Komedia · 13 min czytania
Szczęście do potęgi X
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Rozdział I, czyli zmiany, plany i kochany urwis:P
Jurek spojrzał odruchowo do zeszytu Julii. Postanowił sprawdzić, czy wyszły im takie same wyniki. Obecnie był zadowolony, że siedzi w jednej ławce z tą dziewczyną, chociaż… nie zawsze tak było. To zdarzyło się na początku pierwszej klasy. Robili właśnie powtórkę z gimnazjum, ale jak on rozmawiał wówczas z Pawłem ( kumplem, jeszcze z podstawówki). Na nieszczęście to właśnie on został zapytany, na nieszczęście on nie wiedział o co, a wtedy panią Skrzat jakby piorun trafił. W jej życzliwych, zazwyczaj oczach pojawiły się dwa sztylety, a ona sama krzyknęła donośnym głosem: - Jerzy Abranowicz zamieni się miejscem z Magdaleną Nowak, ZROZUMIANO!!! Szybko okazało się jednak, że drobna, chuda, z burzą blond loków, roztargniona osóbka jest całkiem fajna i miła. Jest jeszcze jedna rzecz, za którą można ją chwalić, bo to Julia sprawiła, że zwróciła na niego uwagę najładniejsza dziewczyna w klasie, Agata. Cóż, po dwóch latach, Agatka zmieniła się, proste włosy czesała codziennie tak starannie, że były aż sztywne, od lakieru, oryginalne, dodające jej wiele uroku zielone oczy, podkreślała teraz (o zgrozo!) czarnym eyelinerem i wściekle różowym cieniem do powiek, takim samym kolorem szczyciły się też jej usta. Wiadomo, że ludzie się zmieniają, niektórzy na lepsze, ale zdecydowana większość na gorsze. Choćby pani Skrzat, która pojawiła się dzisiaj w szkole z blond pasemkami na naturalnych kruczoczarnych włosach (należy zaznaczyć, że był to jasny blond). Julia zachichotała, ukrywając twarz w dłoniach i opierając głową o ławkę. Pani Skrzat łypnęła tymi swoimi czarnymi oczętami, wreszcie podeszła do Julii, Jurek zadrżał podskórnie ( jak zwykle, gdy ona się zbliżała) podniosła głowę dziewczyny i spytała ostrym, świszczącym tonem: - Co się z tobą dzieje, Zawadzka, z czego się śmiejesz? ODPPOWIADAJ! BO JAK NIE!!! - Chciałabym się zapytać pani profesor, co miała pani ma myśli mówiąc „ bo jak nie”, a śmieję się hm z tego, że… - Ona śmieje się z tego co jest napisane w naszym podręczniku, bo tam jest taka śmieszna nazwa- pospieszył z pomocą Jurek, do czego dołączyła większa część klasy, stwierdzając bezmyślnie śmieszność w słowie „czarczaf”. Nauczycielka zgłupiała. Spojrzała na klasę jak na skończonych idiotów i … na szczęście zadzwonił dzwonek, bo nie wiadomo, jakie byłyby konsekwencje śmiechu Julii i zabawności zawartej w słowie „czarczaf”. Karolina wyszła z klasy jako pierwsza. Nie była takim typem jak starsza siostra, Julia. Nie lubiła się uczyć i wkuwać na pamięć różnych formułek. Wolała iść na żywioł. Dzięki temu i wyrobionej opinii radziła sobie w szkole całkiem nieźle. Nawet jej najbliższa przyjaciółka z zazdrością spoglądała na jej świadectwa. Ale Anka niestety ani nie szła na żywioł, ani nie miała starszej, inteligentnej siostry. Poza tym była strasznie nieśmiała. Teraz też szła krok w krok za Karoliną, próbując nieudolnie ją naśladować. Dziewczyna jednak tego nie zauważyła. Rozmarzyła się o wielkiej miłości… Jej