Akcja · 7 min czytania
Szanuj to co masz
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Cześć nazywam się Rayan.Mam 25 lat i pochodzę z Los Angeles w Stanie Kalifornia.A teraz opowiem Coś o Sobie, jestem zwykłym chłopakiem z przedmieścia, nigdy nie lubiłem wyróżniać się z tłumu i nie byłem także osobą należącą to tak zwanych "lubianych dzieciaków z bogatych domów".Na co dzień stawiałem czoła nowym problemom przez ,które moja psychika stawała się coraz bardziej "wyżarta" ,przy czym podczas snów widziałem różne zjawy oraz miewałem sny po,których budziłem się cały spocony a serce biło tak mocno jakby chciało wyskoczyć z piersi.Teraz może opowiem trochę o czasach szkoły, w szkole miewałem problemy oraz często przez rówieśników zostawałem wytrącany ze społeczeństwa co leżało mi rękę, ponieważ za każdym razem,gdy widziałem ich parszywe twarze robiło mi się nie dobrze i chciałem jak najszybciej wrócić do domu i zaszyć się jak na co dzień we własnych czterech ścianach . Po zakończeniu szkoły całe dnie spędzałem w pokoju bez jakiegokolwiek kontaktu z rzeczywistością. Pewnego Feralnego dnia ,gdy znów w domu była awantura ,która jak zawsze kończyła się płaczem matki.Tego samego dnia stwierdziłem ,że nie potrafię Sobie już z tym poradzić i po grubszych przemyśleniach stwierdziłem ,iż moje życie tak na prawdę nie ma sensu i lepiej będzie jak się go pozbawię.Wtedy może na pewien czas sytuacja w rodzinie się uspokoi i nie będzie tyle kłótni . Więc wyjąłem kartkę A4 , wziąłem długopis i zacząłem pisać list do rodziny . "Kochana Mamo , Kochany Tato oraz Kochana rodzino .. Tyle czasu żyłem w wiecznym smutku oraz samotności , wiem że nic wam nie mówiłem lecz nie chciałem was martwić , ponieważ mieliście swoje problemy na głowie. Przejdę do sedna sprawy...Nie szukajcie mnie , nigdy się już nie spotkamy no chyba że w następnym świecie jeżeli takowy istnieje. Wszelkie rzeczy zostawcie Sobie , a jeżeli wam się coś nie przyda oddajcie to potrzebującym. Kocham was i przepraszam za kłopot.. Rayan". Długopis schowałem do szafki a list złożyłem i włożyłem do koperty na której było napisane " Do Rodziny". Usiadłem na łóżku i poczułem jak łzy spływają po mych policzkach , przetarłem je dłonią , ubrałem się w pośpiechu i wybiegłem z domu. Cały zapłakany biegłem w stronę mego ulubionego miejsca, którym był stary opuszczony domek w głębi lasu. Gdy już do niego dotarłem zobaczyłem iż w środku ktoś był , lecz w tej sytuacji nie przejmowałem się tym i w pośpiechu zawiązałem węzeł z liny leżącej na podłodze , zawiesiłem ją o belkę przy suficie , stanąłem na stołku , pętle założyłem na szyję i nagle usłyszałem dźwięk łamanych gałęzi.Przez małe okienko zauważyłem kilka postaci ubranych w kapelusze zakrywające całą twarz i długi czarny płaszcz do samej ziemi.Wystraszyłem się bo dwóch z nich miało szable a jeden broń palną.Zdjąłem pętle z szyi i szybko schowałem się ,aby mnie nie zauważyli. Więc po cichu zszedłem ze stołka i kucnąłem obok okna i próbowałem zrozumieć co mówią tajemnicze postacie ,lecz brzmiało to jakby rozmawiali po łacinie.Czułem się obserwowany oraz skrępowany tą sytuacją, próbowałem powoli wyjść z domku i uciec do domu.Lecz…