Podróże · 4 min czytania
Tajemnica Nefrette (tytuł roboczy)
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
(…) Nie wielka, smukła łódz motorowa tańczyła na błękitnej toni morza śródziemnego. Kierowca siedział za sterami w skórzanym fotelu. Promienie zachodzącego słońca rozsiewały wokół pomarańczową aurę. -Jest zaopatrzony w 400KM silnik – poinformował Bill Preeston – maksymalna prędkość wynosi około 60 węzłów, czyli 110km/h. Należał do mojego dziadka tak jak i ta posiadłość. Dziadek często nim podróżował. Uwielbiał nurkować. Chyba po nim odziedziczyłem bakcyla do zwiedzania podwodnego świata. Moi rodzice twardo stąpają po świecie. Interesują ich tylko papiery, rozliczenia bankowe i cała, nudna polityka. Ach! Zresztą nie ma, co o nich rozmawiać. To ich decyzja i życie.… Nie ma nic wspanialszego od podwieczornej bryzy. Lepiej już ruszajmy, morze jest dziś wyjątkowo niespokojne. Po chwili siedzieli w wygodnych, skórzanych fotelach łodzi. Preeston wyjął pudełko kubańskiego cygaro „El Cubro” i poczęstował nim Roberta. -Co panu wiadomo na temat popiersia Nefretete? – zapytał zapalając cygaro. -Myślę, że nie wiele prócz setek przypuszczeń – odparł Robert. Preeston zaciągnął się głęboko. -To bardzo ciekawa sprawa – powiedział wypuszczając dym cygaro. Jego głowa znikneła w obłokach tytoniu. – Bardzo zainteresował mnie mankament popiersia. Chodzi mi o brakujące lewe oko. Jak mogło dojść do uszkodzenia oblicza piękna? Robert zerknął na licznik łodzi motorowej. Rozwinęli prędkość sześćdziesięciu węzłów. Silnik pracował na najwyższych obrotach. -Cóż – powrócił do pytania Robert – popiersie mogło zostać uszkodzone podczas pochówku. -Oczywiście…