ideał na pewno już na nią czeka, w myślach układając peany na cześć jej niezwykłej urody. A trzeba było przyznać, że ją posiadała. Zaraz, miałam myśleć o moim ideale, a nie o sobie, pomyślała i przed oczami pojawił się… - Co tak się zamyśliłaś? – spytał Paweł, ich kolega z klasy. - A musisz to wiedzieć? – odparła natychmiast. - Sorki, nie chciałem cię wkurzyć. Nara – mruknął i już zaczął się wycofywać, gdy nagle w nieśmiałą Ankę coś wstąpiło. - Nie idź jeszcze – powiedziała z uśmiechem. - No, dobra… Chciałem was zaprosić we wtorek na plażę. Pogramy w siatkę. Aha, Karola, masz pozdro od Roberta – dodał i poszedł w stronę kumpli i brata bliźniaka, czyli wyżej wspomnianego Roberta. - I co o tym myślisz? – spytała Ania z satysfakcją. - Super. Będę mogła wreszcie ubrać mój nowy strój kąpielowy. - Jasne, na pewno Robert umrze z wrażenia – powiedziała jej przyjaciółka i obie wybuchły śmiechem. Wysoka i elegancka brązowowłosa młoda kobieta szła z niezadowolonym sześciolatkiem pod rękę. Dzisiaj nareszcie przyjęli Patryka do zerówki. Całe szczęście, że chłopiec umiał czytać i liczyć proste działania. Nauczyła go tego Julia Zawadzka. Ona, według Magdy Kruczek, powinna iść na pedagogikę, a nie na psychologię. Faktycznie, tylko Julia umiała poradzić sobie z tym niesfornym chłopczykiem. W poprzednim przedszkolu wyrzucili go za, jak to określili, wandalizm i dokuczanie słabszym. Pani Kruczek nie wyobrażała sobie, jak to będzie, gdy chłopiec pójdzie do szkoły. Jej rozmyślania przerwał donośny głos: - Cześć Madziu- huknęła tuż nad jej uchem gruba kobieta z niewysokimi bliźniaczkami o jasnych ulizanych dwóch kitkach do wątłych ramionek odzianych w takie same ostro różowe bolerka i kuse zielone sukieneczki- Dawno się nie widziałyśmy. Ostatnio chyba w szkole. O! Co za słodkie dziecko, to twój synek? Obie bliźniaczki wbiły w chłopca swe wyłupiaste ślepia. Magda ścisnęła Patryka za rękę, ale niestety nie mogła zamknąć mu ust, bo właśnie w tym momencie słodkie dziecko powiedziało ze złośliwym uśmieszkiem: - Czego ta baba ode mnie chce, niech pilnuje lepiej swoich córeczek o oczach jak żaby?-Bliźniaczki wybuchnęły płaczem, Magda zaczerwieniła się, kobieta wrzasnęła, że dzieci trzeba krótko trzymać, a słodkie dziecko, jakim był Patryk roześmiało się z afery jaka wywołało- Mamusiu, chodźmy już do sklepu, na pocieszenie kupisz mi loda!- zawołał triumfalnie, ale Magda spojrzała na niego zawiedzionym spojrzeniem i odpowiedziała zimnym głosem, że żadnego loda nie będzie. - Tamta baba jest głupia, przez nią nic mi kupisz- syknął przez zęby, okropnie już rozdrażniony- Ale ja już będę grzeczny! O zobacz- wskazał ręką brunetkę z grzywką o oczach jak węgielki- ona była dzisiaj w przedszkolu. - Musimy iść do domu, bo Klaudia nie może długo siedzieć u pani Zawadzkiej. - Dlaczego, przecież ona ja lubi? - Chodźmy! Droga z Patrykiem ciągła się niemiłosiernie. Chłopiec bowiem miał ukrytą inteligencję i umiał zadawać trafne i złośliwe często pytania, na które znał odpowiedź. Na nieszczęście w tym momencie obok nich przechodziła ich znajoma Agata Wiśniak i słodkie dziecko zawołało…