biografia · 8 min czytania
"Szepty 0.4" w konsulacie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Napisał do mnie kompozytor Piotr W. który w tym roku jest dyrektorem artystycznym festiwalu „Paderewski & Family”, odbywającego się corocznie w konsulacie polskim w XXXX City. Chodziło o wykonanie dziesięciominutowego utworu polskiego kompozytora Zbigniewa Telepki, pod tytułem „Whispers 0.4”. Nuty owych „Szeptów” otrzymałem pocztą elektroniczną. Nauka zajęła około 6 tygodni. Telepko, profesor na akademii muzycznej w Gdańsku, był już bardzo znany w Korei i w Europie. I rzeczywiście najwyższy czas by jego muzyka dotarła na kontynent amerykański. Wysłałem do profesora email z pytaniami na temat interpretacji oraz zaproszenie na Facebook. Na email nie otrzymałem odpowiedzi, a zaproszenie na Facebook nie zostało przyjęte. „Whispers 0.4” już miało swą premierę światową. Pianista Arkadiusz Woroszyłko zagrał je w Lotte Hall w Seulu w listopadzie 2011 roku. Z biografii kompozytora Piotra W. wynikało, że studiował on u Telepki na kursach w Kazimierzu Dolnym w 2007 roku.
„Szepty” to piętnaście stron wariacji na tematy ciszy. Przerywane długimi pauzami lub akordami na długich fermatach z dokładnym określeniem czasowym (siedem sekund, dziesięć sekund etc.), wariacje uszeregowane były w narrację całego szeregu warstw piana i pianissima. Najgłośniejszy moment utworu to mezzopiano w takcie 436. Najcichszy moment, pppp, był w takcie 642. Utwór utrzymany był w górnej części rejestru fortepianu, by dodać mu lekkości i powiewności. Było w utworze tylko kilka delikatnych nut w rejestrze basowym, w dynamice pianissimo. To pewnie właśnie przez tą mistyczną delikatność i efemeryczność Telepko odnalazł tylu fanów swej muzyki w Korei. Do zrozumienia utworu potrzebna była wewnętrzna i zewnętrzna cisza.
Praca nad tą muzyką dawała mi sporo satysfakcji. Szukanie kolorów, prowadzenie narracji, tworzenie atmosfery oczekiwania, pytań i odpowiedzi. Były też bardzo króciutkie momenty melodycznej ekspresji, choć kompozytor raczej nie był zainteresowany długimi liniami melodycznymi. W centrum jego zainteresowań były niezwykle skomplikowane konstrukcje rytmiczne w niezwykle wolnych tempach, których poprawne odczytanie zajmowało wiele godzin. Telepko bardzo dokładnie zanotował wszelkie zmiany tempa, który wahało się między adagio i grave. Ten bardzo cichy i powolny utwór nie był jednak smutny, był raczej refleksyjny i poetycki. Telepko zanotował wszelkie komentarze w języku niemieckim, nawiązując pewnie do wczesnych utworów fortepianowych Arnolda Schönberga (jak na przykład z opusu 19 - „wie ein Hauch”), również utrzymanych w takich efemerycznych regionach pianissima. Z dnia nadzień coraz głębiej wchodziłem w poetycką atmosferę muzyki Telepki. To radość dla pianisty móc pracować nad tak artystycznie wyrafinowanym materiałem. Czułem się przygotowany na festiwalową premierę.
Koncert w konsulacie, w obecności około dwustu osób, zaczął się punktualnie o godz. 19:30 od przemówienia konsula generalnego dra Bronisława Mąciszyna. W pierwszej części koncertu wystąpiły polonijne dzieci, które otrzymały stypendium towarzystwa chopinowskiego w XXXX City. Ja znajdowałem się w tym czasie w innej części budynku, oczekując na mój występ. Kompozytor Piotr W. nie mógł być obecny na koncercie, Formalności załatwiła ze mną w trzy sekundy Jolanta Przybułko-Walters, podsuwając mi umowę do podpisania. Przerwa w koncercie, o godzinie 20:30, przedłużała się. Polonijna publiczność nie chciała opuścić baru, w którym serwowano wszelkiego rodzaju alkohole oraz polskie desery, babki, mazurki, makowce i pączki. Koncert uhonorowała swą obecnością wizytująca z Polski Minister Oświecenia Helena Sanderska, córka sławnego polskiego generała. Otaczali tę sławną osobę szczelnym kołem pracownicy konsulatu. Około godziny 20:45 udało się roześmianą, szczebiotliwą, wyperfumowaną publiczność usadowić przed fortepianem. Zasiadłem