Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

akcja · 6 min czytania

Święta w Akyrfie ( odc. 5)

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ted szybował wysoko lustrując pokrytą śniegiem sawannę. Pamiętał, że widział gdzieś lwy pożerające bawoła, liczył że zostanie tam jeszcze trochę mięsa, które zamierzał przeznaczyć dla czarownicy z góry Kolomandzaro. Co prawda wiedział, że padlina nie każdemu smakuje, ale miał nadzieje, że w tym przypadku nie będzie miało to większego znaczenia; Pani Baba nigdy wcześniej nie jadła mięsa. Niebawem zobaczył ową padlinę, leżał przy niej stary szakal. Sęp zaczął powoli zataczać koła zniżając swój lot, aż wylądował obok szakala. Szakalami w zasadzie każdy pogardzał, zagrożenie mogły stanowić jedynie w większej grupie, ale nawet wtedy nie traktowano ich poważnie. Samotnego osobnika nikt się nie bał, tym bardziej starego. - Ehem - zaczął Ted – to miejsce jest wolne? - Owszem. Dopiero teraz zauważył, że coś tu nie jest tak jak powinno. Bez wątpienia widział tego samotnego bawoła wcześniej jak otaczało je stado głodnych lwów, tymczasem mięso było zjedzone ledwie w połowie, a w pobliżu nie było ani jednego lwa, ani innych amatorów padliny jak hieny, szakale, sępy. Na sawannie wieść o tym, że ktoś coś upolował rozchodziła się lotem błyskawicy, tym bardziej jak ofiarą padł bawół. Nie zdarzało się to często, bawoły żyły w stadach i zaciekle się broniły. Nawet samotny nie był łatwym łupem. Kiedy już coś takiego się stało, nigdy nie trzeba było długo czekać, za pojawią się inni zainteresowani resztkami z pańskiego stołu. Ten bawół był upolowany już jakiś czas temu, a tu nie było nikogo, tylko ten stary szakal, który na dodatek w ogóle się nie spieszył z jedzeniem, tylko leżał spokojnie obok. To też było dziwne. - To bym się przyłączył – odpowiedział sęp i zanurzył głowę w rozprutych wnętrznościach gnu. - Co się stało ze stadem lwów, które upolowało tą antylopę – zapytał wyjmując zakrwiawioną głowę z brzucha padliny. - Uciekło, kiedy się pojawiłem. Sęp omal nie zakrztusił się kawałkiem mięsa. - Chcesz powiedzieć, że uciekło... przed tobą? - Owszem. - Wciskasz mi kit, stado lwów nie ucieka przed samotnym szakalem, na dodatek w takim wieku...no...przed szesnastką. - Tak, ale mnie się boją. - Dlaczego? - Bo groźny jestem. Sęp spojrzał na wychudzone ciało, siwy pysk w którym wyraźnie zauważył brak kilku zębów. Tak, takiej facjaty można się przestraszyć, pomyślał. - Dlaczego? - zapytał. - Wszyscy przede mną uciekają gdzie tylko się pojawię. - A co trzeba zrobić żeby budzić takie przerażenie? Też bym chciał, żeby darzono mnie taki szacunkiem. - Trzeba rozpuścić plotkę, że jest się zakaźnie chorym. Ja powiedziałem, że mam HIV, żółtaczkę,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Święta w Akyrfie ( odc. 5) — czytnik · opowiadania