Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 9 min czytania

Syrena 2

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Razem z koleżanką przyczepiła mu do rąk belkę z kajdanami i nawet nie zdążył zaprotestować, gdy już leciał na złamanie karku do głębokiej dziury wykopanej w okolicy, gdzie powietrze nie miało zbyt świeżego zapachu. Rozejrzał się dookoła, w dziurze obłożonej nie wygładzonymi balami panował półmrok. Gdy mu się oczy przystosowały do ciemności ujrzał skulonego w kącie osobnika. Charczał przez sen, a ręce miał przywiązane sznurem do ściany. Nikły blask z góry z pochodni oświetlał zarośniętego potężnego mężczyznę w poszarpanym stroju. Zbliżył się, chcąc zobaczyć twarz współtowarzysza niedoli. Niechcący uderzył go belką w głowę i o dziwo odsunął mu włosy z połowy twarzy. Zobaczył ostre rysy, wydatne kości policzkowe i skośne rysy. Zauważył podobieństwo do dzieciaków, które go popołudniu zamęczały. Więzień nagle się obudził i podniósł powieki, Wars wpadł w panikę, bo ujrzał przed sobą dwa puste oczodoły. Ślepiec wyczuł czyjąś obecność i powiedział schrypniętym głosem: - Utrum tu sis, Arthur? Scirem post me venturus veils… To ty Arturze? Wiedziałem, że po mnie przyjdziesz. Wars poznał ten język, bo czasami Leowigild, często używał języka Rzymian. Cytował przy wszystkich mądre sentencje i prawa, co doprowadzało Jorga i innych współplemieńców do złości. Młodszy braci miał miejscową mamkę, która łacińskiej mowy uczyła. Gracchus ze starszyzną uważali, że jak Rzymianie chcą z nimi rozmawiać, to powinni się zwracać po gocku. W czasie podróży przez Panonię, jak Wars dołączył do Grakchusa i wraz z innymi uznał jego zwierzchnictwo, od razu zaprzyjaźnił się z Leowigildem, gdyż byli w tym samym wieku i podobnego wzrostu. Czasami Jorg śmiał się z nich że są nierozłączni i bardzo do siebie podobni, odkąd stał się jego przyjacielem i towarzyszem zabaw. Kraka bawiły takie dowcipy i szybko ripostował, że nie pamięta, żeby jakąś niewolnicę zbrzuchacił osiemnaście wiosen temu. Chociaż teraz, powtarzał, gdy spoglądał na dorodne kształty dziewcząt z tego egzotycznego ludu – w zasadzie by skorzystał. No i korzystali wszyscy na tym układzie. Byli niewolnicy mieli ochronę, a panowie no cóż robili co mogli, żeby nie wywoływać niezadowolenia u płci przeciwnej. W każdym razie Wars stojąc tak nad nieszczęsnym więźniem przypomniał sobie słowa dzieci o jego strasznej ułomności. Po wytężeniu wzroku ze zgrozą to potwierdził, jedna była odjęta pod kolanem, a druga nie miała stopy. Okaleczony zaczął coś niezrozumiale mówić, a potem zacharczał i prawie udusił się długim i męczącym kaszlem. Wars podsunął mu kubek z zatęchłą wodą, a ten łapczywie ją wypił. Potem zaczął monolog. - Insula relinquunt infelicem, tanti non morietur in gloria dicebant Romani, Arthurum. -Zostawiłeś tą nieszczęsną wyspę, a mówiłem, że nie warto umierać na chwałę Rzymu, Arturze. Znajomość łaciny u Warsa była szczątkowa i zrozumiał tylko, ze rozmówca się cieszy, słowo Roma oraz to, że znowu jest nazywany Arturem. - Ego non Artur - Ja nie Artur – wydukał pierwszy raz używając języka, którego nie znał. Może ślepiec nie zrozumiał, albo i może słuch miał słaby i dalej przemawiał. - Cito! Ubi est Parci et Ghaleg, adducide eorum! - Szybko! Gdzie jest Parci i Galeg! Przyprowadź ich!- Więzień znowu zaczął kaszleć. - Qui? Quid? - Kto? Co? – kolejne słowa, które spamiętał z cytatów Leowigilda. - Autem et ipsi mortui ... delerent demonesses. Pauper sum sedet multis annis ... - Przecież oni nie żyją… Wykończyły ich te demonice. Ja tu biedny tyle lat siedzę… Wars znowu nic nie zrozumiał, więc postanowił najpierw się zapoznać. - Quis enim es tu? Me Wars! - Kto ty jesteś? Ja jestem Wars! Więzień chwilę pomyślał, a potem zawodził, płacząc na przemian. Gdy się ogarnął wyrecytował prawie jednym tchem, żołnierskim silnym zachrypniętym głosem: - Sum Bors Tribunus militum Britannorum Legio Legionis et Comesa Britannorum dux bellorum Ripariensis Uther Pendragon. Reversus sum prairies longa militia meam ad latus domus, simul cum amicis, cum nos oppugnaverunt rusticorum. Nos capere voluerunt ... –tu ściszył głos. – Sanctum vas qui bibensque ex scitis qui? - Jestem Bors Tribunus…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Syrena 2 — czytnik · opowiadania