Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 7 min czytania

Tajemnica nawiedzonego pensjonatu

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Tajemnica nawiedzonego pensjonatu.

„Przez ten nawiedzony dom nie mam zbyt wielu gości, a i zima tego roku jest bezśnieżna” – pomyślał Leon wyglądając z balkonu swego pensjonatu w górach. Leon miał jeszcze jedno zmartwienie: mimo iż przekroczył trzydziestkę nie miał żony, co więcej, nie miał nawet kandydatki na żonę. Gdy tak rozmyślał nad swym trudnym położeniem, dostrzegł jak po stromej ścieżce wspina się ku niemu nieznajomy mężczyzna. Był to Psycholog. Dzień dobry! – zawołał specjalista od ludzkiej psychiki – czy można się tutaj zatrzymać na noc? Dzień dobry! – odparł Leon – zapraszam, ale...- tutaj ugryzł się w język, chciał bowiem ostrzec nieznajomego przed tajemnicą, jaka czaiła się w pensjonacie w ciemnościach nocy, ale pomyślał równocześnie, że tym sposobem nie zarobi nawet na skromne życie. Czuję tu powiew tajemnicy – pochwycił Psycholog – jednak tajemnice są po to, by je rozwikłać... Mówiąc to wszedł do środka, podczas gdy Leon zszedł na dół. Psycholog rozglądał się ciekawie po izbie. Wiem, co chciałby pan powiedzieć: przydałaby się tutaj kobieca ręka – powiedział szczerze Leon. *** Po kolacji Leon zaprowadził gościa do pokoju na piętrze, w którym miał spędzić noc. Miał przy tym pewne wyrzuty sumienia, gdyż wiedział, że jak zwykle nocą w pensjonacie będą dziać się dziwne rzeczy. Nie trzeba było długo na to czekać: po zgaszeniu świateł ze strychu zaczęły dobiegać przeraźliwe jęki, i jakby tego było mało, z piwnicy słychać było jakby szum oceanu. Psycholog zszedł na dół. Co to było? – zapytał Leona bez specjalnego zdenerwowania, był bowiem człowiekiem nauki, który w żadne duchy nie wierzy. Nie wiem, nigdy nie miałem odwagi tego sprawdzić Jeśli chce pan rozwiązać ten problem, musi stawić mu czoła. A ja mogę panu w tym towarzyszyć. ( „ Już niejeden raz towarzyszyłem ludziom w odkrywaniu tajemnic ich duszy – tego prawdziwego domu, w którym mieszka nasze ‘ja’”- pomyślał) Leon przez chwilę walczył ze swoim strachem, widząc jednak życzliwość i odwagę swego gościa – zgodził się. Niech pan otworzy – powiedział Leon, gdy stali przed drzwiami prowadzącymi na strych. Nie, to pan jest tu gospodarzem – odparł Psycholog Leon zebrał się na odwagę i jednym pchnięciem otworzył drzwi. W przyćmionym świetle świecy dostrzegli skuloną postać wydającą jęki. Kim jesteś? – zapytał Psycholog Postać wyprostowała się i wtedy zobaczyli jej bladą twarz i duże kły – był to bowiem wampir. Wampir ten budził raczej litość niż strach, gdyż twarz jego tonęła we łzach. Na pytanie Psychologa odpowiedział: Jestem wypartą seksualnością Leona. Jestem nieszczęśliwy, gdyż tęsknię za jednością z jego uczuciami. Gdybym się z nimi zjednoczył przestałbym być potworem i wystąpiłbym w roli, do której zostałem stworzony: do trwałego związku z kobietą. Leon zdziwił się niepomiernie. Uświadomił sobie bowiem, że w przeszłości walczył z narastającym w nim erotyzmem, że go na przemian tłumił i ulegał mu, nigdy zaś nie zintegrował go z uczuciami do konkretnej kobiety, czego ilustracją była drapieżna bezosobowa pornografia. Chodź, zabieramy cię na dół – powiedział Psycholog do wampira Jeśli to możliwe, zanieście mnie w trumnie, do której chowam się w dzień W porządku Gdy wampir wszedł do trumny i zawarto za nim wieko, Psycholog i Leon ramię w ramię zanieśli ją na dół do oświetlonej izby. Uff! – odsapnęli po wspólnym wysiłku i znów usłyszeli…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Tajemnica nawiedzonego pensjonatu — czytnik · opowiadania