Fantasy · 9 min czytania
Szczurojadek
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Szczurojadek był małym chłopcem, żyjącym w leśnej chatce ze swoją rodziną. Jego mama miała piękne, złote włosy i dużą kolekcję noży kuchennych do obrony przed tatą. Tata Szczurojadka napastował ją po pijanemu i kiedyś wybił Szczurojadkowi lewe oko. Siostra Szczurojadka leżała w ogródku, głeboko pod ziemią. Tata Szczurojadka zakopał ją po tym, jak niechcący uderzył zbyt mocno starą popielniczką. Domek rodziny Szczurojadka nie był duży; często też brakowało w nim chleba. Mówi się jednak, że biedne rodziny żyją szczęśliwie, gdyż karmią się miłością. Szczurojadek zawsze chodził potwornie głodny. Pewnego razu, siedząc nocą w ponurej, wilgotnej piwnicy, Szczurojadek nie wytrzymał burczenia w żołądku. Z dzikością żarzącą się w jedynym oku rzucił się na przemykającego szczura. Schwycił go w swoje drobne rączki i chwilę później nie był już głodny. Nie zauważył jednak dwóch czerwonych ślepi, wpatrujących się w niego z przeciwnego kąta piwnicy. To, że Szczurojadek się najadł, tata Szczurojadka zauważył następnego ranka, kiedy przyszła chwila wypuszczenia chłopca z piwnicy. - Synu, masz wyjątkowo krągły brzuszek - powiedział tata Szczurojadka. - Ale co ty mogłeś zjeść? Szczura? - dodał, po czym roześmiał się - ha, ha, ha! Szczurojadek spuścił głowę, zawstydzony. Teraz jego tata roześmiał się raz jeszcze, ale w inny, bardziej nieprzyjemny sposób. - Zjadłeś szczura! Naprawdę zjadłeś szczura! - powtarzał. - Ha, ha, ha, jesteś Szczurojadkiem! Szczurojadek, Szczurojadek! W ten sposób Szczurojadek otrzymał imię. Przedtem bowiem tata Szczurojadka nigdy nie nazwał go normalnie, na przykład Tomek czy Jurek. Zamiast tego wołał: "padalcu", "gnomie", "bękarcie"! Nigdy jednak nie powtórzył imion, więc Szczurojadek nie mógł żadnego z nich uznać za własne. Lata mijały, wiatr wielokrotnie zerwał z suchych gałęzi pożółkłe liście, a rodzice Szczurojadka umarli. Chłopiec dorósł i wyruszył w świat, gdzie przybrał imię Konstantego Ratate, bowiem nikt nie chciał się do niego zwracać "Szczurojadku". Szczurojadek uzyskał dyplom znanej uczelni, znalazł dobrze płatną pracę, poślubił ładną dziewczynę, wstawił sobie cybernetyczne oko, założył firmę, uwiódł sekretarkę, rozwiódł się z żoną, został porzucony przez kochankę, zbankrutował i wiódł szczęśliwy żywot w małym mieszkaniu na przedmieściach, pracując w przetwórni ryb. Pewnego razu Szczurojadek wrócił do domu po ciężkiej nocnej zmianie. Nie jedząc kolacji położył się spać, a kiedy wstał rano, zauważył że brakuje mu palca. Kciuk prawej ręki gdzieś zniknął, a tam, gdzie powinien się znajdować, była tylko mała, poszarpana ranka. Szczurojadek wzruszył ramionami i mając nadzieję, że palec sam wróci na swoje miejsce, zjadł śniadanie i udał się do pracy. Brak kciuka nie okazał się dobry dla Szczurojadka. Trudniej przychodziło mu skrobanie ryb z łusek, przez co nie wyrobił nawet połowy normy i został wyrzucony z pracy przez właściciela przetwórni - grubego, spoconego, nieogolonego meksykanina z cygarem. Zasmucony Szczurojadek wrócił do domu i westchnął, patrząc na malejące zapasy skisłego mleka i czerstwego chleba. Zjadł kolację i poszedł spać. Kiedy Władca Snów przestał nucić rzewne pieśni, Szczurojadek przebudził się i z niepokojem spostrzegł, że brakuje mu serdecznego palca prawej dłoni. Wstał z brudnej kanapy i podrapał się po głowie. "Co to może być?", myślał. Cały dzień przeszukiwał dom, ale nie znalazł niesfornego organu. Zły na to, że stracił dzień, który chciał poświęcić na szukanie pracy, Szczurojadek zapadł w sen. Następnego ranka nie miał ręki aż po łokieć. - Cóż to może być, do kaduka? - zamyślił się. - Teraz już na pewno nie znajdę pracy. Ale może uda mi się znaleźć rękę - powiedział do siebie. Pochłonął resztkę jedzenia, jaka mu pozostała, i czekał. Postanowił nie zasypiać, lecz zaczekać aż sprawca kradzieży wyjdzie nocą z kryjówki i ukaże swoje nikczemne oblicze. Czas mijał i mijał, a Szczurojadek robił się coraz bardziej senny. Nocne wróżki rozsypały proszek-śpioszek na jego powieki i Szczurojadek zasnął, śniąc o dalekich krainach. Następnego ranka oczy niemal wyszły mu z orbit, kiedy zobaczył że nie ma nóg. - Dość z tym! - postanowił. Dopełzł do kuchni,…