Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 2 min czytania

Świat wspaniały

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Znów ulice zatłoczone, ludzie pędzą Bóg wie gdzie - czego, czego tłum ten chce? jego twarze... tak zmęczone...

Dokąd biegnie ten to chudy? a ta beczka gdzie się toczy? Ten tam niski, dokąd kroczy? Wszyscy idą w świat ułudy?

Wstać, i żreć, przed siebie iść, pędzić, do gułagu zmierzać, pracy życie swe zawierzać, więdnąć wieczór niczym liść...

I znów budzić się o świcie, szczać, i szybko do roboty - w niej wyciskać siódme poty, potem zasnąć - cóż za życie!

A ja siedzę na przystanku, patrząc na tych ludzi mrowie - ja!, nierobem co się zowie, zerkam na nich o poranku...

Noga z nogą się krzyżuje, i najtańsza fajka żarzy; widzę tysiąc szarych twarzy, każda w nicość się wpatruje...

Gęby martwe, skamieniałe, jak cyborgów, manekinów, automatów, skablisynów; mięśnie sztywne, spopielałe...

Włażą w tramwaj - tak od lat; na krzesełkach…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Świat wspaniały — czytnik · opowiadania