Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 5 min czytania

Szczęściara

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zawsze uważałam, że mam szczęście. Posiadałam przecież coś, o czym większość otaczających mnie ludzi mogła tylko pomarzyć. Moja uroda, inteligencja, wspaniała rodzina i najlepsze oceny w klasie podkreślano na każdym kroku. Były one częściami życia, jakie wiodłam, planów na przyszłość i nigdy nie dopuszczałam do siebie myśli, że coś mogłoby się zmienić. Nigdy, aż do tamtego dnia… - Nie wiem, jak to pani powiedzieć - powiedział powoli lekarz, denerwując mnie niepomiernie. Przeżywałam właśnie najlepszy okres mojego istnienia. Zdałam maturę, wybierałam się na upragnione studia, w dodatku zaczęłam chodzić z chłopakiem, który od dawna mi się podobał. Nie miałam ochoty wysłuchiwać medycznych wywodów, najchętniej spędziłabym ten czas w kinie z ukochanym, a nie na krześle w gabinecie, jednak zmusiły mnie do tego okoliczności. Pewnego dnia poczułam się okropnie, zakręciło mi się w głowie, prawie upadłam. Potem zdarzyło mi się to jeszcze kilka razy, próbowałam przekonać mamę, że to nic takiego, że to ze zmęczenia po nocach spędzanych nad książkami, ale uparła się, że mam odwiedzić lekarza. - Niech się pan pospieszy. Nie mam wiele czasu - ponagliłam go zniecierpliwiona. Umówiłam się przecież z moim “misiaczkiem”. - Lepiej, żeby pani nawet tak nie mówiła. To białaczka. Nie pamiętam, co się stało później. Wiem tylko, że kiedy otworzyłam oczy leżałam na łóżku w domu. Nie mam pojęcia, jak się tam znalazłam. W mojej głowie kotłowało się od głupich, niewypowiedzianych myśli, lecz żadna z nich nie mogła mi pomóc zrozumieć - dlaczego?! Co ja takiego zrobiłam? Nigdy nie byłam niegrzeczną dziewczynką, słuchałam rodziców, byłam im posłuszna, wywiązywałam się z powierzanych mi obowiązków. Dlaczego? Odwróciłam twarz. W drzwiach stanęła mama i popatrzyła na mnie zatroskanym wzrokiem. Zdałam sobie sprawę, że już wie, wszyscy wiedzą. - Co teraz będzie? - zapytałam bardzo dziecinnym głosem Kiwnęła ramionami, podeszła i objęła mnie. Chciałabym znów być małym dzieckiem. Wtedy świat był taki kolorowy, taki piękny, taki prosty. - Będziemy walczyć - powiedziała łagodnie W ciągu kilku miesięcy od tamtego momentu mój świat rozsypał się na drobne kawałeczki. Rzeczywiście stanęłam do walki z nowotworem, poddałam się leczeniu, na chemioterapii począwszy, a na terapiach alternatywnych skończywszy. Bywało…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%