Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Przyjaźń · 6 min czytania

Szkolne przygody - Prolog

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Szkolny korytarz bardzo szybko zapełnił się młodymi ludźmi. Dzwonek obwieszczający dwudziestominutową przerwę właśnie zamilkł. Wszyscy z utęsknieniem czekali na tę chwilę. Choć dla nich dwadzieścia minut to i tak zbyt mało by załatwić wszystkie swoje sprawy. Moja klasa właśnie się rozeszła. Pod drzwiami zostało tylko kilka osób. Grupka dziewczyn chichoczących za każdym razem, gdy jakiś przechodzący obok nich chłopak będzie na tyle głupi by zerknąć w ich stronę. Kilku gości gadających jak zwykle o tym samym. I tych nielicznych, którzy nawet na przerwie nie potrafią oderwać się od podręczników. Ja sam natomiast jak to się mówi „podpieram ścianę”. W tym roku mamy bardzo dużo nauki gdyż w końcu dostaniemy upragnione świadectwo dojrzałości kończąc III letnie Liceum Ogólnokształcące. Dzień pewnie skończyłby się jak wszystkie inne gdyby nie to, co miało właśnie nastąpić. Schodząca po schodach z drugiego piętra dziewczyna ubrana w białą zwiewną bluzkę i obcisłe dżinsy patrzącą gdzieś daleko jakby chciała wzrokiem przeniknąć najczarniejszą ciemność nagle w połowie schodów zachwiała się i lecąc w dół osłaniając twarz rękoma upadła z niemałym hukiem. Z tornistra, który miała na plecach wypadły jej wszystkie książki, pudełko śniadaniowe, podręczne kosmetyki i małe lusterko, które rozbiło się na drobne kawałeczki. Będąc świadkiem tego zdarzenia szybko podbiegłem do dziewczyny kucającej na zimnej podłodze i trzymającej się za ramie z grymasem bólu na twarzy. - Nic ci się nie stało?. Powiedziałem łagodnie. - To nic wielkiego tylko kilka zadrapań. Odpowiedziała i spojrzała mi prosto w oczy. Oczy jej były w kolorze płynnej czekolady, włosy miała kasztanowe a usta tak słodkie i pachnące jak kwiaty wiśni. Choć z twarzy była raczej przeciętnej urody to skórę miała tak gładką jak dojrzewająca brzoskwinia w świetle letniego słońca. - A co z twoim ramieniem?. Zapytałem. - Trochę boli, ale wytrzymam. Odpowiedziała słodko. - Na pewno?. Pomyślałem, że może wstydzi się poprosić o pomoc?. - Może zaprowadzę cię do pielęgniarki?. Myślę, że powinna to obejrzeć. Na pewno coś na to poradzi. - Może masz rację, ale myślę, że ramie nie jest złamane. Mówiąc to energicznie zakręciła ręką i prawie natychmiast syknęła z bólu. - A widzisz lepiej dmuchać na zimne. To, co idziemy?. - Dobrze tylko pozbieram swoje rzeczy. Już miała sięgać po leżącą najbliżej niej książkę do historii, gdy zakręciło jej się w głowie a w oczach pociemniało. Straciła przytomność. - No to ładnie mnie urządziłaś. Powiedziałem. Spakowałem wszystkie jej rzeczy z powrotem do plecaka. Zarzuciłem go na ramie chwyciłem mocno dziewczynę i ruszyłem do pokoju…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%