Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 5 min czytania

Świąteczna Apokalipsa.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rok 2012, grudzień. Jak co roku w pokoju stała choinka. Przyozdobiona bombkami, łańcuchami i lampkami. Cudnie świeciła, cudnie. I ten zapach. Święta były coraz bliżej. W związku z tym trzeba było: a) posprzątać całe mieszkanie (tzw. "świąteczne porządku" - bo ewentualni goście zaglądają w każdy zakamarek sprawdzając czy nie uchował się kurz) b) zrobić potężne zakupy (ażeby potraw było więcej niż dwanaście, albowiem to przyniesie nam królestwo boże i spokój ducha. Oraz wzdęcia i zgagę) c) PRZYGOTOWAĆ KARPIA! (bo cóż to, pytam się, za święta bez karpia?!) Jak widać - karp być musiał. Wciąż zagadką pozostaje jedno - czemu tym razem rodzice, owszem, kupili karpia -ale żywego. Tak więc przez tydzień prawie się nie myłem, ponieważ wpuścili go do wanny i tam pomykał sobie to w jedną to w drugą stronę. Raz na jakiś kropiłem się wodą z umywalki, ale to nie było to samo. Dlaczego tak się działo, zapytacie? Otóż - mamusia karpia kupiła, ale ubić jej było żal. Złożyła to na głowę ojca, a że głowa już nie ta co kiedyś, to biedak z desperacji przestał bywać w domu. I cóż tu począć z karpiem? Dzieci przecież nie można przemienić w katów. Pewnego pięknego poranka, kiedy przetarłem oczy i podniosłem się z łóżka stwierdziłem - dość tej męczarni! Trzeba jakoś rozwiązać ten problem! Niemal od razu w mojej dziecinnej główce pojawił się pomysł. A co gorsza - zrealizowałem go. Postanowiłem podłączyć suszarkę mamusi do prądu i - jak to robią w filmach - cisnąć ją do wanny. Plan nieskomplikowany i skuteczny. Więc, na nieszczęście, zabrałem się do realizacji (ale proszę się nie oburzać - to zdecydowanie nie było nieszczęściem dla karpia. Raczej błogosławieństwem. Ale o tym zaraz). Poszedłem do łazienki. Rzuciłem ogromnej rybie wrogie spojrzenie. Wydobyłem z szafki małą, starą suszarkę, z której nikt już nie korzystał. Służyła jedynie jako eksponat muzealny zachowany z sentymentu. Odnalazłem gniazdko, włożyłem wtyczkę. Ooo, ale byłem szczęśliwy z mojej diabelskiej ironii. Nacisnąłem przycisk - wuuuuu - zaczęła wyć stara ruska suszara (haha, nawet rymy się wbijają). Rzuciłem ostatni bestialski look w stronę mej ofiary - przysiągłbym, że ten pieprzony karp zrobił minę niczym

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Świąteczna Apokalipsa. — czytnik · opowiadania