Edukacja · 5 min czytania
Szkoła bez stresu, czyli dzień dziecka w moim gimn
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Środa, 1 czerwca 2011. Godzina 7:00. W całej Polsce słychać: ,,Jeszcze 5 minut.”. Zmęczona ciągłą nauką młodzież z niechęcią wstaje z ciepłych, wygodnych łóżek. Dzień zapowiadał się niewinnie, jak każdy inny. Wszystko zmienia się po zejściu na śniadanie, gdy zamiast tradycyjnych płatków dostaje przepyszne gofry. Mama z miłością całuje mnie w czoło. Dopiero wtedy dochodzę do wniosku, że dziś jest dzień dziecka. W szkole więc czekają na nas niespodzianki, o których rzekomo nie mamy pojęcia. Pierwsza lekcja w gimnazjum, jest testem punktualności uczniów. Gdy już wiadomo, jaki będzie skład klasy na lekcjach, można przejść do konkretów. Nauczyciel zasiada za biurkiem, zajmując się uzupełnianiem dziennika czy sprawdzaniem prac klasowych. Ponieważ nam trafiła się godzina wychowawcza, nikt nie przepuści okazji do dodatkowych 45minut rozmowy ze znajomymi. Na początku dyskusje prowadzone były miłym szeptem, co pozwalało każdemu na zrozumienie słów drugiej osoby. Z upływem czasu dialogi innych stawały się coraz głośniejsze. Harmider wokół nas był już nie do zniesienia, gdy usłyszeliśmy donośny głos zdenerwowanego wychowawcy. Trudno mu się dziwić. W tym hałasie nawet ja nie mogłam usłyszeć własnych myśli. Spokój uczniów nie trwał jednak zbyt długo, a nauczyciel poddał się po 15minutach. Klasa IIB okazała się jak najbardziej odporna na upomnienia pedagoga. Lekcja nie trwa jednak wiecznie. Prędzej czy później musiał zadzwonić dzwonek. I oto jest. Głośny dźwięk przenika przez drzwi pracowni i uświadamia młodzież, że dostali przepustkę na następne zajęcia. Wszyscy w pośpiechu udajemy się na parter. Kolejna godzina swobody. Rzadko kiedy uczniom pozwala się słuchać muzyki podczas lekcji, a teraz nadarza się ta wspaniała okazja. Kołyszemy się w rytm muzyki, opróżniamy nasze umysły z niepotrzebnych myśli i zmartwień. Koncert napełnił szkołę magią muzyki i wyszliśmy z sali wypoczęci. Aby cieszyć się z niesamowitości dnia dziecka, musieliśmy przebrnąć przez lekcję geografii, co nie okazało się takie trudne. Nauczycielka uznała, że nie warto psuć nam tak wspaniałego i…