Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Pisarstwo · 11 min czytania

szkolna kochanka

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

SZKOLNA KOCHANKA

Dworzec kolejowy w Bydgoszczy jest miejscem transcendentalnym społecznie. Zresztą wszystkie dworce PKP działają jak magnes na pogubionych życiowo ludzi. W dzień spotkać tu można wykonujących żebraczy zawód wyleniałych mężczyzn przeganianych przez groźnych stróżów prawa i porządku. Zabiegane oczy pędzących podróżnych rozglądają się łapczywie za wolnymi taksówkami. Jedni przyjeżdżają, drudzy wyjeżdżają. Naprzeciwko dworca nieczynny od lat neon odzywa się do przybyszów tymi samymi słowami. „Witamy w Bydgoszczy”. Kiedy tu jestem i w skupieniu czekam na niezrozumiały głos płynący z zachrypniętej szczekaczki, odświeżam w pamięci niezapomniane chwile młodzieńczych namiętności. Robię tak zawsze od kiedy na dworcu spotkałem moją pierwszą szkolną kochankę. Człowiek powinien nie widzieć ludzi ze swoich wspomnień. Starzeją się, brzydną i tacy połamani życiowo zabierają z pamięci obrazy radości. Filuterne oczy pokrywają się opuchlizną, a smukła kibić rozdyma do monstrualnych rozmiarów. Kasztanowe włosy pokrywać zaczyna sztuczna rdza nałożona samemu przez opuchnięte palce. Widok pożądania przemienia się w przypływ litości. Podążałem w stronę pęczniejącego pociągu z nadzieją na miejsce siedzące znajdujące się niekoniecznie przy toalecie, nigdy tyłem do kierunku jazdy, ewentualnie pod opadającym nieustannie oknem, w żadnym wypadku niedaleko jedzącej jajka na twardo staruszce. Najlepiej naprzeciwko szczebiotających ledwo pełnoletnich dzierlatek ubranych tak, aby koledzy z klasy mogli potem w domu czytać nieustannie biografię Onana. Może też być przy nauczycielkach w wieku chrystusowym. One przecież już powoli zaczynają zdawać sobie sprawę z nieubłaganego czasu i coraz bardziej pragną łapać chwile zapomnienia. Moja szkolna kochanka była jak te dzierlatki. Kiedy koledzy na jej widok oddawali się lekturze o królestwie Masterbujacji, ja otwierałem wraz z nią błyskawiczne zamki Mlecznych Wzgórz. Samo jej wspomnienie powoduje przyspieszone bicie serca. (wywoływało do tego dnia). Pociąg stał na peronie czekając na przeciskających się pasażerów. Mieszały się dźwięki siarczystego klnięcia, czułych pożegnań i żebrzących mieszkańców dworca. W tym informacyjnym chaosie dobiegł do moich uszu znajomy tembr głosu. - witaj! Dawno się nie widzieliśmy Zawsze będę pamiętał ten szept, który razem ze skocznym językiem wbijał się w moje uszy na każdej klasowej wycieczce. Chodź był trochę zniszczony dymem papierosowym rozpoznałem go od razu. To była moja szkolna kochanka. W pierwszej chwili nie poznałem jej. Siedzi na stacji szkolna kochanka Ciężka, ogromna i pot z niej spływa - Tłusta oliwa. Ciało, niegdyś smukłe i pociągające przybrało formę lądujących balonów sportowych, które można oglądać wiosnę na myślęcińskich polach.. Wydawało mi się, że z oczu płyną jej łzy wzruszenia lecz na zapuchłych, przysłoniętych zmarszczkami policzkach nic już nie można było zobaczyć oprócz pragnienia żołądkowego nasycenia. - nie poznajesz mnie? – zapytała. Chyba aż tak bardzo się nie zmieniłam. - Nie, nie……. – odpowiedziałem. Przecież kulturalny mężczyzna musi być miły i delikatny w operowaniu słowem. - Śpieszę się tylko na pociąg – dodałem, żeby wytłumaczyć moje niezauważenie. - - usiądź na chwilkę – zaproponowała. Powspominamy dawne czasy Zgodziłem się przez wzgląd na te chwile, które kiedyś spędzaliśmy razem. Przyjrzałem się jej jeszcze dokładniej. Każdy oddech sprawiał trudność. Spod przybrudzonej kurtki wystawał pulsujący bandzioch ukazujący swoje skończenie za pomocą wielkiego jak wulkaniczny krater pępka. (fuj!) Będąc jeszcze w szkole nie mogłem zrozumieć jak to możliwe, że kiedyś płaskie kontynenty Europy i Azji po złączeniu w geograficznie miłosnym uścisku wydały na świat himalajskie szczyty. Patrząc na poruszający się rytmicznie bęben szkolnej kochanki zrozumiałem uniwersalne prawa natury. Siedzi i sapie, dyszy i dmucha, Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha: Buch - jak gorąco! Uch - jak gorąco! Puff - jak gorąco! Uff - jak gorąco! Z chwili zamyślenia wyrwała mnie perwersyjna prośba skierowana pod moim adresem. - Może byś pojechał innym pociągiem?. Tutaj niedaleko jest zaciszna kawiarenka. Podają tam wyśmienite lody i ciasto. Chciałem odmówić, lecz zobaczyłem to o czym mówili mi koledzy. Szkolna kochanka miała parę lat temu wypadek i do dziś porusz się na wózku inwalidzkim. - Dobrze – odpowiedziałem. Pozwól że będziesz moim gościem. W jej oczach zauważyłem tą samą iskrę pożądania, którą odczuwałem na każdej części mojego ciała pamiętnego lata tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąt sześć. Nie ja byłem jednak przedmiotem podniecenia żarzących się gałek. Gałki malinowych lodów. Gałki muszkatołowe. Gałka otwierająca drzwi do cukierni. Gałka sprzedawcy sklepowego, którą zawsze wystawiał, gdy szkolnej kochance zabrakło pieniędzy na ciasto. Tego dziś pragnęła. Jedynej gałki, której nie znała to Globus (gałka) czyli zaburzenia czynnościowe przewodu pokarmowego. Poprawiłem plecak i ruszyliśmy w stronę cukierni. Najpierw powoli jak żółw ociężale Ruszyła maszyna na bulwar ospale. Niewytłumaczalnym zjawiskiem jest siła ludzka, którą potrafi wykrzesać w sobie,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
szkolna kochanka — czytnik · opowiadania