Akcja · 3 min czytania
Sytułacja, która zmienia życie...
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Poznalismy się w barze. On siedział obok i natarczywie spoglądał na moje odsłonięte nogi. Nie odstraszało go spojrzenie, ani mój chłopak. John, mój ukochany, bardzo zły, miał już wstac od bufetu i mocno mu przyłożyc (był bardzo zazdrosny). Trzymałam go za rękę, więc każdy jego ruch był kontrolowany. W końcu nie wytrzymał, wyrwał mi się i stanął przed niewstydliwym, przystojnym facetem. - Ej, kolego- rzucił John. Facet ani drgnął. Dalej natomiast spoglądał na moje uda. - Słyszysz co do cibie mówię?- powiedział już nieco podirytowany. John był bardzo miły i kochany, lecz bywał także okropnie zazdrosny. Już raz bił się z pewnym mężczyzną z tego powodu i miał przez to mnóstwo problemów. John naprawdę się wkurzył. Chwycił go za fraki i uniósł do góry, jakby był on niemal dmuchaną piłeczką, którą można odbijac. "Zapatrzony" najwyraźniej zorienował się, że coś "się dzieje" i spojrzał na mnie czule. Jego wzrok był powalający. Aż poczułam dreszcze na plecach. Serce zaczęło mocno bic i czekało niemal na jego