Akcja · 16 min czytania
SZPITALNE ZBRODNIE- Rozdział 6
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Dobra, to była głupota. Albo raczej bezmyślność. Bo zdaje się że faceci zupełnie inaczej rozumieją niektóre słowa. Na przykład, ja mówiąc „dużo alkoholu” wcale nie miałam na myśli: 3 skrzynek Lecha Premium, 8 butelek ruskiego szampana, 10 ćwiartek i 7 czteropaków żubra. Ale chyba właśnie to znaczy dla Rahula dużo alkoholu. Wcale więc nie powinnam się dziwić że w tym momencie Daria tańczy salsę na moim łóżku i to na dodatek w samej bieliźnie a Magda siedzi w pustej wannie i od dziesięciu minut śpiewa w kółko „ Stand by me” używając przy tym słuchawki od prysznica jako mikrofonu. Rahul za to robi właśnie 53 pompkę i upada na podłogę z takim hukiem, który pewnie obudził już wszystkich pacjentów w szpitalu. O ile wcześniej nie obudził ich Danzel śpiewający „My arms keep missing you”, ponieważ śpiewa tak głośno, że szczerze dziwię się , że szyby nie posypały się jeszcze w drobny mak. Ja tak ogólnie to jestem trzeźwa, tylko nie mam siły przywoływać do porządku ludzi którzy demolują moje niewielkie mieszkanko i dlatego siedzę w koncie obok łóżka i zajadam suchy chleb. W końcu Daria tylko tańczy, Magda siedzi w pustej wannie a Rahul próbuje zwlec się z podłogi i wrócić do pompek niestety nie bardzo mu to wychodzi. Z niepokojem spoglądam jednak na naszego gościa, który leży koło okna ze wzrokiem utkwionym w sufit. Po za tym w ogóle się nie rusza co determinuje mnie do wstania i zobaczenia co się z nim dzieje. Nasz gość to ten skończony dupek, który po postrzeleniu doktor Ignatiewny kazał mi dzwonić do jej męża i wywyższał się swoją rzekomo wyższą pozycją w szpitalu. A skąd się tu wziął? No cóż kiedy wszyscy już trochę popili i zaczęło się robić głośno, właśnie on zapukał do drzwi i kiedy mu otworzyłam spytał: - Co tu się dzieje? - Nic- odpowiedziałam szybko On jednak kopnął drzwi tak by otworzyły się szerzej i zobaczył cały arsenał alkoholu który Rahul zostawił w kuchni. - Macie imprezę?- powiedział z uśmiechem po czym przekroczył próg i wziął z mojej ręki butelkę Lecha Premium, którą chwilę wcześniej odebrałam Darii i pociągnął łyk z gwinta. Naprawdę nie miałam siły go wyrzucać, dlatego też zamknęłam drzwi i wróciłam do pokoju. Teraz kiedy widzę że Sebastian, bo tak ma na imię ten dupek, leży i w ogóle się nie rusza, stwierdzam że jednak trzeba go było wywalić za szmaty. Gdyby umarł z przepicia w szpitalu to dziennikarze mieli by niezły ubaw. Pochylam się nad nim i kiedy zaczyna mrugać oczami stwierdzam, że jeszcze żyje. Już chcę się podnieść jednak on wtedy podnosi głowę i mówi: - Anioł...- po czym nim zdążam się zorientować co się dzieje daje mi całusa w usta. Oczywiście natychmiastowo go odpycham, ale w tym samym momencie słyszę wściekłe sapnięcie i kiedy się odwracam widzę wściekłego Rahula, który zdołał się podnieść z podłogi i nawet całkiem zgrabnie zmierza w naszą stronę. - Cholera jasna- mówię i ciągnąc Sebastiana za koszule podnoszę go do góry. Potem wyruszam naprzeciw Rahulowi i blokuje mu drogę: - Rahul, daj spokój, on jest totalnie spity. Rahul jednak nie bardzo przejmuje się moimi słowami bo odpycha mnie a potem podchodzi do Sebastiana i daje mu prosto w mordę. Biednego Sebastiana przed upadkiem chroni tylko ściana na której się rozpłaszcza. Mam jednak niejasne wrażenie, że to go trochę otrzeźwia bo jego oczy przestają być zamglone i zaczynają płonąć żywym ogniem. Z całej siły oddaje Rahulowi a potem obydwoje padają na podłogę i obkładają się pięściami. Próbuję ich rozdzielić jednak w efekcie sama ląduje na tyłku. I w tym momencie rozlega się pukanie. O Boże, spraw żeby to nie był Maks. Wszyscy tylko nie on. Jak to zobaczy pomyśli że jestem nieodpowiedzialną i spitą nastolatką. Bo jestem. Ale on niekoniecznie musi o tym wiedzieć. Przysięgam że się zmienię. Wyleję cały alkohol który został w kuchni i przez najbliższy