Komedia · 10 min czytania
Szybkie randki
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
"Szybkie randki", głosił szyld nad drzwiami.
- Jesteś pewna, że to dobry pomysł? - spytałam, wciąż sceptycznie nastawiona do pomysłu przyjaciółki.
- To wręcz genialny pomysł! - zapewniła mnie po raz tysięczny Aneta. - I świetna zabawa, zapewniam cię. Można poznać naprawdę interesujące osoby.
- No, nie wiem…
Jednak byłam tu i schodziłam w ślad za Anetą po drewnianych schodach do podziemnej sali. Wewnątrz panowała przeraźliwa duchota, pomieszczenie wypełnione było papierosowym dymem i to w stopniu najwyższego zagrożenia rakotwórczego. Oczami wyobraźni widziałam ukryte w moim ciele komórki rakowe, jak przeciągają się leniwie, zaciągając życiodajnym smrodem, następnie ostrzą zęby i atakują raz za razem moje wnętrzności, zaczynając od krtani, a kończąc na jajowodach.
Aneta szturchnęła mnie łokciem.
- Wszystko gra?
- Jasne - odparłam nieco za szybko, siłą opędzając się od krwiożerczej wizji. W sali znajdowało się może około dwudziestu osób, lecz nie byłam w stanie stwierdzić tego stuprocentowo z powodu panujących warunków. Rozkaszlałam się, gdy przechodzący obok gruby facet dmuchnął mi dymem prosto w twarz. Następnie wsadził papierosa między zęby, sięgnął ręką do tyłu i podrapał się po owłosionym tyłku. Mocniej chwyciłam Anetę za ramię.
Część 22 / 3
- Chodź! - powiedziała, ciągnąc mnie w stronę baru. Przysiadłyśmy na wysokich stołkach, na szczęście było tu nieco widniej, największy armagedon panował pośrodku.
- Witaj, mon ami - zawołał na widok Anety młody barman, André. - Widzę, że przyprowadziłaś przyjaciółkę - uśmiechnął się do mnie współczująco. - Aneta miała rację, jesteś strasznie brzydka. Ale głowa do góry, trafiłaś we właściwe miejsce. Tutaj takich nie brakuje - poklepał mnie pokrzepiająco po ramieniu i poszedł przygotować nam drinki. Patrzyłam za nim z rozdziawioną gębą.
- Zabawny, prawda? - zachichotała Aneta, zanim zdążyłam wziąć się w garść. Nagle światła przygasły, pogrążając knajpkę w jeszcze większym półmroku. Muzyka przycichła. - Zaczyna się! - Wcisnęła mi do ręki szklankę z jakąś białą, gęstą cieczą, przypominającą spermę i zniknęła w tłumie.
*
Skonsternowana, zajęłam miejsce przy pierwszym z brzegu, okrągłym stoliku. Położyłam napój przed sobą, patrząc nań nieufnie. Uniosłam wzrok dopiero wówczas, gdy poczułam kopnięcie w kostkę. O mało nie udławiłam się własnym językiem, widząc naprzeciwko szczeciniastą gębę grubasa. Koszula napinała się na jego tłustym torsie, małe guziki w każdej chwili groziły rozerwaniem delikatnego materiału. Pod pachami widniały wielkie, mokre plamy.
- Jerzy - powiedział zadziwiająco piskliwym głosem, jak na faceta o takiej posturze. Podał mi rękę ponad stołem. Tą samą, którą grzebał sobie w dupie! Dobre maniery przezwyciężyły jednak obrzydzenie i podałam mu swoją.
- Magda. - Natychmiast schowałam rękę pod stół, wycierając ją o spodnie.
Część 33 / 3
- Magda co za piękne imię czysta poezja istna rozkosz dla mego podniebienia miałbym ochotę cię schrupać am am am - wyrecytował na jednym wydechu Jerzy, drapiąc się po tłustej grzywce. Szybko chwyciłam za szklankę, gdy gwałtownym ruchem oparł się łokciami o stolik, nachylając w moją stronę. Owionął mnie zapach potu i czegoś kwaśnego. Dostrzegłam brązowe plamy brudu na jego zębach, gdy wyszczerzył się w uśmiechu. - Magdo, Magdo, czym się zajmujesz?
- Ja… - Słowa uwięzły mi w gardle. Bałam się otworzyć usta. Tak intensywny smród musi, po prostu musi osiąść na języku, w tym przypadku moim, i co ja wtedy zrobię? Zniweluję to spermą z drinka?
- Od razu wiedziałem, że niczym! Od razu! - Grubas grzmotnął pięścią o stół. Zdenerwowana rozejrzałam się wokół, ale nikt nie zwracał na nas uwagi. - Ale ja cię nauczę! Nauczę cię gotować, prać MOJE skarpetki, a nawet odpowiednio krochmalić MOJĄ pościel. Poznasz każdą MOJĄ fałdkę, zobaczysz któremu miejscu trzeba poświęcić najwięcej czasu, żeby doprowadzić je do czystości... - Moją uwagę rozproszył wielki, żółtawy smark wystający mu z nosa. Jęknęłam w duchu. Odruchowo uniosłam szklankę z drinkiem do ust, na szczęście w ostatniej sekundzie się opamiętałam. I nagle moje męki się skończyły. Zabrzmiał gong oznaczający zmianę miejsc. Natychmiast zerwałam się na równe nogi.
*
Przy stoliku obok siedział szczupły chłopak w koszuli i dżinsach. Tak zwyczajny, że aż mi się lekko na sercu zrobiło.
Niestety, najwyraźniej nie zorientował się jeszcze o zmianie miejsc, gdyż opowiadał w najlepsze jakąś historię:
- …i jakież było moje zdumienie, gdy okazało się, że mówię do psa! - zakończył wreszcie i parsknął śmiechem. Przetarł załzawione oczy i dopiero wówczas połapał się w sytuacji. - Oh, to już? - zapytał, wcale niespeszony. Poklepał się po kieszonce na piersi, jakby czegoś szukał. Wyciągnął połówkę papierosa, zapalił go, dmuchnął mi dymem prosto w oczy. - Czujesz ten swąd? - spytał nosowym głosem, znów chichocząc. Wrzucił peta do szklanki z sokiem, następnie opróżnił wszystko jednym haustem. - Opowiadałem właśnie twojej…