Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 3 min czytania

Szmaciana lalka.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Czasem jeszcze się łudzę, że to tylko głupi sen. Zły koszmar, z którego prędzej czy później się obudzę, może zlana potem, lecz spokojna i wreszcie bezpieczna. Że to, co złe minie, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Różdżki prawdy, miłości, różdżki wiary. Ale to tylko złudne marzenia. Marzenia przez chwilę, takie... nierealne, nie do spełnienia. Bo prawda jest bolesna, bo ja już wyrosłam z dziewczęcej beztroski małego dziecka. Zieleń nadziei już nie oplata mojego serca, drzewo ufności, połamane i zniszczone, już nigdy nie wyda obfitych owoców. Bo już nie będzie śmiechu, nawet i łez nie będzie. Będzie pustka. Już jest. To nawet nie stan "jakoś", który da się przetrwać. To nicość, otchłań, w której zgubiły się moje nadzieje, w której utonęła moja wiara. Otchłań, nawet nie śmierci, co wiecznego życia, pomiędzy bezsilnością, a istnym nonsensem ludzkiej marnej egzystencji w świecie zamętu. Minął ten moment, w którym jeszcze wiedziałam w którą stronę mam biec. Moment, w którym potrafiłam się szczerze uśmiechać i mówić, że naprawdę wierzę, że ufam, że kiedyś nawet kochałam. Moment, w którym może byłam szczęśliwa, wiedząc, że mimo wszystko gdzieś niedaleko jest moje serce. Ale ten moment już minął. Teraz znów jestem zwykłą szmacianą lalką, którą ktoś rozpruł na pół, wyrywając wszystkie uczucia, niszcząc i deptając emocje. Tak po prostu. Może dla żartu, może inaczej nie umiejąc. Może z

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%