Inne · 3 min czytania
Święto zmarłych.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Zatrzymaj się przechodniu i wyszczerz kły, bo oto stoisz przed grobem ateisty... Który ma Cię w dupie.
Niebo przesłoniły szare chmury. Jest niemal ciemno. Czasem światła samochodów rozświetlają półmrok. Jęk wiatru miesza się z szelestem wirujących liści. Słychać rozmowy o najprzeróżniejszej tonacji – od szeptów do głośnych kłótni. A ja stoję przed grobem kogoś, kogo nigdy nie znałem i zastanawiam się, – Co ja tu robię? Nie ma mowy o tym, bo wspominać zmarłych, których kojarzy się jedynie z nazwiska – a i to nie zawsze. Modlenie się tez jest idiotyzmem, bo, po co ateista ma się modlić? Czego się ode mnie oczekuje? Zdrowaśki nie, udawanego wzdychania też nie. Mam stać, marznąć i udawać, że obchodzi mnie śmierć tych wszystkich ludzi? Pewnie tak by wypadało. Właśnie, dlatego jest to głupie. Pocieszam się jednak, że nie mam najgorzej. Gdybym chciał się nad kimś użalać nie wybrałbym swojej osoby. O nie. Wybrałbym te wszystkie miliony ludzi, którzy są na tyle głupi by to święto obchodzić. 1 Listopada. Jedyny dzień w roku, kiedy na cmentarz idą niemal wszyscy – zupełnie jak dzień kobiet. Raz w roku bądźmy dla nich mili, a potem niech spierdalają. Zapalimy świeczuszkę a potem do domu i znów za dwanaście miesięcy. Krótkie spódniczki,…