Rodzina · 8 min czytania
Syn dziwki...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Chłopiec z marginesu - tak o nim mówili. Ciężko jest zasłuzyć na inne miano, gdy jest się synem dziwki. Jednym słowem, kórym można by określić jego rodzine było "patologia". Dla niego normą było, że 6 letnie dziecko musi zadbać samo o siebie, że o każdą najmniejsza rzecz musi walczyć. Jego dom można było właściwie nazwać totalna melina. Alkohol był na porządku dziennym. Jako 7 letnie dziecko musiał biec w środku nocy po wódke dla "tatusia". Jeszcze nie zdażył wystartować, a już został skreślony przez los. Jedyną rzeczą której nikt nie mogł mu zabrać byli jego kumple. Miał swoją paczkę, z którą szlajał się od rana do wieczora tylko ażeby nie wracac do tego domu... Domu? Hmmm... Nikt się nie przejmował, że czasami znikał na całe noce. Jego życie jego sprawa. Nie raz szedł do szkoły tylko po to aby zjeść darmowy obiad. Tam też w oczach nauczycieli był zerem. "Zero ambicji, zero rokowań na przyszłość" - powtarzali. Kurczę dlaczego nikt nie zauważył, że temu dzieciakowi trzeba pomóc? Ciągłe dołowanie go, prowadzio w ślepą uliczke. Przyzwyczaił się do tego, że nikt nie reaguje na jego płacz. Życie dało mu mocnego kopa...W jego oczach można było tylko dostrzec smutek. Miał wtedy 10 lat. "Ojciec" wszedł do mieszkania. Nagle na cały dom rozległ się okrzyk: - Ty ch**** **** ***** nauczyć cię porzatku????!!! Mało bym się potknął o twoje buty!!! - warknał. Odsunął się od biurka. Ręce powoli zaczęły trzeźć mu się ze strachu. Wiedział, co bedzie za chilke. Jednak zaczął cichutko wypowiadać "Ojcze nasz..." wierzył, że Bóg mu pomoże... Nie pomógł.... - ZOSTAW!!! AŁAA!! TO BOLI!!! - zawył z bólu. "Tatuś" nie zwarzał na jego łzy. Nie miał uczuć, nie miał sumienia, za to miał mocną rękę. Uderzył po raz kolejny tym razem pasem. Był tyranem... Katem zasługjącym na miano "śmiecia". Miał jednak przewagę, bo był silniejszy... Krystian przełykał słone łzy. A w tym czasie w dtugim pokoju jego matka oglądała telewizor i pogłosiła, bo krzyki nie pozwalały jej obejrzeć wiadmości... Krystian praktycznie na kolanach wyczołgał się z tego domu. Jego rozsądek krzyczał :Uciekaj!. Ledwo utrzymując równowagę wybiegł na dwór. Przycupnął pod ulicznym murem i zaczął krzyczeć... To był krzyk z bezsilności i z bólu. A ludzie przechodzący chodnikiem nawet się nie zatrzymali, tylko zaczęli przechodzić drugą stroną ulicy. Powoli zaczął zasypiać. Próbował zapomnieć o koszmarze, koszmasze swojego życia... Nie udało się. Kolejny dzień nie zmienił niczego, no może oprócz jego twarzy, która została wzbogacona o dużą ilość siniaków. Nie poszedł tego dnia do szkoły tylko tułał się po mieście bez celu. Bał się wrócić w tamto miejsce. Spotkał kumpli na ławce w parku. To byli ci, którzy "należeli" do jego środowiska. Boże czy nikt nie zauważył że te dzieciaki są zmuszone do kradzieży? Że one w ten sposób rmuszą ratować samych siebie? Tylko w ich towarzystwie czuł się bezpiecznie... Kiedyś od tygodni lepił statek na technikę. Chciał chociaż raz dostać pozytywną ocenę. "Tatuś" wszedł do jego pokoju i ryknął: - GDZIE SĄ MOJE PIENIĄDZE??? UKRADEŁS JE!!! Oczywiście rzadnych pieniedzy Krystian na oczy nie widział. Na nic zdały się jego tłumacznia. Wystarczył jedne ruch ręki, aby jego tygodniowa praca poszła na marne. Okręd rozbił się nia miliony kawałków. A poźniej pas świszczał w powierzu... Do codziennego poniżania był przyzwyczajony.To był dla niego standard. W sumie nie tylko dla niego. Na jego oczach "tatus" bił matke, tak że prawie straciła przytomność... Powoli Krystian zaczął dorastać. Zmieniał się... Nie było dziewczyny na osiedlu, która nie chciałaby być jego. Zbuntowany nastolatek - to kręciło nie jedną. Każda myślała ze uda jej się go zmienić. Jasne... Powoli zaczął zauważać swoją siłę. Wraz z kumplami lubili czasem poznęcać się nad małolatami. Uwielbiał, gdy widział strach w czyichś oczach... Zaczynał patrzeć na swoją ofiarę,…