Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 9 min czytania

Sympozjum antynikotynowe

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Osoby: SKALSKI ANYTOKIN TAJNIAK GOŚCIE: MINISTER ZDROWIA, LEKARZ, JASNOWIDZ PALĄCY NIEPALĄCY

AKT I

Scena I SKALSKI, później ANYTOKIN (Pokój dzienny. SKALSKI siedzi w fotelu, tyłem do drzwi wejściowych, ogląda telewizję i pali papierosa, obok niego na stoliku leży popielniczka pełna niedopałków. Po chwili słychać pukanie do drzwi.)

SKALSKI Idę, już idę! (opiera tlącego się papierosa o popielniczkę i niechętnie idzie otworzyć drzwi)

ANYTOKIN (wsuwa się do pokoju z neseserem w ręku)

SKALSKI (przyglądając mu się z niedowierzaniem) Kim pan jest? I dlaczego wchodzi pan do mojego domu? Nie zapraszałem pana do środka.

ANYTOKIN (spokojnie) Witam. Nazywam się Anytokin. Jestem...

SKALSKI (zauważając neseser) Akwizytorom dziękujemy! Proszę wyjść.

ANYTOKIN (nie rusza się z miejsca)

SKALSKI (zdenerwowany) Ogłuchł pan?

ANYTOKIN (powoli) Ja nie jestem zwykłym akwizytorem.

SKALSKI (chce coś powiedzieć, ale ANYTOKIN ucisza go gestem)

ANYTOKIN (z natchnieniem, przyglądając się coraz bardziej oburzonemu SKALSKIEMU) Pragnę wnieść trochę radości w pana życie. A jednym z podstawowych warunków radości, ba! szczęścia, jest być zdrowym - że tak powiem - jak koń. Sam Kochanowski mówił "Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz aż..." SKALSKI (przerywa recytację) Jestem całkiem zdrów!

ANYTOKIN (nie zwracając uwagi na rosnącą złość SKALSKIEGO) Każdy tak mówi.

SKALSKI (siląc się na spokój podchodzi do ANYTOKINA) Naprawdę doceniam pana troskę o moje zdrowie...

ANYTOKIN (stanowczo dopowiadając) ...szczęście...

SKALSKI (powtarza jak zahipnotyzowany) ...szczęście, ale...

ANYTOKIN (jak wyżej) ...życie...

SKALSKI ...życ... Cholera! Zaraz dostanę obłędu! Jeśli już nie oszalałem...

ANYTOKIN (z triumfem) A widzi pan! Jednak nie jest pan zupełnie zdrowy!

SKALSKI (wzburzony, zaczyna chodzić po pokoju, raz po raz pokrzykując) Proszę wyjść! Proszę wyjść!

ANYTOKIN (otwiera neseser mrucząc) Zaraz znajdziemy coś na uspokojenie. Jakiś pan nerwowy...

SKALSKI Nerwowy jestem przez pana. Zabieraj pan walizkę i...!

ANYTOKIN (łagodnie) Ale ja chcę panu pomóc. Zaraz cosik znajdziemy na te pana nerwy.

SKALSKI (trzęsie się ze złości, podchodzi do stolika, bierze papierosa i mocno się zaciąga)

ANYTOKIN (pochylony nad otwartym neseserem przygląda się temu ze złośliwą satysfakcją, podchodzi znienacka do SKALSKIEGO cmokając z niezadowoleniem) Uuuu... Widzę, że szanowny pan tkwi w szponach nałogu...

SKALSKI (coraz bardziej wściekły) Co robię to moja sprawa! A to jest mieszkanie prywatne! Niech pan idzie do wszystkich diabłów!

ANYTOKIN (zjadliwie, podnosi głos) To pan tam pójdzie, jeśli nie przestanie palić!

SKALSKI (przez chwilę patrzy na niego oniemiały, po czym zaczyna wrzeszczeć na granicy histerii) To już są szczyty! Pańska bezczelność nie zna granic! Przychodzi taki... z ulicy i krzyczy na mnie w moim własnym domu! Jeśli nie wyniesie się pan w tej sekundzie, wzywam policję!

ANYTOKIN (po długiej chwili ciszy, wyniośle) Rozumiem. Jeśli jednak zmieni pan zdanie... zostawiam panu zaproszenie na sympozjum antynikotynowe, którego jestem współorganizatorem. (kładzie kartkę na szafce)

SKALSKI (tracąc panowanie nad sobą, gwałtownie popycha ANYTOKINA ku drzwiom) PROSZĘ WYJŚĆ!

ANYTOKIN (chłodno) W takim razie żegnam pana.

Scena II SKALSKI sam (bez sił opada na fotel, ręką ocierając czoło, oddycha ciężko)

SKALSKI (zapalając nowego papierosa) Już myślałem, że ten facet nigdy nie zostawi mnie w spokoju. Akwizytorzy... wciskacze tandety... (zmienia kanał w telewizorze)

GŁOS Z TELEWIZORA Palisz? Próbowałeś już wszystkiego, aby pozbyć się nałogu? Nie załamuj się! Mamy dla ciebie wspaniałą ofertę...

SKALSKI (wyłącza gniewnie telewizor) Wszędzie żerują... te sępy! Już nawet telewizji nie mogę oglądać! (wstaje z fotela i przez chwilę patrzy osłupiały na podłogę koło drzwi) Zapomniał walizy... ten Any... Anycośtam... Już nikogo nie będzie nagabywać! Ha, ha, ha... Zaraz... zaraz... A jeśli on tu wróci? Będzie chciał odzyskać swoje rzeczy... i przyjdzie tu. Przyjdzie, niezależnie od tego czy wywalę ten szmelc czy nie. Choćbym zamknął się w mieszkaniu na wszystkie spusty on i tak przyjdzie, będzie mnie nachodził, może nawet z policją... Nie pomogą tłumaczenia, że facet był natrętny... Ech, będę musiał mu zwrócić ten jego kuferek. (z zastanowieniem bierze do ręki zaproszenie) Sympozjum antynikotynowe...

AKT II

Scena I SKALSKI, ANYTOKIN (

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Sympozjum antynikotynowe — czytnik · opowiadania