Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

historia · 10 min czytania

TADZIO

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Tadzio Adamie, obud? si?! Prosz? obud? si? ju?! Twarz Zofii by?a zupe?nie zmieniona. W jej oczach pojawi?y si? ?zy. Ma?y Tadzio nigdy nie widzia? swojej mamy tak zdenerwowanej, sta? u jej boku i czu?, ?e sta?o si? co? strasznego. Wszystko zrozumia? chwil? pó?niej. Jego tatu? nigdy si? nie obudzi?. Umar? nagle, zostawiaj?c, ma?ego dziewi?cioletniego syna na ?wiecie. Od tego czasu wszystko zmieni?o si? w ?yciu ch?opca. Sta? si? bardziej doros?y, skryty, mniej u?miechni?ty. T?skni? za ojcem. Cz?sto, gdy by? sam w domu, s?ysza? jakie? d?wi?ki, które dochodzi?y z ró?nych miejsc w izbie. A to ?awa zaskrzypia?a dok?adnie tak samo jakby kto? na niej usiad?. Lub puste ?o?e wyda?o d?wi?k tak, jakby kto? na nim w tym momencie le?a?. Ch?opiec s?ysza? to wszystko, wiedzia?, ?e to jego kochany tatu?. Czu? jego obecno??. Wtedy jeszcze bardziej chcia? si? do niego przytuli?. Opowiedzie? o swojej t?sknocie. Siada? sobie wtedy w k?cie izby i mówi? do niego, pop?akuj?c cichutko. Opowiada? o tym jak mu mija?y dni. ?e jest mu bardzo smutno. Tatusiu. Tak bardzo t?skni? za tob?. Dlaczego nas zostawi?e?? ?eby?, chocia? poby? z nami, cho? jeden dzie? d?u?ej. Przytuli?bym si? do ciebie i ca?y czas by?my rozmawiali. A ja powtarza?bym tobie jak bardzo ciebie kocham. Pami?tam czas, kiedy by?em chory. Usiad?e? ko?o mnie, po?o?y?a? r?k? na moim czole, powiedzia?e? ?e jestem rozpalony. Podawa?e? mi wtedy wywar z zió? i g?adzi?e? mnie po policzku. Tatusiu, jak bardzo t?skni? za tym, aby? jeszcze raz pog?aska? mnie po buzi? Tato, nawet nie wiesz jak bardzo chcia?bym by? znowu chory. Tadzio siedzia? w k?cie i mówi? do swojego ojca którego nie widzia?. Ale On tam by?. S?ucha? synka i by? dumny z niego, ?e jest taki dzielny. - Wiesz tatusiu. Jak b?d? du?y to te? zostan? ?o?nierzem. Tak jak ty. P?aka? razem z synem. Dziecko tam w k?ciku, a on niewidzialny, z innego ?wiata, patrzy? na Tadzia, nie mog?c go przytuli? ani nawet dotkn??. Oboje cierpieli.

Mama Tadzia by?a s?u??c?. Ca?ymi dniami pracowa?a. Dlatego zaraz po ?mierci ojca, kiedy nie by?o komu zajmowa? si? Tadziem, odda?a syna do Zak?adu Dobroczynnego. By?o to miejsce które gwarantowa?o dziecku podstawowe wykszta?cenie oraz nale?yt? opiek?. Wieczorami ch?opiec wraca? do domu.

Mija?y lata. Tadzio mia? ju? 13 lat. Coraz wi?cej mówi?o si? o nadchodz?cej wojnie. By? to najwa?niejszy temat rozmów, nie tylko w?ród doros?ych, ale równie? w?ród dzieci. Jakie? podniecenie towarzyszy?o ch?opcu, kiedy opowiada? innym kolegom, jak to armia niemiecka zostanie rozbita ju? pierwszego dnia. Najpó?niej drugiego. Wszyscy zgadzali si? z Tadziem. - A mój wujek powiedzia?. - odezwa? si? ma?y Jasiu. - ?e Anglia i Francja najedzie na Hitlera jak tylko ten wejdzie do Polski. - Oj szkoda ?e nie mieszkamy przy granicy z Niemcami. - odezwa? si? Rychu. - Jak by?my tam byli, to mo?e mogli by?my zobaczy? wojn?, a tak to nic nie zobaczymy, mieszkamy za daleko. Ch?opcy wyra?nie zasmucili si? tak? wizj?, przecie? ka?dy by chcia? widzie? jak nasi bij? wroga. - Mo?e chocia? w gazecie co? napisz?. - doda? inny kolega. - E tam w gazecie. ? przerwa? Tadzio. - Takie co? trzeba zobaczy? na w?asne oczy. ?eby nie to, ?e jutro ko?cz? si? wakacje i zaczynamy szko??, to na pewno pojecha? bym na zachód, aby to wszystko obejrze?. - Ja te? bym pojecha?. - I ja. - I ja. - wszyscy ch?tnie wyrazili swoj? gotowo??, nikt nie chcia? by? gorszy. Na drugi dzie?, bicie dzwonów ko?cielnych obudzi?o Tadzia. - Mamo co si? dzieje? ? ch?opiec zapyta? zaniepokojon? mam?. - Wojna, synku. Wybuch?a wojna. - Ale fajnie. - wyskoczy? z ?ó?ka jak oparzony. - Mamo, teraz im dopiero damy! - wykrzykiwa? biegaj?c po pokoju. - No dobra, dobra. - uspokaja?a mama. - Teraz si? ubieraj, bo dzisiaj zaczynasz szko??. - Mamo! - zaprotestowa?. - Przecie? jest wojna. Na pewno nie ma lekcji. - Uspokój si? Tadek! - Pójdziemy razem i zobaczymy czy s? lekcje. Ku wielkiemu niezadowoleniu ch?opca. ?ycie na ulicy Grodna, niczym nie ró?ni?o si? od innych dni. Gdyby nie te dzwony, nic nie wskazywa?o by?o by na to ?e kraj jest w stanie wojny. Rozpocz?cie roku szkolnego odby?o si? bez zak?óce?. - Tam dziej? si? takie rzeczy, a ja musz? i?? do szko?y. - Tadzio ubolewa? nad swoim losem. - A mo?e ju? ich pobili?my? - zastanawia? si?. Ale nie pobili?my? Wojna nie sko?czy?a si?, ani pierwszego, ani drugiego dnia. Doniesienia z frontu by?y tragiczne. Przegrywali?my wszystkie walki. Tadzio, by? przygn?biony. Gdy mama przychodzi?a po pracy. Ch?opiec siedzia? osowia?y, p?aka?. Nie móg? si? pogodzi? z takimi faktami. Gdy 17 wrze?nia 1939…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%