Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

Tajemnica Olivii

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Zwykłe, małe miasto w zachodnim kawałku stanu Oregon, północno-zachodniej części Stanów Zjednoczonych. Mały, żółty dom z czerwonym dachem. Normalna rodzina. Matka Ashley, Ojciec Tom, dziewiętnastoletnia córka Olivia oraz jej dwunastoletnia siostra Kate. Dwupiętrowy dom, salon, łazienka, kuchnia, garaż oraz drugie piętro, sypialnia rodziców, pokój Olivii oraz pokój Kate, górna łazienka oraz magazynek. Poniedziałek, rano.

- Olivia! Kate! Śniadanie! - zawołała Ashley. - Już idę mamo! - krzyknęła Kate - Olivia! Olivia? Śpisz jeszcze? Ashley udała sie na górę do pokoju nastolatki. - Olivia! Czemu jeszcze śpisz? Za cztery dni koniec szkoły. Matura. Nie możesz opuścić ani jednego dnia, żebyś dostała się na dobrą uczelnie. Rozumiesz? Olivia! - Mamo! Jestem dorosła. Sama decyduje, ale chyba masz racje co do tego. Już wstaje, zrób mi naleśniki. - To że miałaś niedawno urodziny, nie znaczy że jestem twoją służącą! Ale zrobię ci te naleśniki wyjątkowo dzisiaj. - A jaki dzisiaj dzień? - Ważny.

~ Olivia ~ Usiadłam na łóżku i związałam włosy. Dlaczego dzisiaj jest ważny dzień? Czyjeś urodziny? Przyjęcie? Święto? Nie ważne. Musze sie szybko ubrać, bo inaczej mama mnie zabije, chociaż jestem dorosła. Ale mama to mama. Ubrałam biały t-shirt z napisem I LOVE MUSIC i dziewczyną w słuchawkach, granatowy golf, czarne spodnie i białe stopki. Poszłam do łazienki, uczesałam sie i zrobiłam sobie warkocza. Szybko zeszłam na dół. - Mamo? Moje naleśniki już gotowe? - Tak, czym ci je polać? - Sosem klonowym i masłem. - Dlaczego ty jesteś taka wysoka? - odezwała sie Kate. - Wcale nie. Ty jesteś. - Chyba sobie żartujesz. Masz ponad metr dziewięćdziesiąt, a ja? Metr pięćdziesiąt? Mniej? - Napewno więcej, a teraz nie rozmawiajmy o tym, tylko jedz naleśniki bo wystygną. Szybko zjadłam swoją porcje pysznych naleśników i poszłam umyć zęby.

- Olivia! Szybko wyjeżdżamy! - krzyknął tata. - Pojadę sama. Przecież mam prawo jazdy. - Dobrze, tylko sie nie spóźnił i weź lunch. - Okej! Pa! - Pa! Wzięłam telefon, klucze i torbę, a potem ubrałam trampki. Rodzice nie mogli mi dać lepszego prezentu. Auto. Tyle na to czekałam. A siostra? Nie dawała mi prezentów dwa lata, a teraz iphone? Co im sie w tym roku stało? Dziwne. Tyle prezentów. Dziewiętnaste urodziny. Jakiś ważny dzień? O co im chodzi? Nie będę o tym teraz myśleć, bo się spóźnię. Spakowałam lunch i termos z kawą do torby, a potem poszłam do garażu.

Moje piękne czarne Audi stało przede mną. Czas sie przejechać! Jechałam prosto do szkoły. Żadnych przystanków po drodze. Zazwyczaj gdy robię postoje to się spóźniam. Gdy zaparkowałam przed szkołą od razu dopadła mnie moja koleżanka Vanessa. - Cześć Van. Dlaczego się tak śpieszysz? - Dzisiaj przyjeżdżają studenci z rożnych koledży i rozdają broszury, odpowiadają na pytania i tak dalej. Nie pamiętasz? O! Widzę, że nadal szpanujesz swoim super nowym autkiem! - Van! Przestań. I, tak. Kompletnie zapomnialam. Musze lecieć na lekcje. Pa! - Pa! Do zobaczenia później.

Po czterech lekcjach na reszcie doczekalam sie przyjazdu studentów. Może znajdę coś dla siebie. Pokierowałam się w stronę stołówki która została przeniesiona, a na jej miejscu rozłożą się studenci. - Olivia! Poczekaj. - krzyknęła Vanessa. - Przyjechali podobno nawet ci z Harvarda. Powinnaś wsiąść broszurę. - Ja? Naprawdę? Żartujesz? - Nie, na serio. Muszę lecieć obiecałam rodzicą, że wezmę przynajmniej trzy broszury. - Okej. Spotkamy sie potem. Tak jak poleciła mi Vanessa…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%