Inne · 9 min czytania
Sztuka uwodzenia dla opornych i mało uzdolnionych
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Od czego zacząć?
Sztuka uwodzenia dla kobiet zawiera się w jednym zdaniu – prawdziwa kobieta podrywa tak, żeby to mężczyzna myślał, że ją poderwał. O sztuce uwodzenia dla mężczyzn trzeba napisać całą książkę. Jako dla gatunku bardziej opornego na taką wiedzę i mniej uzdolnionego ;-) Pozytywnych przykładów tu nie umieszczam, bo to nie literatura fantastyczna…
Zasadniczo mężczyźni dzielą się na…
…tych którzy podrywają i tych którzy są podrywani. Pomijam tu oczywiście tak skrajne przypadki jak napompowane sterydami monstra snujące się zazwyczaj po wszelkich solidnie zadymionych pubach i dyskotekach. Wtedy należy wyciągnąć po prostu ostrą szpilkę i przekłuć to nadęcie. Nadmuchane ego sklęśnie, a reszta znów pójdzie podbudować się w gronie podobnych mu ABSów. Nie warto zawracać sobie nim głowy, bo jedyne co można osiągnąć to teksty w rodzaju „hej laluniu, spójrz jaką mam klatę”. Szkoda tylko, że ptaszek odfrunął, bo gałązka na której siedział okazała się zbyt mała…
Mężczyzna tylko myśli, że podrywa. Przez wieki kobiety szkoliły tą bezcenną umiejętność polegającą na tym ażeby upatrzona ofiara wpadając w ich zastawione sidła czuła się zwycięzcą, że weszło im to po prostu w krew. Zajmijmy się o wiele ciekawszym tematem- tymi którzy chcą być podrywani. Standardowy kandydat albo z wizgiem opon i dudniącą na maksa muzą podjeżdża pod jakiś sezonowo modny klub, machając przez otwarte okno ręką obwieszoną złotymi łańcuchami (gdyby mógł to z pewnością wystawiłby i łepetynę, żeby pochwalić się tym samym zestawem uwieszonym na szyi) albo z kroczy dumnie z rozwianymi klapami marynarki od Laurenta, co chwila zerkając na zegarek od Gucciego i zazwyczaj brak wzrostu nadrabia tak wysoko uniesioną głową, że mógłby z powodzeniem liczyć wszystkie przelatujące gołębie. Jest jeszcze przypadek skrajny- jeździ bryką na niemieckich blachach, mówi z wyraźnym obcym akcentem, głośno chwaląc się ilością euro w portfelu i tym gdzie to on nie był i ilu lasek we wschodniej europie nie zaliczył. Ale to jest tak ciekawy okaz, że wymaga osobnego rozdziału J
Część 22 / 2
Sposoby podrywania.
Kiedyś w tym celu mężczyzna zwyciężał jakąś bardzo dziką bestię, a potem nad jej zezwłokiem dokonywał rytualnego bicia się w pierś. Dziś dziką bestię można znaleźć tylko w zoo, a od bicia w pierś większość połamałaby sobie żebra. Rycerskie pojedynki zastąpiły pijackie bijatyki, równie mało widowiskowe jak ich uczestnicy. Chciałoby się zaśpiewać – gdzie Ci mężczyźni… Toto co zostało i kandyduje do tego chlubnego tytułu, to jak resztki po katastrofie nuklearnej. Nie na darmo mówi się, że tylko karaluchy przeżyją… Co lepsze sztuki są wychwytywane wcześniej przez te bardziej przezorne kobiety, a cała reszta rozplenia się po świecie, niczym średniowieczna zaraza, płodząc sobie podobnych osobników. Przyjrzyjmy się więc sposobami podrywania współczesnego mężczyzny.
Dyskoteka…
…i inne tzw imprezy. Wymagane jest tu pewne zaciemnienie, spore zadymienie, muzyka tak głośna ażeby nie daj boże dopuścić do jakiejkolwiek konwersacji i spora ilość promili we krwi. Niektórzy zamiast podrywu na takich imprezach preferują totalny odlot i jednostajne podrygiwanie w tym samym rytmie, niezależnie od rodzaju muzyki. Reszta siedząc przy barze i sącząc powoli piwko wzrokiem myśliwego poszukuje zwierzyny łownej. Preferowane panie o silnym odcieniu solarnianej opalenizny, powiewających blond kosmykach, maksymalnie krótkich spódniczkach i makijażu a la wamp. Albo te które są po prostu łatwe i mając na twarzy wypisane przeleć mnie, same rzucają się na delikwenta. Po dokładnym przeglądzie wystawowego towaru, co poniektórzy zdobywają się na czyn rewolucyjny, a mianowicie ruszają na parkiet. Wykonując epileptyczne podrygi, które obdarzają mianem tańca zbliżają się do upatrzonej ofiary. I tu następuje część kulminacyjna, mianowicie próba obmacywania sugerująca dziewczynie miarę okazywanego jej zainteresowania. Po kilku tańcach można nawiązać gdzieś w kąciku zajmującą konwersację. Następnego dnia on chwali się wszystkim kolegom jaką szałową laskę wyrwał na parkiecie, a ona opowiada jakiego super chłopaka (patrz- jeżdżącego super bryką) spotkała na imprezie. Wszystko ulatnia się w świetle dnia, kiedy szałowa laska okazuje się co prawda naturalną (ekhe!) blondynką, ale za to ma zeza i szczękę jak rasowy