Religia · 3 min czytania
'Synu mego Ojca"
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
"Synu mego ojca..."
Czy istnieje na świecie piękniejszy widok niż wschód słońca na pustyni? Ta chwila tuż przed świtem, gdy pierwszy błysk światłości przerywa w pół taktu powściągliwą rapsodię księżycowych cieni... Nieodłączna tragedia tego momentu, gdy potęga mroku chyli się ku upadkowi, by ustąpić miejsca wielkiej ognistej kuli, rozgrywa się dzień po dniu. Ale któż zwraca na to uwagę? Dla ludzi światło gwiazd w ogóle nie liczy się jako światło, bowiem przekładają oni jasność dnia nad uroki nocy. Ja jednak nie podzielam ich zdania. Cóż, w końcu nie jestem człowiekiem... O tak, pogrążona w ciemności pustynia jest piękna. Oszałamia różnorodnością życia, które wraz z pierwszymi promieniami słońca dosłownie zapada się pod ziemią. To zadziwiające, że właśnie przy takiej scenerii rozpoczęła się nasza jakże przelotna znajomość. Czyżbyś chciał mi przekazać, że ja też zostanę pokonany, niczym blaknący zmierzch? Czyżby to była próba zastraszenia mnie, próba psychicznej manipulacji? Takie metody są do was, 'dobrych' niepodobne. Chociaż, trzeba Ci to przyznać: przegrałem.... Wciąż w uszach dźwięczą mi Twoje patetyczne słowa, pełne pasji i poświęcenia. Odrzuciłeś wszystkie moje propozycje. Nie chciałeś strawy, choć dokuczał Ci głód. Nie chciałeś władzy nad światem, choć będąc w Twoich rękach dawałaby Ci nieograniczone możliwości. Nie oczekiwałeś ode mnie, ani nawet od tych nędznych ludzi niczego. Ani szacunku, ani oddania, ani nawet