Fantasy · 3 min czytania
świt- czyli historia Renesme (fragment)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Jak co tydzień w piątek siedziałam nad stertą zadań z języka Angielskiego.Uczyłam się w domu,bo rodzice stwierdzili, że nie muszę chodzić do szkoły, co mnie akurat ucieszyło. Biedziłam się nad kolejnym diagramem,a Jacob jak zaglądał mi przez ramię i udawał, że wielce go to interesuje. W salonie panował gwar, toteż ciężko było mi się skupić. Cała moja “rodzina”,jeśli mogę to tak określić, wpadła w sielankowy nastrój. Rodzice byczyli się na kanapie, a reszta wgapiała się w telewizor. Oczywiście,to Emmet trzymał pilota. Jaki jest synonim do “ideał”?,burknęłam, wiedząc że i tak każdy mnie słyszy.
-Bella…-mruknął Edward(czyli mój “tata”)- Bella znaczy piękna… Wzniosłam oczy ku niebu, a ci jak zwykle wyskakują z amorami!!
- A według mnie Edward- dodała Bella, moja “mama”.
Aż się we mnie zagotowało.
-Edward nie pasuje, warknęłam.
- W książce jest błąd- upierała się “Bella”
Część 22 / 2
-Edward nic nie znaczy…- za-opanował Imiennik.
-W moim słowniku oznacza właśnie Ideał- dokończyła mama, a potem nachylili się ku sobie…
Odwróciłam się z obrzydzeniem i rosnącą irytacją.
-Pokaż to- mruknął Jacob, twoi rodzice są zbyt zajęci, i raczej ci nie pomogą.
Posłał mi perskie oko. Lubiłam Jacoba, nawet bardzo. Zawsze był ze mną kiedy potrzebowałam towarzystwa lub pomocy. Mama znała mojego przyjaciela od dzieciństwa, więc z początku chciałam do niego mówić “proszę pana”, ale mi na to nie pozwolił, więc od tego czasu nazywam go Jacob, lub po…