wakacje · 2 min czytania
Szopska Salad
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Powiem chociaż nikt o to nie prosił Nad Kaźmierzem kościółek się wznosi Wieś pamięta sprzed wieków aż sześciu Teraz prawie się kłania przedmieściu
W nim w upalne południe sierpniowe W tłumie bliskich przybranych w żałobę Adamowe zebrały się dzieci Choć nie były niestety w komplecie
Jedna ławka czekała tam pusta Gdy w pośpiechu napełniał swe usta Wakacyjną z marynat sałatką Zamiast z własną pożegnać się matką
I nie pomyśl że szopską nazwana Że z pietyzmem przyrządzał ją z rana Że aromat cukrowej cebuli Kostki sera owczego otulił
Z