fantastyka · 5 min czytania
Szept Anioła
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Noc jak każda inna, tyle ta strasznie paskudna. Deszcz zalewa ulice, wiatr rozwiewa krople na wszystkie strony. Słychać plusk i trzask zbierającej się wody w najskrytszych zakamarkach miasta. Jeżeli ktoś teraz jest na ulicy to jedynie za kare, że zapomniał wcześniej kupić coś na kolację. Samochodów niewiele. Miasto wydaje się być uśpione, choć nie wszyscy śpią. Na dachu jednego z miejskich wieżowców leży w bezruchu. W prostych ciuchach, przemokniętych. Oczami skierowany ku górze, wpatruje się beztrosko w spadające z nieba krople deszczu. Nic nie mówi, nic nie robi, leży tak, rozpaczając. - Wolność w klatce, niczym kamień rzucony w przepaść bez dna. Krok po kroku rozciąga się scenariusz… bez ograniczeń. Poczucie przestrzeni to tylko złuda, to świat niekończących się melodii. Obrazy i dźwięki rozpływają się jak mleczna czekolada w ustach. Słowa się rzekły. Owoc, choć dojrzały i soczysty, w środku… stary i plugawy. W lustrzanym odbiciu, owoc gliniany to wyraz Twojej wiary. Zatrzymać ten świat! Choć na jedną sekundę… Złapać oddech. Zamknąć oczy i wyjść z klatki.
Wspomina dzień, w którym został przyjęty do Ligii. Dzień słoneczny, chodniki pełne przedstawicieli różnych ras i narodowości przeciskających się przez siebie nawzajem, w pośpiechu do pracy, szkoły, sklepu. Tak gwałtownie zatraconych w swych ziemskich sprawach, że nie wstanie byli dostrzec ile błędów zdołali już popełnić. Wspomina słowa jednego z patriarchów, szkolących go do działań w terenie. - Tłum jest Twoim wrogiem! Setki ludzi na ulicach oglądających się za Tobą, już wydało osąd. Na szklanym dziedzińcu, gdzie rozpływa się krew wzdłuż marmurowej fontanny, w którym słowa stają się siłą zbrodni… Wybudowano już Twój posąg. Tłum jest Twoim wrogiem, to pustynia grzechu. Ocean, w którym kropla gniewu potrafi wzburzyć falę śmierci.
Stoi oparty o ścianę jednej z miejskich wąskich uliczek, z rękoma w kieszeni. Cały przemoknięty patrzy na światła wyłaniające się z okien jednego z mieszkań starej kamieniczki. Patrzy z głęboką beztroską