Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantastyka · 10 min czytania

Świetlista przyszłośc

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- Witam wszystkich! – krzyknął donośnie Szef – Jesteśmy przed drzwiami mojej firmy. Zapewne wiecie, co ona produkuje?

- A niby skąd? Przecież zamknął ją pan przed światem!

Szef popatrzył się na tłum. Nie widział, kto to powiedział. Wyciągnął z jednej kieszeni trzy złote kartki, a z drugiej około pięćdziesiąt. Następnie rozłożył trzy z nich i pokazał palcem na czarną kropkę na środku.

- Jeżeli wylosujecie kartkę z czarną kropką to wejdziecie do środka, a jeżeli dostanie się wam kartka bez kropki to nie wejdziecie.

Wrzucił kartki do pudełka i pomieszał je. Zszedł ze sceny i podchodził do każdego w tłumie. Gdy skończył, wszedł na scenę i wyciągnął rękę po mikrofon.

- Proszę spojrzeć na kartki. – Zapanowała cisza. – A teraz trzech szczęśliwców niech zostanie na swoich miejscach, a reszta wynocha!

Tłum wychodził powoli. Chciał jeszcze przez chwilę poczuć zew tajemnicy tego miejsca, ale nie było mu to dane. Gdy już wszyscy wyszli zostało trzech mężczyzn. Szef powoli zbliżył się do nich.

- Jak się nazywacie?

- Grzegorz Wojciechowski.

- Marek Janusz.

- Jan Polak.

- Bardzo dobrze. Dam w wam teraz minipulki. – wręczył je im – Dzięki nim będziecie mogli wszędzie, w mojej firmie, wejść. To jest typ identyfikatora tylko, że możecie się jeszcze teleportować, ale tego nie wypróbujecie. A teraz idziemy.

Ruszyli szybkim krokiem, jaki narzucali wybrańcy. Spieszyło im się. Chcieli wszystkiego dotknąć i wszystko zobaczyć. Ale nie wiedzieli, co szykuje im Szef. Byli po prostu ciekawi, a to miało ich zaprowadzić do zguby. Szef wiedział jak przebiegnie i skończy się „wycieczka”, bo organizował ją od roku. Zawsze kończyła się płaczem i zgrzytaniem zębów. Zbliżali się do wejścia, które otwierali dwaj przerośnięci mężczyźni.

- Jesteśmy u wejścia i pytam: czy chcecie wejść czy odejść?

- Wchodzimy!! – krzyknęli chórem.

Weszli do pomieszczenia z luster i wszędzie stali przerośnięci mężczyźni. Dwóch podeszło do wybrańców i wyciągnęli pudełko przed siebie, a na szyi mieli tabliczkę z napisem: „ODDAĆ WSZYSTKO Z KESZENI”.

- To jest potrzebnie ze względu na bezpieczeństwo. System was może nie rozpoznać.

Posłusznie opróżnili kieszenie i osiłki odeszły. Szef poprowadził ich do końca Sali. Były tam trzy wejścia do trzech oddziałów. Właściciel firmy poprowadził ich do drzwi nr 1, a nad nimi widniał napis: „Przyszłość ludzi”. Otworzyły się i weszli. Ciemność i chłód tamtego miejsca przyprawiły ich o gęsią skórkę. To pomieszczenie wyglądało jak fabryka. Pełno było tam maszyn i ludzi nadzorujących ich pracę.

- Jesteśmy na oddziale genetycznym. Produkujemy tu ludzi, ponieważ większość z nas nie chce już naśladować zwierząt i założyliśmy firmę „Świetlista przyszłość”. Chcemy pokazać Bogu, że nie musimy być jak te obrzydliwe stworzenia żyjące na ziemi obok nas. Tutaj udowadniamy, że wszystko jest możliwe, a to jest tylko jeden z wielu oddziałów. Wpierw robiliśmy tu zwierzęta, a nasze eksponaty możecie oglądać w Zoo. A teraz was oprowadzę.

- Ale to przecież niemoralne! Jak możecie produkować ludzi?! Przecież oni nie są zabawkami! – krzyknął Grzegorz.

- Zamknij się! Nie masz prawa głosu! Tu nie przestrzega się praw człowieka czy embriona! W każdej chwili mogę wydać na ciebie wyrok! Jest tu wiele maszyn czy ludzi gotowych to zrobić i nikt ich nie ukarze. Nie ma sądu i policji! JA STAONIĘ PRAWO! Usłyszę jeszcze jedno słowo, gdy Cię nie pytam, a wtedy zobaczysz na co stać to miejsce. Zrozumiano!

Grzegorz kiwnął głową. Był przerażony taką groźbą, bo Szef nie żartował. Postanowił być posłuszny i ruszył za nim.

- Produkujemy tu dzieci. Komórki jajowe i plemniki są tworzone przez naszych profesorów. Następnie łączymy je ze sobą i powstaje embrion. Wkładamy go do specjalnej maszyny, która naśladuje prawdziwą matkę. Podajemy embrionowi zastrzyki, dzięki którym przyszłe dziecko staje się nadzwyczaj inteligentne i pracowite. Pozwalamy mu się rozwijać naturalnie przez pierwszy tydzień bycia. Później zaczynamy mu podawać pokarm przetwarzany z odpadów, bo musimy się jakoś pozbyć śmieci. Gdy już minie miesiąc podłączamy je do komputera, który sprawdza czy dziecko prawidłowo się rozwija. Gdy już wszystko sprawdzimy wkładamy mu chip do głowy, który stymuluje prawidłowe działanie organizmu i czyni je odpornymi na choroby. Widząc taki postęp postanowiliśmy popracować nad wiekiem. Chcemy sprawić, żeby te dzieci żyły dłużej niż prawdziwi ludzie.

Szef przerwał ruszył przed siebie, a wybrani za nim. Doszli do drzwi na końcu oddziału.

- Teraz przejdziemy do drugiego oddziału. Jest to selekcja naturalna. Zaraz sami zobaczycie.

Przes

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Świetlista przyszłośc — czytnik · opowiadania