które nie istnieje w świecie jaki ludzie nazywają rzeczywistością, zaś w Świecie Uczuć, w Krainie Negatywu – tak pomyślał pewien człowiek, gdy przysiadł na kamieniu nieopodal swego domu i marzył, lekko jeszcze otumaniony spożytym kilka godzin temu alkoholem. Przed nim rozpościerała się błyszcząca od świecących w nocy ciał niebieskich i lamp przy ulicy tafla wody, którą nieustannie obserwował. Bezsensem i marnotrawstwem słów opowiadanie kim jest, jak wygląda, co przeżył tego czy innych dni swego życia, jak i bezsensem byłoby wyjaśnianie czemu siedzi nad wodą i wymyśla historię, która niewiadomo skąd wzięła się w jego głowie. To nie ważne. Dla niego też nie miało to wtedy najmniejszego znaczenia. Ważna była tylko przyroda, którą zawsze podziwiał i cenił za jej istnienie, jego myśli i światło lamp ulicznych, które nadawało tym elementom wzruszającego, mistycznego wydźwięku i dostarczało mu niezapomnianych, choć mogących zostać niedostrzeżonymi dla innych, wrażeń. Człowiek siedział tak w nadziei że wymyśli opowieść, którą nie tyle będzie chciał się podzielić z innymi, nie tyle będzie chciał nią zachwycić swoich lepszych, lub gorszych znajomych pokazując ją przy najbliższej okazji, ale zachwyci jego samego, poruszy jego wnętrze, nada mu jakąś nową wartość, którą będzie się kierował w swoim przyszłym życiu. Skąd we mnie te wszystkie myśli – powiedział szeptem przerywając w myślach fabułę swej baśniowej historii. Brzmiało to jak początek długich, sprawiających wrażenie niekończących się zwierzeń, mających na celu wyrzucenie z siebie wszystkiego co nie pasuje do układanki jego przyszłości, jaką miał nadzieję ułożyć w swoim życiu. Zamiast jednak rozważać przyczynę powstawania baśni, co mogło pociągnąć za sobą rozważanie wszystkich innych dziwnych zjawisk w jego umyśle, pociągnął mocniej za wodze swojej wyobraźni i wymyślał baśń dalej... W Krainie Negatywu żyło wielu mieszkańców. Tak wielu, że można by ich liczbę określić nieskończonością. A co jeśli doliczyć do tej ilości mieszkańców innych krain? Otrzymalibyśmy paradoksalnie brzmiąca wielokrotność nieskończoności, i tyle właśnie istnień liczył Świat Uczuć. O ile każdy z mieszkańców wiedział o istnieniu naszego, ludzkiego świata, o tyle większość ludzi była zbyt otumaniona swym skomplikowanym, pędzącym tokiem życia, aby zauważyć Świat Uczuć, choć jego mieszkańcy tak często przenikali do naszego świata, a tak naprawdę to kierowali każdym ludzkim żywotem, każdym posunięciem ludzkiego ciała, każdym impulsem w ludzkim umyśle. W Krainie Negatywu, położonej na najdalej wysuniętym, fragmencie Świata Uczuć żył pewien mężny mieszkaniec, jeden z najbardziej wpływowych zarówno w swoim, jak i ludzkim świecie. Nazywał się Gniew. Gniew wprowadzał wiele zamieszania w ludzkich umysłach, czym szczycił się i za co był szanowany w Krainie Negatywu. Mieszkał w gigantycznym pałacu, na pierwszy rzut oka mającym postać wielkiego, poskręcanego krzaka, o czarnej gęsto spowitej bruzdami korze. Gniew był dumny z siebie i swojego pałacu, za co mógł dziękować tylko i wyłącznie ludziom, bo to dzięki nim, dzięki ich niezwykle podatnym umysłom Gniew mógł pozwolić sobie na taki dostatek. Od zarania dziejów rezydował w swoim bastionie pętając od czasu do czasu ludzkie umysły co stało się dla niego nie tyle koniecznością, co raczej hobby, bo przy tak pokaźnym statusie majątkowym nie musiał już mieszać ani jednemu człekowi w głowie aby dożyć na swym tronie do końca swych dni. Ostatnio jednak w Świecie Uczuć działo się coś dziwnego, czego działanie było tajemnicą nawet dla najmądrzejszych i najstarszych z jego mieszkańców. Ludzie na ziemi przez wieki poczynili tak duży postęp w rozumieniu ludzkiego umysłu, że co niektórzy nawet czasami myślami przenikali ze swego świata i coraz bardziej poznawali każde z uczuć, przez co coraz bardziej nad każdym z nich panowali. Gniew był niezwykle strapiony. Coraz rzadziej dosięgał swoim palcem ludzkich umysłów ponieważ ostatnimi czasy ludzie stali…