Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 10 min czytania

Świąteczny telefon

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Świąteczny telefon

Grudzień – czas zawirowania przedświątecznego. Zostały tylko trzy dni do Bożego Narodzenia. Każdy w tym czasie załatwiał już ostatnie sprawy związane ze świętami. Ludzie szukali ostatnich prezentów bądź robili zakupy świąteczne. Warszawa w tym czasie została otulona śniegiem. Wielkie miasto wyglądało przepięknie. Na każdej wystawie sklepowej było mnóstwo światełek. W każdym supermarkecie kolędy brzmiały z głośników. Ale w tym całym pośpiechu, magicznym miejscem była Starówka. Na środku placu stała choinka, a na ścianie Zamku Królewskiego wyświetlane były ładne świąteczne obrazki. Nastrój wprawiał każdego w radość. Ten widok pozwalał zatrzymać się choć na chwilę, zastanowić się nad najważniejszymi sprawami. Te wszystkie choć małe, ale magiczne drobiazgi zbliżały nas duchowo do nadchodzących wydarzeń. Gdy w tym świątecznym pośpiechu znalazłam już wszystkie prezenty, postanowiłam, że wpadnę do mojej ulubionej kawiarni. Nie chciałam wracać do pustego mieszkania, a poza tym miałam ochotę na gorącą czekoladę. Po złożeniu zamówienia nagle zadzwonił mój telefon. Na wyświetlaczu zobaczyłam nieznany numer. Tak, słucham - zgłosiłam się. Hej! Nie poznajesz?! To ja, Weronika – dopiero wtedy wszystko mi się rozjaśniło. Cześć. Przepraszam, ale przecież wiesz, że zawsze nie poznaję ludzi przez telefon. Tak wiem - Werka odpowiedziała. Zmieniłaś numer? Czy ja o czymś nie wiem? - zapytałam zaskoczona. Nie, potem ci wszystko wyjaśnię. Możemy się spotkać? - usłyszałam te słowa w słuchawce. Tak, jestem w kawiarni wiesz, tam gdzie zawsze - odpowiedziałam. Zaraz będę - po tych słowach rozłączyłam się. Byłam zdziwiona i trochę zaniepokojona tym telefonem oraz całą tą sytuacją. Z Weroniką byłyśmy przyjaciółkami od trzech lat. Poznałyśmy się na uczelni. Od tamtej pory stałyśmy się nierozłączne. Połączyła nas muzyka. Mamy podobne charaktery i zainteresowania. Obie dążymy do własnych celów. Spotykamy się na wykładach oraz przynajmniej raz w tygodniu na przyjacielskie rozmowy o życiu. Przez ten czas zżyłyśmy się. Ten telefon zaniepokoił mnie, ponieważ wczoraj się widziałyśmy i uzgodniłyśmy, że spotkamy się dopiero po świętach. A Weronika nie zadzwoniłaby bez ważnego powodu i to jeszcze z innego numeru. Coś mi tu nie pasowało, ale zaraz wszystko się wyjaśni. Po dwudziestu minutach moja przyjaciółka wręcz wpadła do kawiarni. Od razu zaczęłyśmy rozmowę. Wczoraj ukradli mi telefon. Co ty mówisz!? Kto to zrobił? Już ci wszystko wyjaśniam. Wczoraj, jak wracałam ze sklepu do domu, to na przystanku rozmawiałam z Alkiem przez telefon. Nagle jakiś facet podchodzi do mnie, wyrywa mi telefon i ucieka. Zanim zorientowałam się co się stało było już za późno. I co potem zrobiłaś? Jak to co? Poszłam na policję i zgłosiłam kradzież telefonu chociaż wiem, że to nic nie da. To jest jakiś pech, czy co? Dlaczego to musiało stać się akurat teraz i to jeszcze przed świętami. Spokojnie Werka, uspokój się. Wszystko będzie dobrze, poradzimy coś na to. Wiesz, jak mi pomóc? Ja już nie mam siły, nie wiem co mogę jeszcze zrobić. Mam pomysł. Zadzwonimy na twój numer i umówimy się z nim. On na pewno nie odbierze, przecież twój numer wyświetli się jako zapisany. Zadzwonimy z innej karty. Tu za rogiem jest kiosk, pójdź i kup nową kartę. Już lecę. Kasiu... Tak? Dzięki, na ciebie zawsze mogę liczyć. Dobra, dobra. Podziękujesz, jak wszystko się uda. Weronika poleciała jak na skrzydłach do tego kiosku i po pięciu minutach mogłam już przejść do wykonywania mojego planu. Musiałam jakoś pomóc Weronice. Przecież przyjaciół nie zostawia się w potrzebie. A poza tym wiedziałam ile znaczył dla niej ten smartfon. Ktoś może pomyśleć sobie, że to tylko telefon, można kupić nowy, ale w przypadku Werki było to niemożliwe. Po pierwsze mojej przyjaciółki nie stać było na nowy telefon, a po drugie na tym były wszystkie jej nagrania, kompozycje, które były bardzo ważne. Ten telefon był jak organ w ciele człowieka, bez którego nie da się funkcjonować. Wybrałam numer do Wery i po sześciu sygnałach ktoś odebrał telefon. Dzień dobry, nazywam się Katarzyna Glińska. Czy mogę rozmawiać z właścicielem tego numeru? Tak, słucham. Chciałabym się z panem spotkać. Czy jest to teraz możliwe? Dobrze. O której i gdzie ? To może za pół godziny w kawiarni ,,U Basi” na ulicy Paryskiej 50. Dobrze, będę. Wszystko poszło zgodnie z planem. Facet łykną haczyk. Rozmowę mamy nagraną, czyli po części mamy trochę dowodów. Teraz trzeba będzie wycisnąć z niego wszystko. - zaczęłam rozmowę. Zgadzam się z tobą. - usłyszałam. Tylko ty się nie odzywaj.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Świąteczny telefon — czytnik · opowiadania