Thriller · 4 min czytania
Szwy, cz 2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
„ Drogi pamiętniczku ! Jestem strasznie zagubiony. Tu tak pusto i cicho. I tylko tu jest jasno. Rzadko wychodzę z Okrąglinka, chyba, że idę spać, do Wanny. U Ciebie tak weselej. Ciekawi mnie, co jest za Okrąglinkiem i za Wanną. Owszem, często sobie biegam, ale nie chodzę w głąb Ciemnego Korytarza. Czasem słychać stamtąd jakieś głosy. Boję się ich. Gdy je słyszę, uciekam do Wanny i chowam się bardzo głęboko. Nawet gdy przechodzą tam zostaję. Czasem jestem głodny. Wtedy łapię te małe stworzonka, które wchodzą do Okrąglinka. Łapię i miażdżę. Jestem od nich silniejszy. Postanowiłem też wybrać dla siebie imię. Ty go masz, Wanna go ma, i pewnie stworzonka też piskają sobie po imieniu. Wciąż się nad nim zastanawiam. Musi być bardzo ładne. Mógłbym wziąć te, które są na ścianach, ale Moribunda brzydko brzmi. I brzydko mi się kojarzy. Pomyślę nad nim i ci napiszę ''. Odłożył kredę i westchnął. Pomysł, żeby zapisywać swoje myśli przyszedł nagle i bardzo mu się spodobał. Jako pióra użył kredy, którą odłupał z jednej ze ścian. Gorzej było z papierem. W końcu zdecydował się na posadzkę. Miał jej pod dostatkiem, ale problemem było samo pisanie. Zbytnio zakręcał, dlatego teraz był okrążony słowami i zdaniami. Białe słowa na czarnej posadzce wyglądały iście zjawiskowo. Ale musiał zmierzyć się z kolejnym problemem. Był głodny. Szczury dawno nauczyły się się go unikać. Ostatnio pożywiał się woskiem ze świec, karaluchami, a gdy nie było naprawdę niczego, odrywał sobie kawałki skóry. Co dziwne, nie czuł wtedy żadnego bólu, poza tym…