Aktualności · 3 min czytania
Tajemnica jednej piosenki
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Biel i słoneczna ta sobota. Jestem sobie w pracy i włączam „Ślady” braci Waglewskich. Odkrywam piosenkę o wdzięczności za los, i o jasności, o pogodzeniu z tym, że trzeba kiedyś odejść. I ta interpretacja poprawia mi nastrój, sprawia, że się rozpogadzam. Choć wcześniej umieściłem tę piosenkę w szufladzie podpisaną: czwartkowy spleen, samotność, bar. A dziś wyjąłem ją z tej szuflady i umieściłem na najbardziej widocznym, najjaśniejszym miejscu, i wiem, że tak należy jej słuchać, zanurzoną w bieli, słońcu i mrozie, bo „to tylko podróż jest z ciemnych pokoi do, ogrodów i ciepłych plaż, wysokich gór i palm” Patrzę w okno i ustalam listę priorytetów na dziś. Na pierwszym planie rysuje się upranie i wywieszenie na sznurku samochodowej kapy. A w uszach ciągle to pianino, to wejście, które ułożyli bracia Waglewscy specjalnie na tę chwilę.
Biorę w końcu telefon i wysyłam do niej esemes, pytając, czy nie wyprałaby tej kapy, skoro ja miałem taki pomysł. I słyszę tylko, że ma inne plany. I już po wsiem, po odradzającej wszystko chwili kontemplacji. Został jeszcze ten kawałek słońca i bracia, z…