Fantasy · 5 min czytania
Szczęściarz z przymusu
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Szczęściarz z przymusu by Teppic d'Villazon
Teppic przemierzał kolejne uliczki bez pośpiechu. Ludzie wokół krzątali się zaaferowani, jakby im kto w kieszenie nasrał. Handlarze zwijali wcześniej swoje stoiska, dzieciaki biegały jeszcze większymi chmarami niż zazwyczaj. Widok jak podczas ewakuacji miasta, pomyślał skryba, a przecież to po prostu turniej się szykuje... Teppic wkroczył na główny plac stolicy. - Nie wszyscy naraz, usuńcie się do kaduka! Skryba odwrócił głowę w stronę głosu. Wokół dębowego stołu zebrała się pożądna grupa poszukiwaczy wrażeń najróżniejszej masci, łypiąc na siebie nawzajem i przepychając się do stanowiska, przy którym siedział jakiś wazny jegomość. Bogaty jegomość, pomyślał Teppic, miarkując po ubraniu. Wprawnemu rzezimieszkowi nie trzeba było wiele czasu by skalkulować swoje szanse. Na masywnym stole piętszyły się złote monety, leżało też kilka sakiewek. Tłok wokół tylko pomagał. Zachęcony, niczym wilk zaczął Teppic skradac się ku stanowisku, mijając zebranych pieniaczy, pijaków, bandziorów karczemnych, stroniących od nich rycerzy i całą resztę przyszłych błaznów, obijających sobie mordy ku uciesze gawiedzi. Był skryba już u celu, gdy ktoś, zniecierpliwiony długim czekaniem, postanowił nieco przepchnąć zgromadzenie. Teppic poczuł, jak traci grunt pod nogami, jak jednolita masa śmierdzących potem ciał płynie wraz z nim kursem kolizyjnym ku stołowi. Jak dobrze pójdzie, myślał, uda mi się zwędzić te sakiewkę z lewej, jak się wyłoże na blat. Sięgnął, jeszcze w locie, ręką ku upragnionemu trofeum, lecz gdy poczuł pod dłonią znajomą teksturę skórzanego materiału mieszka, został przygnieciony przez niepowstrzymaną falę ludzką. Kolejne wydarzenia nastąpiły szybko: Ludzie zwlekli się z Teppica. Ktoś poderwał Teppica na nogi. Ktoś zobaczył Teppica z sakiewką w dłoni, stojącego przed stołem do zapisów na turniej. W niebiesiech Pani Fortuna wyrzuciła na kostce sześciościennej "7" i zaniosła się śmiechem. Ktoś szorstko spytał skrybę o imie. Zdezorientowany Teppic powiedział, jak mu na imie. Ów ktoś zapisał jego imie na karcie, wziął sakiewkę i zawołał "Następny!"... Teppic otworzył szeroko…