Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przygoda · 6 min czytania

,,Światełko w tunelu”

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Minęło już kilka tygodni od naszej przeprowadzki, a ja wciąż nie mogłam się zaaklimatyzować. Na szczęście miałam już swojego laptopa, a co za tym idzie kontakt ze znajomymi z San Francisco, którym mogłam się wyżalić. Oczywiście najbardziej wspierała mnie moja najlepsza przyjaciółka Jordan. Rozmawiając z nią zastanawiałam się, czy nasza przyjaźń przetrwa…Postanowiłam jednak żyć teraźniejszością, a nie wybiegać w przyszłość. Za tydzień miałam pójść do nowej szkoły i o dziwo ten fakt mnie nie ruszał. Za to Rose przeciwnie. Biegała po całym domu rozpromieniona i zadowolona, jakby nie wiadomo, co się miało stać. Fakt faktem, że było rozejrzeć się za książkami i zeszytami o czym mama przypomniała mi łaskawie wczoraj wieczorem : -kochanie za tydzień zaczyna się szkoła, trzeba iść kupić podręczniki -tak mamo wiem, zamierzałam iść jutro do szkoły po spis książek i na małe szkolne zakupy Mama obdarzyła mnie zdziwionym spojrzeniem, odpowiedziałam jej tym samym -hmm dobrze. Możesz zabrać Rose ze sobą? -to nie będzie konieczne, jej też wszystko kupię. Ona ma teraz nowe koleżanki, a ja nadto wolnego czasu. Niech korzysta z końcówki wakacji. -jak wolisz córuś, przypomnij mi rano żebym dała Ci pieniądze -ok., dobranoc -dobranoc Tak więc rano po śniadaniu wzięłam pieniądze i na pierwszy cel obrałam sobie moją nową szkołę, która mieściła się przy ulicy Klonowej. Szkoła Rose natomiast znajdowała się dwie przecznice dalej. Lubiłam mieć coś do roboty, szczególnie teraz, więc cieszyłam się, że spędzę pare godzin poza domem. Zaopatrzona w spisy książek ruszyłam na księgarnię, którą odkryłam podczas jednych z moich licznych wędrówek po tej okolicy. Po księgarni skierowałam się do centrum handlowego, aby zakupić zeszyty i inne przybory szkolne. Gdy i to już miałam załatwione postanowiłam zrobić rundkę po sklepach z ciuchami, aby poprzymierzać parę ciuchów dla poprawy nastroju. Terapia sklepowa przyniosła spodziewany efekt. Spojrzałam na zegarek, była 12.30 -za wcześnie żeby wracać do domu- pomyślałam Obładowana torbami usadowiłam się więc w jednej z kafejek centrum i zamówiłam cappuccino. Sącząc kawę przeglądałam podręczniki. Poziom nie był wyższy niż w San Francisco, niektóre zagadnienia już miałam w starej szkole, czyli mały plus dla mnie. Gdy moja filiżanka kawy była już w połowie pusta wydarzyło się coś niespodziewanego. Do mojego stolika podeszła dziewczyna, około 160 cm, mulatka, brązowe kręcone włosy do ramion, zielone oczy, smukła sylwetka. Na jej widok odrobinę zaniemówiłam. -hej- powiedziała…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%