Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 11 min czytania

Szukając zagubionych marzeń - Tom I - Rozdział 1

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

{font:arial}Młoda kobieta wpatrywała się pustym wzrokiem w gwieździste niebo. Smutek odbijał się na jej twarzy. Łzy płynęły po policzkach, zostawiając ślady. Jednak ona nie zwracała na to uwagi. Pozwalała im płynąć, na co nie pozwoliłaby gdyby nie była całkowicie pewna, że nikt jej tam nie znajdzie. Nie bała się tego, że ktoś mógłby ją zobaczyć i zaintrygowany podejść do niej. W końcu ludzie jej nie widzieli. Zresztą kto przejmowałby się płaczącą nieznajomą? Zresztą nikt nie przychodzi w tak chłodną noc do lasu. — Liliana… — rozległ się cichy głos przy jej uchu. Słysząc jego głos, w sercu kobiety pojawiła się wściekłość i bezsilność. Jak on ją tu znalazł? O tym miejscu wiedziała tylko ona, a przynajmniej tak jej się zdawało. Opuściła pośpiesznie głowę, by nie zobaczył śladów łez na jej policzkach. Było jednak za późno. Mężczyzna podszedł do niej i przykucnął. Wyciągnął dłoń i dotknął delikatnie jej policzka. — Liliana płakałaś? — bardziej stwierdził niż zapytał. Odwróciła głowę w przeciwną stronę. Wściekłość po raz kolejny zagościła do jej serca. — A co cię to obchodzi? — warknęła z furią. Zacisnęła dłonie w pięści, a wokół niej pojawiła się delikatna poświata świadcząca o jej wściekłości. Próbowała się uspokoić, ale nie mogła. Poczuła na swej skórze podmuch wiatru, który zerwał się znikąd, a teraz drzewa uginały się pod jego siłą. Opadłe liście zaczęły unosić się w powietrze, gdy ona próbowała opanować wściekłość. — Obchodzi mnie to, bo cię kocham — powiedział cicho. Nie odpowiedziała. Nie wiedziała co się z nią dzieje. Nigdy wcześniej tak łatwo nie wpadała w wściekłość, lecz to zmieniło się zaledwie dwa dni temu, w momencie, gdy Fryderyk powiedział jej co ma się stać z małą. Znienawidziła każdy dzień, który spędziła u boku tego mężczyzny. Każdą chwilę, która niegdyś sprawiała jej radość. — Gdybyś mnie kochał nie kazał byś mi oddać Anity… — wyszeptała głosem przepełnionym bólem. Czuła na sobie jego wzrok. Wiedziała co zaraz powie. Znała go na tyle dobrze, by śmiało stwierdzić, że zacznie mówić, iż chodzi tylko i wyłącznie o bezpieczeństwo małej. Ona jednak nie wierzyła w to. Chciała sama ją chronić. Pragnęła być przy niej, gdy będzie stawiać pierwsze kroki. Słuchać, jak po raz pierwszy powie do niej ,,mama”. Kochała ją i pragnęła zrobić wszystko co mogła, by Anita była przy niej. Jakąż byłaby matką, gdyby tak nie było? — Skarbie… — zaczął, jednak nie dane mu było skończyć. — Nie mów tak do mnie! — wrzasnęła kobieta. Łzy ponownie zaczęły spływać po jej policzkach. Nie mogła uwierzyć, że on śmie ją tak nazywać. Może i byli małżeństwem, ale jak śmiał tak do niej mówić po tym co on chce zrobić? Po tym jak powiedział jej, że Anita musi zniknąć? Że muszą oddać ją do sierocińca z dala od ludzi, którzy ją kochają. Z dala od rodziców. Od niej. — Liliana, proszę… — O co prosisz? Żebym oddała naszą córkę do sierocińca? Jeśli myślisz, że to zrobię to grubo się mylisz Fryderyku! — po raz kolejny nie dała dojść mężczyźnie do głosu. — Nigdy tego nie zrobię! Nie rozumiesz? Nigdy! To moja córka! To nasza córka, a ty tak po prostu chcesz ją oddać? Wyrzucić jak zepsutą zabawkę?! — szept przerodził się w krzyk. Krzyk rozpaczy, który wydobywał się z jej zbolałego serca. Nie mogła przyjąć do wiadomości tego, co mężczyzna którego kocha chce zrobić. Chciała kontynuować wrzeszczenie na niego, ale Fryderyk przemówił głosem, w którym słychać było ból: — Liliana daj mi to wyjaśnić. Błagam cię daj mi szanse, bym powiedział to, co miałem powiedzieć. Proszę cię Liliana… Spojrzała na niego, a w jej oczach szalała wściekłość. Furia, która częściowo wyparowała, gdy ujrzała twarz ukochanego. Zobaczyła na niej to, czego nie okazywał ludziom. Ujrzała ból, cierpienie i smutek. Uczucia, których nigdy wcześniej nie widziała na tej młodej twarzy. Patrząc na niego chciała jednocześnie uderzyć go i pocieszyć. Nie wiedziała co ma zrobić, z jednej strony nie chciała go więcej znać. Nie chciała, by miał cokolwiek z nią wspólnego, ale jednocześnie kochała go. Zawsze słuchaj głosu serca, bo to ono da ci odpowiedź na najtrudniejsze pytania – w jej głowie rozbrzmiał głos babci. Przygryzła niepewnie wargę, wpatrując się w ziemie. Jej serce wiedziało, co ma zrobić. Nie obchodziło go, że może zostać zranione jeszcze mocniej. Westchnęła, po czym rzekła: — Mów i obym nie żałowała tego, że dałam ci szansę Fryderyku. Wypowiedziawszy te słowa spojrzała mu w oczy. Jej spojrzenie było przepełnione chłodem. Oczekiwała, że spuści wzrok, on jednak dzielnie parzył w czarne oczy Liliany. Nie przerywając kontaktu wzrokowego, zaczął mówić: — Liliana to nie tak jak myślisz. Naprawdę. Kocham ciebie i Anitę najmocniej na świecie i nie ma siły która sprawiłaby, że przestanę was kochać. Nie chcę oddawać małej, ale nie mamy innego wyjścia. Sama wiesz, co się dzieje. Umbarsowie wypowiedzieli nam otwartą wojnę. Daj mi dokończyć — powiedział, gdy otworzyła usta. — To nie jest jednak powód dla, którego powiedziałem, byśmy oddali Anitę. Do Umbrasów dołączyło plemię wampirów z Tatr i demony z trzynastu państw. Nie chciałem ci tego mówić, ale muszę. Dwa tygodnie temu jeden z naszych patroli złapał szpiega – demona, który powiedział, że pierwszym co chcę zrobić Ricardus to odebrać nam to na czym zależy nam najbardziej. Porwać naszą córkę. Porwać Anitę. Nie mówiłem ci nic, bo myślałem, że znajdziemy jakiś sposób. Nie udało się. Musimy to zrobić, by ją chronić. Tylko w ten sposób…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Szukając zagubionych marzeń - Tom I - Rozdział 1 — czytnik · opowiadania