Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 6 min czytania

Światłoczuła skóra

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zawsze kiedy wychodził z mieszkania na korytarzu panował cichy mrok. Większość jego sąsiadów kładła się spać kiedy on się budził. Ostrożnie przekręcił klucz w zamku od drzwi i cały pęk dzwoniących „otwieraczy” schował do jednej z licznych kieszeni swych szerokich ciemnozielonych bojówek. Ostrożnie stawiają kroki opuścił budynek. Mieszkał na starym osiedlu czteropiętrowych bloków, niedawno odmalowanych na wyblakło-żółto i wyblakło-zielono. W nocy kolory jednak nie mają dużego znaczenia. We wszystkich oknach zalegała ciemność, jedynie samotne latarnie rzucały światło na szare chodniki i szaro-zielone trawniki. Przystanek autobusowy miał zaledwie paręset metrów od domu. Niestety autobusy nie kursują już o tej porze. Musiał wybrać dłuższą drogę przez cmentarz za którym był przystanek tramwajowy. Po drodze nie spotkał nikogo, dopiero na przystanku towarzystwa dotrzymała mu zmęczona dziewczyna. Prawdopodobnie wracała do domu. Normalni ludzie właśnie to robią o tej godzinie. „Czerw”, tak nazywał tramwaje, przyjechał po pięciu minutach spóźnienia. Każda minuta jest ważna. Noc nie trwa wiecznie. Nocne kluby zamykają przed 6 rano. Usadowił się na jaskrawo żółtym plastikowym krzesełku na końcu wagonu. Dziewczyna siedziała na samym przedzie oparta o szybę. Pewnie próbowała się zdrzemnąć. Kilka przystanków dalej zostawił ją samą w Czerwiu. Przyglądał się chwilę aż tramwaj wraz z swoją pasażerka odjedzie w dal po niekończących się torach. Gdy zniknął z jego ozu przeszedł na druga stronę ulicy. Kawałek dalej był pub dawniej znany pod nazwą „Uliczka”. Wewnątrz rzeczywiście można było odnieść wrażenie, że to jakiś stary zapomniany zaułek gdzie może oczekiwać na Ciebie wielu nieprzyjemnych typów. Obecnie nazwę zmieniono na „Esencję” lecz dawne wrażenie pozostało. Po przekroczeniu progu przywitały go siwe kłęby papierosowego dymu i rytmiczna muzyka, która już dawno mu się znudziła. Ludzie porozsiadani przy swych stolikach obstawieni pustymi kuflami po piwie gawędzili przekrzykując muzykę. Niektórzy podpierali brody na dłoniach zbyt zmęczeni by robić cokolwiek. Inni zbierali się do domów. Wiedział, że z każdą godziną będzie ich już coraz mniej. A on jak zwykle wyjdzie ostatni. Zazwyczaj niewiele miał tu do roboty. Czasem potańczył z ostatnią wytrwałą tancerką. Lubił mieć cały parkiet dla siebie. Czasem dosiadał się do ostatnich imprezowiczów rozmawiając o czymkolwiek. Kiedyś nie był taki towarzyski. Ale samotność może zmienić każdego człowieka. A on przez bardzo długi czas był bardzo samotny. Dziś parkiet był pusty. Ludzie zaczęli znikać szybciej niż zwykle. W końcu, po zaledwie jednym piwie, w pubie został tylko on, barman i chłopak śpiący na jednej z ław. I dziewczyna. Samotna istota o bladym makijażu siedząca w ciemnym rogu, od czasu do czasu rozświetlanego przez jeden z…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Światłoczuła skóra — czytnik · opowiadania