Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 11 min czytania

Syn szatana!

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

(sen) Stałam po środku lasu.Pod bosymi stopami czułam suche liście , które szeleściły cicho za , każdym razem, gdy się poruszyłam. Choć panowała noc byłam w stanie rozróżnić gatunki otaczających mnie drzew - sporo sosen, trochę buków, dębów i świerków.Między nimi walały się uschnięte gałęzie i spróchniałe pnie.Moje ciało zatrzęsło się pod wpływem podmuchu lodowatego wiatru.Zrobiłam krok na przód i upewniłam się w przekonaniu, że ktoś mnie obserwuje.Rozejrzałam się czujnie dookoła. Między gałęziami krzaków dostrzegłam wpatrujące się we mnie żółte ślepia. Zastygłam w bezruchu . Stałam sparaliżowana strachem i patrzyłam jak sylwetka ogromnego wilka zmierza w moim kierunku.Wielki pies wydał z siebie głośny charkot, podkulił tylne łapy i wygiął kręgosłup przyjmując pozycje ataku. Jego szczęki otwarły się a błysk białych zębów zamigotał w ciemności.Nie zdołałam zobaczyć nic więcej , bowiem nieznana siła odepchnęła mnie w przeciwną stronę.Upadek zamortyzowałam ramionami nie dałam jednak rady ochronić głowy, która z całej siły uderzyła o pień jakiegoś drzewa. Złowroga ciemność przysłoniła mi oczy , poczułam jak ciepła krew o smaku metalu napływa mi do ust...

**** Obudził mnie głośny krzyk wydobywający się z mojego gardła.Nie chciałam obudzić rodziców, ale adrenalina buzująca w moich żyłach nie pozwalała mi przestać wrzeszczeć.W mojej czaszce wciąż rozbrzmiewał donośny warkot wilka. Rozglądnęłam się po pokoju, a gdy upewniłam się, że w mrocznych kątach nie kryje się żaden potwór odważyłam się wyjść z pod ciepłej kołdry i odsłonić firanki . Kątem oka zerknęłam na kwadratowy zegar wiszący na fioletowej ścianie -> 7:00 za godzinę trzeba iść do szkoły wzięłam głęboki wdech . Nowa szkoła = nowe kłopoty .Nie pragnęłam popularności , chciałam jedynie być zaakceptowana.Sięgnęłam po szczotkę leżącą na biurku i rozpoczęłam uciążliwe rozczesywanie moich czarnych loków.Omal nie krzyknęłam widząc w lustrze swoje odbicie . Pod moimi oczami widniały ogromne , fioletowe sińce . Chcąc wyglądać jak człowiek spróbowałam zatuszować je pudrem mojej mamy . Ubrałam się w niebieską tunikę do kolan a pod nią założyłam czarne getry . W biegu chwyciłam swój ciężki jak cholera plecak i zbiegłam po schodach. Ucałowałam mamę w prawy policzek i wybiegłam z domu. Szybko jednak zawróciłam, gdy mróz dał się we znaki. Narzuciłam na gołe ramiona czerwony płaszcz

- Anabeth ! Podwieść cię? - usłyszałam łagodny głos mojej mamy dochodzący z kuchni. - Tak! - Krzyknęłam uradowana w stronę drzwi. Już po chwili siedziałyśmy w jej małym fordzie. - Wszystko w porządku? zapytała uruchamiając silnik -Tak , czemu pytasz? - Bo masz wielkie sińce pod oczami! - mówiąc to dostała ataku śmiechu. Spiorunowałam ja spojrzeniem pełnym wyrzutu. - nie spałam zbyt dobrze - wyjaśniłam ponuro... Mama skinęła ze zrozumieniem głową. Resztę drogi pokonałyśmy w milczeniu. Kiedy samochód zatrzymał się przed czystą i zadbaną szkołą , pożegnałam się z matką , zarzuciłam torbę na ramię i wygramoliłam się z niego. Szybkim tempem ruszyłam w stronę drzwi i właśnie wtedy go zobaczyłam : Stał , oparty o pobliskie drzewo z rękami założonymi na piersiach i wpatrywał się we ... mnie? Był szczupły , wysoki i niewiarygodnie przystojny. Jego twarz miała łagodne wręcz kobiece rysy , kosmyki czarnych , rozczochranych włosów opadały mu luźno na czoło a pełne usta poruszały się szybko .Przystanęłam by podziwiać jego ciemno-brązowe oczy . Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę że rozmawia z nastolatkiem stojącym obok - ten zaś był blondynem. Spuściłam głowę zmieszana tym jaki wpływ wywarł na mnie ten ciemno-włosy chłopak i zmusiłam nogi by znów powlekły się w stronę budynku. Wtedy jeszcze nie przeczuwałam jak niebezpieczny może być dla mnie ten przystojniak...

***** Idąc do klasy na pierwszą lekcje wciąż myślałam o przystojnym szatynie. Byłam niemal pewna, że jest w tej szkole ubóstwiany przez większość dziewczyn . Usiadłam na ławce przed salą czekając aż zadzwoni dzwonek. Nieświadomie zaczęłam wyobrażać sobie, jak szatyn obejmuje mnie w talii i całuje . Niemal czułam miękkie jego usta na swoich.

Kiedy zdałam sobie sprawę z tego co robię skarciłam się w duchu , nie mogłam pozwolić na to, aby jakiś chłopak zawrócił mi w głowie. Okey , poprawka nie mogłam pozwolić na to, aby NAPRAWDE ŚLICZNY chłopak zawrócił mi w głowie!

- Ty też jesteś nowa ? - Zapytał jakiś cieniutki głosik obok mnie wyrywając z zadumy.

Odwróciłam głowe i zobaczyłam, że pulchna dziewczyna o jasno bląd włosach siedząca obok patrzy na mnie pytająco.

- Tak , niedawno się przeprowadziłam moja mama znalazła tu nową prace.

Dziewczyna skinęła głową.

- Jestem Kathy. - powiedziała blondynka podając mi dłoń.

- Anabeth. - uśmiechnęłam się do niej przyjaźnie.

Rozmawiałyśmy ze sobą, dopóki nie zadzwonił dzwonek. Wtedy udałyśmy się na lekcje chemii. Usiadłyśmy razem w ostatniej ławce. Wysoki i dobrze zbudowany chłopak przed nami całkowicie nas zasłaniał, tak, więc mogły swobodnie rozmawiać . Kathy była osobą spontaniczną , szaloną i miłą. Ucieszyłam się, więc, kiedy powiedziała mi, że mieszka nie daleko mojej chałpy.

I, wtedy chłopak siedzący przed nami odwrócił się zapewne po, to by nas uciszyć. To był ON!

Jego śliczna twarz rozciągnęła się w grymasie smutku, który , niemal natychmiast zastąpił wymuszony uśmiech . Krzyknęłam widząc dwa białe długie kły tam, gdzie powinny być siekacze. Twarze wszystkich uczniów zwróciły się ku naszej trójce a Zatroskane oczy Kathy patrzyły na mnie jakgdyby nie zauważyły

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%