Prawo · 8 min czytania
Szukając szczęścia
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
ODCINEK I
Warszawa powoli zasypiała, wrześniowe niebo było coraz ciemniejsze. Blask księżyca wdzierał się do pokoju. Leżała teraz bezwładnie na łóżku, jej ciemne długie włosy otulały jej twarz. Zamyślona podziwiała widok za oknem. Miliony gwiazd, świeciły jak małe żaróweczki. Agata nie była zbyt romantyczna i uczuciowa, ale dzisiaj wyjątkowo było inaczej. Patrząc na rozgwieżdżone niebo, przypomniała sobie beztroskie lata dzieciństwa. Co wieczór siadała z tatą na ławce przed domem, by podziwiać te piękne widoki. Jako mała dziewczynka, wierzyła w spadającą gwiazdę, która spełnia życzenia. Dzisiaj też jej szukała, miała tylko jedną prośbę. Chciała być w końcu szczęśliwa.
-To głupie! - powiedziała w myślach. - Co ja wyprawiam, za chwilę uwierzę jeszcze w świętego mikołaja i krasnoludki- uśmiała się do siebie.
Przytuliła się do poduszki i powoli zasypiała. Jednak ten stan nie trwał zbyt długo, usłyszała dzwonek do drzwi.
Część 22 / 2
-Kto to może być o tej porze ? – zadała pytanie retoryczne
Leniwie wstała z łóżka, przetarła zaspane oczy i podeszła do drzwi. Przekręciła zamek i szybkim ruchem złapała za klamkę. Była trochę zaskoczona tą wizytą.
- Marek ?! – zapytała marszcząc brwi - Co ty tutaj robisz o tej porze ? – wydukała zdziwiona -Cześć ! Pomyślałem, że zajęta pracą nie masz czasu zjeść kolacji. -Masz ochotę na chińczyka ? - powiedział pokazując do góry białą torbę z jedzeniem. -Trochę już za późno na kolacje, nie sądzisz?- powiedziała z wykrzywioną miną - Jak nie chcesz , to sobie pójdę- zawiedzionym tonem, powiedział Marek. Już zrezygnowany miał odchodzić. -OSTRY ten chińczyk?! - krzyknęła Agata Marek spoglądając na reklamówkę odpowiedział -ŚREDNI. -Ale za to najlepszy w mieście- dodał z uśmiechem -To wejdź- Kiwając głową zaprosiła mężczyznę do środka. -Szybciej, bo się jeszcze rozmyślę- zażartowała.
Marek, wziął sobie żarty na serio i szybkim zdecydowanym krokiem wszedł do mieszkania. Agata uśmiechnęła się i zamkneła drzwi. Na chwilę zatrzymała sie i pomyślała o tej sytuacji. Było już późno, ON przychodzi z kolacją a do tego jeszcze te życzenie wypowiedziane kilka minut temu. Może to jakieś przeznaczenie ? Zaczęła rozmyślać. Gdy naglę usłyszała głośnym tonem -idziesz? Z niecierpliwiony Dębski krzyknął z pokoju -idę, idę- uśmiała się pod nosem Kolacja była już na stole. Dwa kartonowe pudełka wypełnione po brzegi makaronem i butelka czerwonego wina. -Wino ?! - ze zdziwienia uniosła brew do góry . Co to za okazja? -Żadna okazja, po prostu chińczyk z winem lepiej smakuję- żartobliwie odpowiedział. Pójdę po kieliszki- spojrzała w kierunku kuchni. **** Siedzieli teraz na podłodze, zerkali na siebie ukradkiem, bojąc się spotkania wzrokiem. Rozmowa trochę się nie kleiła, może to przez późną godzinę a może przez tą sytuacje. Nie wiedzieli do czego to doprowadzi.Marek był jej bardzo bliski, po mimo nieporozumień lubiła jego towarzystwo. Przy nim zapominała o problemach. Była po prostu sobą. Marek miał coś takiego w sobie co przyciągało. Gdy patrzył na kobietę czuła się wyjątkowo. Ale czy przyjaciel może być kimś więcej?- w głowie kłębiły się różne myśli. Po dwóch kieliszkach wina, Agata poczuła się mniej zdenerwowana. Z śmiałością spoglądała na jego oczy. Były takie uwodzicielskie i czarujące gdyby tylko mogła wpatrywała by się w nie godzinami. Marek nadal nie zrobił żadnego kroku. Chyba bał się, że sytuacja z wyproszeniem go za drzwi znów się powtórzy. Nie chciał drugi raz tego przeżywać. Wtedy czuł się okropnie po mimo, że tamtej nocy drugi raz się pocałowali. Ale ciąg dalszy nie był już taki przyjemny. Padło wtedy sporo gorzkich słów, dlatego teraz trzymał się na dystans. Nie chciał kolejny raz popełnić błędu, więc czekał na reakcje Agaty. Chociaż tej nocy nie…