Rodzina · 6 min czytania
Tajemnica
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Beatrice zadzwoniła do mnie niespodziewanie wieczorem. Powiedziała tylko: „Jadę do Londynu. Jedź ze mną”. Byłam zdziwiona. Myślałam, że już zapomniała o tym starym domu. Beatrice otrzymała go w spadku, ale nie była tym zainteresowana. Ja i Beatrice poznałyśmy się w domu dziecka. Zaprzyjaźniłyśmy się szybko. W domu dziecka nic nie przychodziło nam łatwo. Nasza tęsknota za prawdziwym domem była coraz większa. Z zazdrością patrzyłyśmy na dzieci, których przybrani rodzice zabierali na zawsze z sierocińca. My opuściłyśmy dom dziecka dopiero, kiedy skończyłyśmy 18 lat. Beatrice trafiła do sierocińca, kiedy miała zaledwie 4 dni. 50- letnia kobieta ją przyniosła. Powiedziała tylko: „Muszę to zrobić. Nie mam innego wyjścia”. Tylko pamiętała dyrektorka. Ja byłam tutaj, odkąd skończyłam 5 lat. Moi rodzice zginęli w katastrofie kolejowej. Mój mały brat również zginął. Ja też byłam w tym pociągu. Ale ja przeżyłam. Ze szpitala zaprowadzono mnie od razu tutaj. Dostałam się do pokoju Beatrice. Dziewczynka, z którą mieszkała, została adoptowana. Mną zaopiekowała się Beatrice. Pamiętam, jak mnie zapytała: „Chciałabyś być moją przyjaciółką?” Byłyśmy nierozłączne. Beatrice otrzymywała co miesiąc piękną widokówkę. Nikt nie wiedział, kto je przysyłał. Ja nie otrzymywałam żadnych pocztówek. Po tym jak opuściłyśmy sierociniec, wynajęłyśmy małe mieszkanie. Pracowałyśmy i studiowałyśmy. Skończyłam anglistykę. Beatrice pracuje jako tłumacz, a ja uczę dzieci. W sierocińcu, w którym się wychowywałyśmy. Nie mieszkamy już razem, ale nasze drogi się nie rozeszły. Beatrice ma dwuletnią córeczkę, która mieszka ze swoim ojcem w Mediolanie. Beatrice często ja odwiedza. Ja nie wyszłam za mąż. Moimi dziećmi są wychowankowie z naszego domu dziecka. Wiem, że nie jest łatwo, tam żyć. W ubiegłym tygodniu Beatrice otrzymała wiadomość, że została dziedziczką ciotki z Anglii, o której istnieniu nie wiedziała. Beatrice postanowiła nie przyjmować tego spadku. Uważała, że ciotka chciała się wkupić po swojej śmierci w jej łaski. Dlatego telefon od Beatrice zaskoczył mnie. Zdecydowałam się towarzyszyć jej. Nie mogłam zostawić jej samej. Następnego dnia spotkałyśmy się na lotnisku w Rzymie. Wkrótce dotarłyśmy do Londynu. Kiedy zapytałam Beatrice, dlaczego zmieniła decyzję, odpowiedziała: „Chciałam choć raz zobaczyć ten dom”. Zabrała ze sobą widokówki. Które otrzymywała przez tyle lat. Londyn okazał się być przygnębiającym i szarym miastem. Wzięłyśmy taksówkę i pojechałyśmy pod wskazany adres. Oczekiwałyśmy czegoś innego. To był piękny, duży, można nawet powiedzieć, ogromny dom, z wieloma oknami. Wydawał się być ponury. Nie byłyśmy pewne, czy a by to był właściwy adres. Ale w okolicy nie było innego domu. Postanowiłyśmy zapukać do drzwi. Starszy i szanowny pan otworzył nam drzwi. Kiedy Beatrice się…