czas będę się zachowywać jak aniołek. Tylko żeby to nie był Maks. Na drżących nogach podchodzę do drzwi i je otwieram. Moim oczom ukazuje się, no cóż Dawid. Stwierdzam że Bóg zesłał mi ratunek w postaci człowieka który jest totalnie trzeźwy, silny i który mi na pewno pomoże mi uspokoić ludzi demolujących moje mieszkanko. Dawid stoi w progu i patrzy na mnie zdziwionym wzrokiem. W tym momencie mogłabym się w nim zakochać. Gdyby oczywiście nie był mężem Magdy. Nie czekając na pytania zaciągam go do salonu i pokazuje na Rahula i Sebastiana, którzy cały czas niemiłosiernie się łupią. Nim zdążam poprosić Dawida o to by ich rozdzielił on już ściąga Rahula z Sebastiana po czym odwraca się do mnie i ma tak samo wściekły wzrok jak Rahul kiedy zobaczył, że Sebastian mnie całuje albo jak wtedy gdy usłyszał że Nikel mówi do mnie „mała”. Boże drogi ostatnio wszyscy ciągle na mnie patrzą takim wzrokiem. Co za porażka, - Co tu się u diabła dzieje?- pyta po czym rozgląda się wokoło- I gdzie jest Magda? Popycham Dawida ku łazience gdzie Magda śpiewa właśnie „Sweet escape” Gwen Stefanii. Kiedy wchodzimy do łazienki rozlega się głośne: IF I COULD BE SWEET, I KNOW I'VE BEEN A REAL BAD GIRL. - No grzeczna to faktycznie nie byłaś- Dawid wścieka się jeszcze bardziej i wyciąga Magdę z wanny. Jak na mój gust ona w ogóle nie zwróciła na to uwagi bo cały czas śpiewa dalej i to drąc się biednemu Dawidowi do ucha. Kiedy wracamy do salonu Rahul i Sebastian znowu się biją więc Dawid stawia Magdę na ziemi i idzie znowu rozdzielić tamtych. W tym samym czasie Magda kończy swój recital i kiedy podchodzi do szafy, bierze moją walizkę i zaczyna się drzeć: - HEJ! ŻEGNAJCIE! JADĘ DO KAZACHSTANU! Dawid ma taką minę jakby chciał wszystkich pozabijać. Magda podbiega do drzwi więc ja biegnę za nią i z powrotem wpycham ją do salonu. Podchodzi do mnie Dawid, który trzyma Rahula i Sebastiana za szmaty. Obydwoje są tak schlani że przypuszczam, że nie trudno ich utrzymać. - Może zadzwonimy po Marka co?- mówi Dawid- Sami sobie z czwórką nie poradzimy. - Obawiam się że to jednak niemożliwe- odpowiadam i wyrywam Magdzie moją walizkę. - Dlaczego?- pyta - Widzisz to dość delikatna sprawa, więc może w nią nie wnikajmy ale wierz mi na słowo, Marek nie przyjedzie, po za tym nie sądzę żeby... Moje pokrętne tłumaczenie przerywa Magda, która krzyczy: - NIE PRZYJEDZIE BO TEN SKURWISYN RZUCIŁ DARIE! - TAK- wrzeszczy Daria która zarzuciła salsę i teraz po prostu skacze po łóżku- SKURWISYN, ŁAJDAK, CHAM, PROSTAK, BAŁWAN, IMPOTENT!!! CZY TY WIESZ- zwraca się do Dawida-ŻE PIEPRZYŁ SIĘ Z TĄ SUKĄ Z TVN 24?! Myślę, że nie ma sensu wtrącać, że impotenci raczej nie mogą pieprzyć dziennikarek z tvn 24. - Czy to prawda?- pyta Dawid - Nie wiem czy pieprzył jakąś dziennikarkę, ale tak, rzucił ją.- odpowiadam zgodnie z prawdą bo nie zdążyłam jeszcze spytać Darii dlaczego on z nią zerwał. - Teraz przynajmniej wiem dlaczego tu tak głośno. Nie mam już nawet siły rozmawiać, więc tylko kiwam potakująco głową. - Myślę że za jakiś czas się zmęczą- dodaje Dawid- I wtedy pójdą grzecznie spać. Oby. *** Budzi mnie czyjś jęk. - Głowa mi pęka. - A ja umieram- jęczy ktoś inny. Otwieram oczy i widzę Magdę masującą się po głowie i Darie trzymającą się za brzuch. Obie spały na moim łóżku więc jak na mój gust powinny najmniej narzekać. Tymczasem Rahul i Sebastian śpią jeszcze a po Dawidzie ślad zaginął bo nigdzie go nie widzę. Może jego obecność mi się przyśniła? Wstaje z podłogi, więc Magda i Daria od razu mnie zauważają: - Amela co tu się działo?- pyta ta pierwsza Chyba lepiej nie wdawać się teraz w szczegóły. - Nic takiego po prostu wszyscy się spili - Ale dlaczego?- teraz Daria zadaje pytanie Przyglądam się jej z niedowierzaniem. Czy ona nie pamięta że facet z nią zerwał? Najwidoczniej nie. No to ja nie mam zamiaru jej o tym przypominać. Nie dopóki w kuchni stoi jeszcze spory zapas oprocentowanych trunków. - Tak po