Komedia · 2 min czytania
Sztywniak
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Poczułem chłód na moim ciele Ostre kłucie w sercu mym Dotyk śmierci na ramieniu swym I zimnym trup już ze mnie był
Niosą mnie pośród burzy łez Cierpienie ich większe niż cierpienie me Ja zimy jak lód, oni bladzi jak mur Mnie nic nie ruszy, bo jestem sztywniak i już!
Ciemny grób szykują mi A ja jak cień tonę w nim Kwiaty drażnią mnie i kichnąć chcę Lecz cóż? Ja przecież sztywniak już!
Piach nade mną, robale pode mną Patrzę w lewo, patrzę w prawo deski wzrok ograniczają mój Ach, gdybym bimbru poczuć smak mógł… Lecz jak? Jeśli ja sztywniak już?
Myślę sobie, źle się stało Bimber zawsze musi być! Tu wygodnie, lecz bez niego ciężko nawet żyć A ja sztywniak więc co pozostało mi?
Nagle ciszę przerwał jęk Co za licho? Stęka ktoś, a ja leżę jak ten łoś! Coś chrobocze, coś tu stuka Ale co ja zrobić