Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 10 min czytania

Szlakiem Wspomnień cz. 1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Szlakiem Wspomnień

I Ostatniej nocy padało tak silnie, że gałęzie waliły się pod oporem deszczu. Nikt nie odważył się wyjść. Jedynie jeden jeździec, jeden rumak jadąc przez główny trakt stawał się jedynym punktem na drodze. Ciemnogniady koń gnał przed siebie nie zwarzywszy na ulewę, jaka tej nocy panowała. Była ciemna noc, jedyne widoczne światło dochodziła z okna gospody nieopodal. Jeździec zatrzymał się przy niej, poklepując konia po szyi zsiadł i przywiązał go do słupka. Kierując się do środka zauważył niewielką fortecę zanikającą w tle deszczu. W środku nikt nie zwrócił na niego szczególnej uwagi, był to zwykły chłop przyodziany w lekko przewiewną bluzę z kowalskimi spodniami. By nie zmoknąć miał na sobie czarny płaszcz oraz kaptur, który początkowo zasłaniał jego twarz, ale nikt nie był ciekaw jej sylwetki. Usiadł w cienistym kącie przy stoliku, miał ze sobą prowiant, ale mimo to podszedł do barmana. Uparł się łokciem o ladę myśląc nad czymś przez chwilę. Potem zdjął kaptur. Był to młody mężczyzna, rysy wskazywały na osiemnaście lat, blond włosy i wysoki, lecz przeciętny. Gospodarz długo czekał aż nieznany podróżnik zapyta. W końcu niewytrzymała jego cierpliwość. - Coś poda…? – - …Kufel piwa – Odpowiedział niespodziewanie. Po zakończonej transakcji usiadł powrotem do stolika. Naprzeciwko jego, w drugim kącie siedziało paru grających w karty. Nagle naszła go pragnienie przyłączenia się do gry, ale nie chciał zdradzić swojej tożsamości. Wypił swoje piwo. Jego prowiant stanowił stek mięsa i parę świeżych jabłek. Ponownie podszedł do barmana. - Ile płacę za pokój? – Zapytał - Pięć smoków. -Drugi pokój po lewej, na górze. Mężczyzna odebrał klucze i wręczył pięć złotych monet. Ruszył po schodach na górę nie przejmując się, że od czasu kiedy wszedł obserwuje jakaś postać. Górnym piętrem był długi korytarz z oknem na końcu, po lewej i po prawej ciągnęły się wejścia do różnych pomieszczeń. Stało tam też parę doniczek przypominających kosze na śmieci. Przybysz wszedł do wskazanego pokoju, ale miał problem z otworzeniem go. W końcu zamek ustąpił przepuszczając go do środka. Było tam niewiele rzeczy, posłanie w postaci maty, wiadro z wodą i szafa. Nie było tu okna, za to zapalone świeczki, które nie dawały większego światła. W szafce leżało nowe, czyste ubranie. Założył je na siebie i po chwili położył się spać. Do karczmy przybyło trzech wędrownych kupców opowiadając o burzy, jaka była na zewnątrz. Zasiedli przy którymś ze stolików i rozstawili gry karciane. Wielu przychodziło by zagrać o „duże stawki”. Po odpoczynku przybysz zszedł na dół ubrany w natłuszczaną tunikę i spodnie. Zainteresował się grą. Z zaciekawieniem podszedł do stolika. Jeden z oglądających rozgrywkę skierował na niego wzrok i rzekł: - Czego tu szukasz cudzoziemcze? Mężczyzna spojrzał na niego z pogardą. - Nie twój interes. Oglądający uwolnił go wzrokiem i powrócił do komentowania gry. Podszedł do okna, był piękny ranek, burza minęła. Z zadowoleniem wyszedł z gospody, niestety konia już nie było. Na jego policzkach zaczęły spływać łzy. Z powrotem wszedł do gospody kierując się w stronę gospodarza. Zapytał: - Co się stało z moim koniem?! - Jeśli ktoś go ukradł to nie nasza sprawa, następnym razem pilnuj swoich rzeczy. Przybysz, oburzony jego niemiłym charakterem opuścił go wzrokiem i podszedł do okna. Miał ochotę się rozpłakać się na całego. „Co teraz robić?” pomyślał. - Nie martw się. – Głos dobiegł z zacienionego kontu, w którym on wcześniej przebywał. Powoli podszedł do autora słów, był to także blondyn, ale w przeciwieństwie do niego, był elfem. Ubrany był podobnie do niego. - Mówiłeś do mnie? - Powiedziałem, nie martw się. Nieznany odłożył kufel z piwem. - Chodź usiądź koło mnie. – Gdy chłopak wykonał jego polecenie elf zapytał: - Jak masz na imię chłopcze? - Sawyn. Kim jesteś? - Zauważyłem, że zginął ci koń… - Kim jesteś?! - Elfem, moje imię nie jest ci potrzebne. Dokąd się chciałeś udać? - Poszukuję swojej przeszłości, widzisz, ja nie pamiętam swoich wspomnień, pamiętam tylko starą chatkę u brzegu jeziora… skąd mam wiedzieć, że nikomu nie powiesz? - Nie przejmuj się, nie mam komu powiedzieć. - Jak to niektórzy mówią, podróżuje Szlakiem Wspomnień. - To bardzo rozległy cel, ale mogę ci powiedzieć… sam nie wiem… - Nie potrzebuje pomocy, no, oprócz konia, który właśnie zniknął. - Tak, zauważyłem. W tej okolicy trudno okonia, stają się coraz droższe… - Dzięki za rozmowę, ja już pójdę Sawyn wstał od stolika zupełnie nie zdając sobie sprawy, że minęła go szansa o pomoc. - Już idziesz? A koń?…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Szlakiem Wspomnień cz. 1 — czytnik · opowiadania