Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Podróże · 9 min czytania

SZMARAGDOWA KSIĘŻNICZKA- Rozdział 9: Śniadanie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Gdy rano zaczęłam się budzić zdziwiłam się, że te łóżka są takie twarde. Po chwili zdałam sobie sprawę, że leże na podłodze. Ze zdumieniem stwierdziłam, że pewnie spadłam z łóżka. A wtedy poczułam pod sobą koc. I wszystko sobie przypomniałam. Szybko otworzyłam oczy. Nigdzie nie było Adriana. Pewnie chrapałam i sobie poszedł, bo nie mógł przeze mnie spać. A może jednak lunatykuję? O Boże! A jak się na niego rzuciłam?! W końcu w czasie snu mózg dociera do naszej podświadomości. Nie żebym kiedykolwiek chciała się rzucić na Adriana, ale w mojej głowie nic nie jest poukładane, więc nigdy nic nie wiadomo. Usiadłam. Nie, nie możliwe. To w takim razie, dlaczego go tu nie ma!? Drzwi się otworzyły i w progu stanął Adrian. W rękach miał tacę z jedzeniem. - Dzień dobry śpiąca królewno- powiedział z tym swoim zabójczym uśmiechem Nic nie odpowiedziałam, bo oczywiście poczułam, że robię się cała czerwona. Fakt, że Adrian był ciągle w samych bokserkach wcale nie pomógł. Po za tym zdałam sobie sprawę, że jestem cała rozczochrana, bo w nocy jedna rozpuściłam włosy. Wyglądałam, więc raczej jak czarownica. A nie królewna. - Która godzina?- spytałam - Oj już koło dziesiątej. - I dlaczego nikt mnie wcześniej nie obudził? Mocno byłam zdziwiona, ponieważ wczoraj jakoś nikt nie miał skrupułów dobijać się do mnie o 5.30. Adrian usiadł naprzeciwko mnie i położył tacę na kocu. - Powiedziałem im, że dziś musisz się wyspać- odpowiedział - A wytłumaczyłeś im, dlaczego? - Tak. No to koniec. Moje życie się skończyło. Wszyscy wiedzą już, że nadaje się do psychiatry. Nie wyjdę z pokoju przez najbliższe dwa miesiące. Zabarykaduję się w łazience. Tylko najpierw trzeba będzie ukraść trochę jedzenia z kuchni. A co Marielisa sobie o mnie pomyślała, kiedy się dowiedziała, o co podejrzewałam ją i Adriana! Zwłaszcza, że dzień wcześniej powiedziała mi o narzeczonym. Ona mi tego nie wybaczy. W końcu wydusiłam z siebie: - A co im konkretnie powiedziałeś? - Że wczoraj nie dali ci pospać, a skoro dzisiaj czeka nas dość długi spacer to powinnaś porządnie wypocząć, bo inaczej stracisz przyjemność zwiedzania. Spojrzałam na niego z niepohamowanym zdziwieniem. - I ani słowa o.... - Ani słowa- odpowiedział spokojnie zabierając się do smarowania masłem skibki chleba. Chciałam się na niego rzucić z wdzięczności. Jaki on jest dobry! Nic nikomu nie powiedział! Hurrraaa! Może nie zamkną mnie w psychiatryku. No chyba, że wygada się potem. - Hmmm- zaczęłam- I wiesz może niech lepiej zostania tak, że nikt o tym nie wie- spojrzałam niego a on spokojnie dalej szykował sobie śniadanie- Bo wiesz, nie ma powodu, żeby ktokolwiek się martwił tzn. nie sądzę żeby ktoś się tym specjalnie przejął, ale wiesz ryzyko zawału zwiększa się koło czterdziestki, a wujek jest właśnie w takim wieku i może się przestraszyć, że mieszka w jednym domu z takim świrem jak ja. Adrian podniósł głowę znad jedzenia i powiedział: - Ema, jedz- po czym podał mi koszyk z chlebem. I tyle. Nic więcej. Ja naprawdę nie wiem skąd on bierze ten cały spokój i opanowanie. No cóż w końcu nie zabujałabym się w choleryku. Uszykowałam sobie jeden kawałek chleba z masłem. Nie wiem jak można mówić o apetycie po takiej nocy, więc gdy z trudem w końcu go zjadłam, chciałam odejść od naszego wyimaginowanego stołu. Kiedy się zaczęłam podnosić Adrian pociągnął mnie za rękę, przez co z powrotem upadłam na tyłek. - Auuu- wrzasnęłam, bo przecież podłoga była twarda- Co ty robisz? - Miałaś zjeść śniadanie- odpowiedział obdarzając mnie tym swoim wnikliwym spojrzeniem. Nie należało ono jednak do kategorii przyjemnych. - A co według ciebie przed chwilą zrobiłam?- spytałam lekko już wkurzona. - Nie wiem, ale na pewno nie zjadłaś PORZĄDNEGO śniadania. - Adrian, ale ja NIE JESTEM głodna. - Jeśli myślisz, że wypuszczę cię stąd z pustym żołądkiem to się głęboko mylisz- powiedział a po chwili dodał- Czy ty mnie w ogóle słuchałaś. Dziś czeka nas długa wycieczka. Na jednej skibce chleba nie przejdziesz nawet kilometra. - W takim razie przyszykuję sobie kanapki na drogę... - I zjesz teraz jeszcze jedną kromkę chleba z pomidorem- dokończył a ja oparłam się o kanapę i skrzyżowałam ręce na brzuchu na znak protestu.…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
SZMARAGDOWA KSIĘŻNICZKA- Rozdział 9: Śniadanie — czytnik · opowiadania