Podróże · 10 min czytania
SZMARAGDOWA KSIĘŻNICZKA- Rozdział 7:Powtórka z roz
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Co to do cholery miało być?- usłyszałam głos wujka w tym samym czasie, kiedy poczułam, że ktoś strasznie mną trzęsie. - Zdaje się, że trafiliśmy na bardzo ciekawskiego rekina- Jorge opowiedział a ja zostałam solidnie spoliczkowana. - I dlatego zataczał okręgi?- spytał Adrian a ktoś zaatakował mój drugi policzek. - AU!- wrzasnęłam, otworzyłam oczy i natychmiast zdałam sobie sprawę, że to Marielisa tak delikatnie próbowała mnie ocucić. - Tak- Jorge najwyraźniej słabo zna się na rekinach skoro twierdzi, że zataczanie okręgów przez to zwierzę to rodzaj ciekawości. Ja bym to nazwała przygotowaniem do obiadu. - Skarbie nic Ci nie jest?- wujek ukląkł i pochylił się nade mną- Już jest po wszystkim. Chciałam zapytać: czyli konkretnie, po czym? Po nurkowaniu? Po strachu? Po mojej śmierci w szczękach rekina młota? Może jestem już w niebie? Nie sądzę jednak żebym w niebie mogła odczuwać przeszywający ból nogi. A może ten rekin jednak dobrał się do mojej kończyny dolnej?! Usiadłam w tempie ekspresowym i kiedy zobaczyłam, że wszystkie części ciała znajdują się na swoim miejscu położyłam się z powrotem. - Jak się czujesz- tym razem pochylił się nade mną Adrian i nawet nie wiecie jak się ucieszyłam, że jego oczy są brązowe a nie niebieskie. Nie chciałabym znowu tonąć w błękicie. - Nic mi nie jest- powiedziałam jednak bardzo niepokoił mnie ból w łydce- Chyba coś sobie zrobiłam w lewą nogę. Wszyscy zaczęli oglądać tą nieszczęsną kończynę. Nie muszę chyba dodawać, że byłam z tego strasznie niezadowolona, bo w tym kombinezonie moje nogi wyglądały okropnie grubo. - Musiałaś się przeciąć o jakąś skałę- stwierdziła Marielisa a kiedy zobaczyła, moje przerażenie dodała- ale nie martw się rana jest nie wielka. - Luiz możesz przynieść apteczkę?- spytał wujek a ten natychmiast wstał i wszedł pod pokład. Zastanawiałam się czy nie powinnam iść i przebrać się w coś, bo przecież jak można opatrywać ranę, kiedy moja noga znajduje się w kombinezonie, kiedy usłyszałam triumfujący głos Jorge: - Ha! Przynajmniej wiemy, dlaczego rekin nie odpłynął. Spojrzałam na niego pytająco. - Poczuł krew- stwierdził spokojnie, ale wyraźnie cieszył się, że odkrył przyczynę całego zdarzenia. No fajnie. To znaczy, że najprawdopodobniej zostałabym zjedzona przez tego potwora gdyby Adrian nie zareagował w porę. Jak oni mnie tam wszyscy pilnowali? Chociaż tak dokładnie to sama nie wiem, kiedy się przecięłam. Pod wodą nie czułam bólu. Ale to pewnie ze względu na paraliżujący strach. Luiz wrócił z apteczką. I wtedy mnie trochę otrzeźwiło. No wiecie po tym szoku. Zrozumiałam, że nie jest dobrze w momencie, kiedy wujek wyciągnął z apteczki wodę utlenioną. Tak. Znowu ona. Ja naprawdę nie wiem jak można w przeciągu trzech dni wejść w to samo bagno. Wstałam bardzo szybko i dokładnie obejrzałam swoją łydkę. Rana wcale nie była taka mała. Nie żeby to było jakieś wielkie przecięcie, ale na pewno też nie małe! Spojrzałam na wujka dając mu swoim wzrokiem wyraźnie do zrozumienia żeby odłożył buteleczkę na swoje miejsce. Choć z drugiej strony mógłby dać ją Adrianowi, który siedział obok niego i śmiał się w najlepsze. On już by wiedział jak sobie poradzić z moim lękiem. Jednak zamiast wykonania mojego wyraźnego polecenia wujek wstał i wyraźnie próbował przy tym nie wybuchnąć śmiechem. - Ema nie wygłupiaj się- powiedział, kiedy zaczęłam się cofać. - O co chodzi?- spytała, Marielisa klęcząc jeszcze na kolanach i wbijając we mnie swój zdumiony wzrok- Co jej się stało? - Najwyraźniej jeszcze jest w szoku- opowiedział rezolutnie Jorge. - Żaden szok- odpowiedział wujek z uśmiechem, którego już nie zdołał ukryć. Ja tu przeżywam katusze a on się bawi w najlepsze! - Ona się boi wody utlenionej- wyjaśnił Adrian i wstał, przez co znalazł się tuż obok wujka. - Jak to się boi?- Alex wyraźnie niczego nie kapował- Rozumiem, że straszny wydaje jej się ból, tak? - Niekoniecznie- wujek odpowiedział a ja znajdywałam się już dobre pięć metrów od nich- z tego co sam wywnioskowałem to ona panicznie się boi tego konkretnego bólu który powstaje na skutek polania rany wodą utlenioną. Jakie psychologiczne podejście do mojej fobii. - Czyli przepraszam, co teraz?- spytał Luiz - Nie zdezynfekujemy rany?- kochany Jorge- Ale może przecież powstać zakażenie. Zmieniam zdanie, co do Jorge. Odwróciłam się i zobaczyłam, że za dwa metry jest wejście pod pokład. Szybko tam się wślizgnę i pobiegnę do swojego pokoju gdzie się zakluczę i nikt nie będzie miał dostępu do mojej rany. Zwykła woda na pewno ją wystarczająco oczyści. Luiz może mieć jednak zapasowe klucze. No to zamknę się