Fantastyka · 8 min czytania
swiatsnow -cz.6
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział VI - Po śmierci
Po upływie kilku miesięcy Oli trochę poprawiło się samopoczucie, jednak jeszcze momentami wracał do wspomnień o Matce, którą darzyła bezgraniczną miłością, Ola nie miała łatwego dzieciństwa, gdy miała 4 latka jej ociec zmarł na raka a Matka musiała wychowywać ją sama, nie chciała ponownie wyjść za mąż, ponieważ za bardzo kochała swojego męża i nie potrafiła pokochać kogoś innego, spotykała się tylko czasami ze swoimi kolegami przy kawie czy przy jakiś okazjach jak imieniny, urodziny, ale nigdy nie była z innym mężczyzną bardziej związana niż stopień koleżeństwa. Dlatego Ola całe swoje życie nie miała ojca a teraz jeszcze straciła matkę, na początku było jej bardzo trudno jednak z czasem ból trochę się załagodził, jedynym wparciem, jakie miała był Robi. Starł się on jak tylko mógłby Ola nie była smutna, zabierał ją często na różne wyjazdy z Ylim i Angelą. Yli powoli przyzwyczaił się do życia na ziemi jednak zawsze myślał o swoich przyjaciołach i chęci powrotu do Salmandii, myśl ta towarzyszyła mu bardzo często. Pewnego razu Yli przechodząc ulicą zauważył na szybie reklamę o wyjeździe do Hiszpanii na 2 tygodnie, i zaświtała mu myśl, aby namówić Angelę, Olę i Robiego na taki wyjazd. Z Robim poszło łatwo, bo on bardzo kochał podróże a akurat miał odłożone pieniądze na jakiś wyjazd, więc zgodził się od razu, Angela tez się zgodziła z uwagi na Yliego została tylko Ola, która nie miała jakoś chęci na długi wyjazd, ale Robi namówił ją i całą czwórka, niebawem wyjechała do Hiszpanii. Taki wyjazd wpłynął na Olę bardzo pozytywnie w końcu odżyła, chodziła wesoła i uśmiechnięta a nie smutna i przygnębiona, Yli bardzo zaciekawił się kulturą Hiszpanii i jej zwyczajami, chodził z Angelą do różnych bibliotek, muzeum jednak Angela nie była, aż tak tym zachwycona, wolała raczej, poopalać się na słońcu albo pochodzić po sklepikach, dlatego Yli czasem, chodził sam i oglądał zabytki, kiedy pewnego razu szedł sobie po ulicy, podszedł do niego nieznajomy mężczyzna i zapytał - Czy ty przypadkiem nie jesteś Yli, Yli zaskoczony odpowiedział - Tak a co chodzi - Wspaniale szukam cię już od kilku miesięcy, jednak mój przyjaciel dobrze mówił, że pojechałeś do Hiszpanii, ale nie chciałem mu wierzyć a jednak, dobrze skoro już tu jesteś to chodź ze mną musimy poważnie porozmawiać - przepraszam, ale ja wogóle pana nie znam - Przepraszam mów mi Medżi, ale teraz choć już - ale gdzie po co, nie wiem o co panu chodzi, może mnie pan z kimś pomylił - Nie, ja się nie pomyliłem wiem co robię - Naprawdę, musiał się pan pomylić ja pana wogóle nie znam -Wiem ja ciebie tez ale znam twój sekret - Jaki sekret - Taki, ze jesteś z Salmandii - Ciiiicho! Niech pan tak głośno tego nie mówi, skąd to wiesz - Należę do rady mędrców i musze takie rzeczy wiedzieć, ale teraz szkoda czasu na głupoty, musimy iść i to, czym prędzej, - Ale gdzie, po co - Proszę cię chodź postaram się ci wszystko wyjaśnić - No dobrze, ale gdzie? - Chodź tutaj jest taka pobliska mała cicha knajpka, tam możemy spokojnie porozmawiać. Oboje udali się do knajpki i zamówili piwo Yli pierwszy zapytał - Medżi, ale tak właściwie to, o co chodzi - Wiesz świat Salmandii i świat współczesny od niedawna zaczął się między sobą czasem przenikać i właśnie ty jako jedyny odbyłeś podróż z Salmandii do światu współczesnego, i nasza rada stara się abyś mógł powrócić do Salmandii, będę szczery i powiem ci, że sam nie wiem czy to się uda, ale pragnę żeby wszystko potoczyło się bez problemów i żebyś mógł powrócić do swego świata, przepraszam, ze dopiero teraz ci to wszystko mówię, ale nie mogłem cię znaleźć, to tyle jak na? Razie jak będę wiedział więcej to znajdę cię i ci powiem pa. W tym momencie Medżi zniknął z oczy Yliego a Yli się trochę przestraszył na szczęście nikt z osób będących w knajpie tego nie zauważył, Yli dopił tylko piwo i wyszedł z baru,…