Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Filozofia · 6 min czytania

Tajemnica

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

-Zapraszam do wolnej kasy! ...dzień dobry... -...bry... Jeen amburger, pojększone frytki i maa czarna kawa... -Jeden hamburger, powiększone frytki i mała czarna kawa – może coś na deser? -Nie. -Osiem złoty sześćdziesiąt groszy... Może sześćdziesiąt groszy? -Nie. -Z paragonem toaleta jest za darmo. -Ym. Przytaknęła przymykając lekko powieki, poczym zwróciła się w stronę kolegi: -No rusz sie, pało; miaeś zając miejsce. -Ym. Odpowiedział kolega, a w jego wzroku było otępienie, a może pogarda dla otaczającego świata. Do tej pory trzymający obie ręce w kieszeniach, teraz wyjął je i wziął tacę od koleżanki. Idąc pierwszy szukał dwóch wolnych miejsc, ale nie znalazł, więc zjedli na stojąco. -Mówiam, pało, żebyś zajął miejsce… -Spierdalaj. Odpowiedział z jakby ziewającym pierwszym ‘a’. Po dwudziestu minutach wyszli z lokalu, a dziewczyna powiedziała do kolegi: -Ej, daj fajka… Kolega dał i wyciągnął również dla siebie. Szli tak Marszałkowską, paląc i nic nie mówiąc. Kiedy dotarli do wejścia do metra pocałowali się w policzek na pożegnanie, a chłopak dodał: -Nara... -Ym. Odpowiedziała dziewczyna i zeszła do podziemi, kierując się do pociągu jadącego w stronę Kabat. Do uszu włożyła malutkie słuchawki i od razu rozległ się leniwy ale rytmiczny beat. Chociaż kiedy dojechała do stacji Natolin była już jedenasta wieczorem, poszła jeszcze do „Żabki”, osiedlowego sklepiku: -Ta... -Elemy lajty -Pięć sześćdziesiąt... -I jeszcze Lecha w puszce... -Sieem siedemdziesiąt... Siedemdziesiąt? -Nie. -Torebkę? -Ym. -Czterdzieści groszy… Tego wieczoru postanowiła, że nie pójdzie do Marty, bo przechodząc koło parku na pewno spotkałaby Marcina, a przecież już nie są razem i znowu, żeby tylko z nim nie rozmawiać, musiałaby udawać, że go nie widzi. Wróciła więc prosto do domu. -Co tak późno?! -Gdzie ojciec? -Paliłaś! -Nie paliam… -Nie wiem. -Ym… -Weź sobie coś do jedzenia. -Nie jestem głodna. -Ym. Nie chciało jej się rozmawiać z matką. Miała dosyć tego domu, w którym ojca ciągle nie było, w którym jedyne co doceniała to swój własny pokój. Zamknęła się w nim i nie upłynęło dużo czasu, a już była pierwsza w nocy. Nie myła się nawet, nie starła makijażu. Wypiła piwo, zapaliła papierosa i poszła spać.

Kiedy się obudziła w tle, niewiadomo skąd, grała jakaś subtelna muzyka z afrykańskimi bębenkami, portugalskimi gitarami i dzwoneczkami. Chociaż kiedy zasypiała kaloryfery były zupełnie zimne, teraz w pokoju było ciepło. Popatrzyła na budzik – była trzecia nad ranem. Spała dwie godziny ale się wyspała. Na dworze było jeszcze ciemno – nic dziwnego – w końcu był dopiero styczeń. Jedyne światło biło od księżyca. Nie zmieniając pozycji, w której się obudziła, patrzyła na siebie taką…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Tajemnica — czytnik · opowiadania